Znaleźć ludzi w Internecie

Czy chcesz szukać blogerów, czy forum, czy czaterie, czy ludzi komentujących pod artykułami (związanymi z tematem Twojej branży), czy inne sposoby znajdywania ludzi w kopalni internetu ! Możliwości są nieskończone ! I tutaj właśnie mam dla Ciebie prezent: Szkolenie: Gdzie szukać ludzi w internecie (nie tylko na Facebooku). Dowiesz ... Jeśli chcesz znaleźć osobę na zdjęciu z udziałem mediów mogą skontaktować się z najbardziej znaną na transmisję brakuje – „Czekaj na mnie” Projekt ma oficjalnego zasobu w Internecie, a które powinny być rozwiązane. Możesz także napisać do nas na adres projektu poprzez pocztę tradycyjną. Śledzimy ślady i odnajdujemy osoby w Internecie. Andrzej Pająk. 28 stycznia 2010 3 komentarze . Facebook Twitter . Odszukiwanie starych przyjaciół i znajomych jest trendy. Portale społecznościowe takie jak StayFriends na tej modzie robią nawet pieniądze. Ale nie wszystkie osoby, których szukamy, mają na portalach konta. Jak szybciej znaleźć coś w internecie 5 kwietnia 2017 23 stycznia 2018 Arek Google , Instrukcje , Oszczędzamy czas Internet stwarza ogromne możliwości, a jego zasoby zapewniają dostęp do wiedzy ze wszystkich znanych człowiekowi dziedzin. Czasami niektórzy ludzie kradną twoje dane za pomocą specjalnych sztuczek hakerskich, ale dzięki temu będziesz mógł także znaleźć takich ludzi, którzy kradną Twoje zdjęcia. 100% ZA DARMO:Nasze narzędzie do Wyszukiwania Obrazem jest w 100% darmowe, możesz z niego korzystać bez żadnych ograniczeń. How PimEyes can help you. We believe that you have the right to find yourself on the Internet and protect your privacy and image. Using the latest technologies, artificial intelligence and machine learning, we help you find your pictures on the Internet and defend yourself from scammers, identity thieves, or people who use your image illegally. Wyszukiwarka ludzi jest projektem ogólnodostępnym więc w każdej chwili możesz wejść i znaleźć to co cię interesuje. Wyszukiwanie informacji o osobach w internecie jest możliwe dzięki zbieraniu ich bezpośrednio z profili internetowych a nie tylko wyszukiwarek takich jak google. W związku z tym, korzystając z wyszukiwarki osób w ciągu zaledwie kilkunastu sekund uzyskuje się raport ze wszystkimi danymi, jakie można znaleźć w otchłani internetu na temat szukanej osoby. Bazy danych wyszukiwarki budowane są w oparciu o pochodzące z przeróżnych źródeł informacje.

Jak żyć?

2020.10.13 22:38 sparris849 Jak żyć?

Nie widzę, żeby którakolwiek z zasad zabraniała sporządzać tutaj tego typu postów, a jest to chyba jedyne miejsce gdzie mogę z siebie zrzucić, to co mnie ostatnio dojeżdża, więc poleci trochę ściana tekstu. Może ktoś z was będzie w stanie udzielić mi porady jak sobie z tym poradzić.
Mam 25, stosunkowo pewną pracę, stabilną sytuację ekonomiczną, a przy tym życie mnie ostatnimi czasy dobija i powoli znowu zaczynam się staczać, więc powoli opiszę tutaj jak znalazłem się w tej sytuacji.
Jestem typem ze wsi. Do szkoły podstawowej chodziłem we wsi z której pochodzę, od małego zmagałem się z dość sporą nadwagą, ale jako mały dzieciak się tym nie przejmowałem, rodzice wielokrotnie zabierali mnie do dietetyka, starali się znaleźć dla mnie jakieś bardziej aktywne zajęcie, ale po prostu dużo pracowali, a ja jako gnojek spędzałem czas kiedy ich nie było przed komputerem, przypisanych diet też nie pilnowałem, więc ogólnie problem się pogłębiał. W podstawówce nie stanowiło to problemu, na wsi, jak to na wsi, wszystkich z klasy znałem z podwórka, miałem z nimi dobre relacje, wszystko git, do czasu. Przez całą podstawówkę miałem świetne oceny, ogólnie dla rodziny i znajomych byłem niczym jakiś fenomen od najmłodszych lat, jeżeli chodzi o moje wyniki w nauce. Później nadszedł czas gimby i tutaj zaczęły się schody. Ogólnie od najmłodszych lat poznawanie ludzi było dla mnie dość skomplikowane. Nigdy nie potrafiłem rozmawiać z ludźmi o pogodzie czy coś, zwykle kierowałem się w określonym temacie. Do gimnazjum trafiłem we wsi obok (było jedno gimnazjum na gminę i dzieciaki z okolicznych wsi były do niego dowożeni). Jeżeli chodzi o oceny dalej było super, z relacją z ludźmi zaczęło się dziać gorzej. Przez większość czasu trzymałem się z jednym koleżką ze wsi, a chłopaki ze starszych lat zaczęli nas wyśmiewać i wyzywać od "pedałów". Moja rodzina była zawsze mocno katolicka, ja byłem straight, nie mniej dość mocno wjeżdżało mi to na psychę. Kilka razy dostałem plecakiem na przerwie, pewnego dnia zepchnęli mnie ze schodów. Rodzicom nic nie mówiłem, zawsze miałem problem z wyrażaniem emocji, ale cała akcja odbijała się na mnie coraz mocniej. Zacząłem coraz bardziej zamykać się w sobie, z domu praktycznie przestałem wychodzić. Zacząłem tracić kontakt ze znajomymi, większość czasu spędzałem przed komputerem/telewizorem/książką. Pewnego razu przed wyjściem do szkoły Matka zobaczyła mnie płaczącego w łóżku, jak opowiedziałem jej w czym problem poinformowała o akcji moją wychowawczynię ze szkoły, która raz dwa ogarnęła akcję. Otwarte znęcanie trochę odpuściło, ale jeszcze zdarzało mi się słyszeć jakieś wyzwiska/śmiechy. Po gimnazjum, poszedłem do liceum w większym mieście obok mojej wioski. Idąc do liceum miałem już dość zaawansowaną otyłość i byłem już dość dojrzały, żeby mieć z tym związane kompleksy. Od samego początku nie potrafiłem się tam odnaleźć. Nie znałem absolutnie nikogo, większość osób raz dwa ogarnęła sobie znajomków, ale nie ja. Większość przerw spędzałem pod klasą czekając na dzwonek, było to dla kilku osób obiektem żartów, co też nie pomagało. Oceny zaczęły spadać, nie było tragedii, ale już mało było 5, a zaczęły nawet pojawiać się 3. Rodzice nie wywierali na mnie z tego powodu presji, zawsze mnie uspokajali. Przez pierwsze +/- pół roku utrzymywałem jeszcze kontakt z pojedynczymi osobami ze wsi, ale później i tutaj się urwało. Na początku ludzie jeszcze mnie zapraszali na jakieś imprezy, ale nie miałem za bardzo jak w nich uczestniczyć, dojazd był beznadziejny, nawet na lekcje musiałem dojeżdżać z rodzicami jak jechali do roboty, a wracałem jak kończyli. Dodatkowo nie chciałem pić alkoholu. Rodzice wpoili mi wstręt do tego trunku, a z opowieści wynikało że była to główna atrakcja tych imprez. Przez całe liceum moi praktycznie jedyni znajomi to ludzie z którymi grałem przez neta w gierki. Maturę napisałem dość średnio, poszedłem na studia. Na studiach początkowo było podobnie, nie potrafiłem się odnaleźć. Poznałem za to ludzi na mieszkaniu. Jeden był dość spoko koleżka, z którym powoli zaczynałem sobie popijać piwko. W tygodniu zapierdzielałem na uczelni, w weekendy piwko z kolegą wszystko super. Oceny początkowo mocno średnio, w domu nikt się nie czepiał. Rodzice zawsze mi mówili że są to trudne studia, nie ma co panikować. W drugim semestrze część ludzi z którymi trafiłem w pary na ćwikach zaczęła mnie wyciągać na imprezy, stopniowo poznawałem trochę więcej ludzi, znajomi znajomych itd. Była to dość wąska paczka, ale trzymaliśmy się dość dobrze. Moje poczucie wartości wzrosło dość mocno, pociągnęło to za sobą ambicje, na 3cim roku miałem już stypendium rektora, miałem paczkę znajomych, praktycznie co weekend albo 2 byłem się gdzieś z kimś spotkać, ale też piłem sporo alkoholu. Jednak, wszystko co dobre szybko się kończy. Studia skończyłem z bardzo dobrą oceną. Po studiach wróciłem do domu, raz dwa znalazłem pracę. Wymagała ode mnie przeniesienia się z domu, ale akurat to jest mi na rękę. Utrzymywałem kontakt jeszcze z kilkoma znajomymi ze studiów, ale na zasadzie facebook, gierki, skype, bo dzieliły na setki kilometrów. W robocie szybko okazało się że na studiach zdobyłem odpowiednią wiedzę, żeby ogarniać co się dzieje, szybko doceniło mnie kierownictwo, wszystko super, ale z czasem zaczęło mi jednak brakować znajomych. Początkowo szło to w złym kierunku. Dni spędzałem sam, zwykle kupowałem sobie jakiś alkohol, piłem kilka drinków oglądałem film, szedłem spać. Z czasem tych drinków było więcej. Na szczęście doszedłem do wniosku że nie idzie to w dobrym kierunku. Minął rok od kiedy zacząłem pracę, postanowiłem że muszę coś ze sobą zrobić. Jeden z kolegów ze studiów pisał mi że zaczął chodzić na siłownie i że poleca. Postanowiłem też spróbować, początkowo było świetnie, zacząłem tracić kilogramy, pilnować diety, odstawiłem alkohol, mogłem czymś zapełnić pustkę w moim życiu. Minął kolejny rok, doprowadziłem się do zdrowej masy ciała. Myślałem, że to poprawi moją samoocenę, sprawi że nabiorę pewności siebie. Fizycznie jestem zdrowszy, zawodowo jest tylko lepiej, pensja może nie jest zabójcza, ale pozwala mi się swobodnie utrzymać i nie martwić się o jutro, mimo to z psychiką znowu jest gorzej. Od 2 lat nie poznałem żadnych nowych ludzi. Pracuję wyłącznie z ludźmi dużo starszymi ode mnie, więc tutaj opornie. Prowadzę nudne życie, nigdzie nie wyjeżdżam, większość wolnego czasu spędzam nadal tylko przed ekranem komputera. Ciężko o hobby w którym mógłbym poznawać nowych ludzi, bo po pierwsze żyję w małym mieście, gdzie nie ma zbyt wielu atrakcji, a po drugie mamy obecnie taką, a nie inną sytuację epidemiologiczną. Nie mam pojęcia gdzie, ani jak poznać nowych ludzi, praktycznie wszyscy ludzie przez całe moje życie z którymi nawiązałem jakikolwiek kontakt, podeszli do mnie pierwsi i zainicjowali rozmowę.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób to co tutaj piszę świadczy wyłącznie o mojej słabości, mam wiele rzeczy, o których ludzie marzą, stabilność zawodową i ekonomiczną, dodatkowo praca którą bardzo lubię, ale zwyczajnie nie wiem ile jeszcze będę w stanie tak pociągnąć. Od godziny piszę post o swoich problemach do obcych ludzi w Internecie, bo zwyczajnie nie mam do kogo otworzyć mordy. Dodatkowo kontakty z rodziną też są coraz gorsze, bo na każdym spotkaniu rodzinnym dostaję z 3 razy pytanie dlaczego nadal nie mam dziewczyny. Jeżeli ktokolwiek wytrwał cały ten post, to mogę tylko napisać, to starajcie się rozwijać umiejętności kontaktów społecznych póki jesteście młodsi i macie regularnie kontakt rówieśnikami. Mam wrażenie, że sam już zmarnowałem moje życie.
submitted by sparris849 to Polska [link] [comments]


2020.08.19 20:51 argonthecook polski odpowiednik r/GamerPals?

Jest w polskim internecie jakieś miejsce, gdzie można znaleźć ludzi do gry?
Nabrałem ostatnio ochoty, żeby się przebić drużynowo przez kilka staroci (na przykład Baldur's Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights, SWAT, najchętniej z jakimiś modami utrudniającymi walkę i z poważnym podejściem do fabuły), ale znajomi grają w nowości, a ja po pracy chciałbym trochę odpocząć od angielskiego. :)
submitted by argonthecook to Polska [link] [comments]


2020.05.06 10:33 monikaworld Co robić w życiu?

Chcesz znaleźć w życiu jakiś konkretny cel, coś co Cię interesuje....bo przecież musisz mieć cel - jak to mówią wszyscy motywatorzy w internecie. Próbujesz nowej rzeczy, ta rzecz staje się zajawką, spędzasz kupę czasu przygotowując się do ogłoszenia światu Twojej życiowej pasji. Nagle, kiedy wreszcie zaczynasz to robić, okazuje się, że byłeś bardziej podjarany tym, że w końcu będziesz mieć jakąś pasję, że w końcu będziesz tym człowiekiem sukcesu, który ma do czego dążyć, niż pasją samą w sobie. Kolejny błąd. A może życie?
Przydałoby się zarobić trochę pieniędzy...ale jak to? Przecież od dziecka mówią, żeby pracować w tym co się lubi. Ale co jeśli Ty nie wiesz co lubisz? Wtedy masz iść do "zwykłej pracy"? W zwykłej pracy spędzasz jakieś 8 godzin, dziennie. Po dodaniu dojazdów, wychodzi już 9. Ze zrobieniem jedzenia wychodzi 11. Plus inne nieprzewidywalne rzeczy wychodzi jakieś 13 (minimum). Zostaje 11 godzin na sen, plus coś jeszcze. Plus coś jeszcze, czyli - szukanie tej pasji? Czy ją trzeba wgl znaleźć? Czy może próbować łazić od jednej pracy do drugiej i przekonywać się na własnej skórze, co tak naprawdę sprawia Ci przyjemność?
A może by tak iść na studia? Niektórzy twierdzą, że studia to w sumie nie są po to, żeby się czegoś uczyć, tylko po to aby dowiedzieć się co tak naprawdę lubisz. Ale co jeśli większość studiów w Polsce to tak naprawdę ogólniaki? Idziesz na taką kosmetologię, bo interesuję Cię dbanie o cerę, a uczą Cię o roślinach, o komputerach, masz w-f... na uczelni spędzasz całe dnie. A później jak zaczniesz to w sumie zmarnujesz 3 lata, bo przecież głupio tak zrezygnować w środku studiów prawda? To tak jakby się wymiękło, albo nie dało rady...(nie dlatego, że Ci się nie podobały prawda?)
Nie wiem, czy to pasuje, ale pozwolę sobie zacytować cytat o szczęściu i pasji, który w ostatnim czasie mega mi się spodobał:
Co jest przeciwieństwem szczęścia? Smutek? Nie. Tak samo jak miłość i nienawiść są dwiema stronami tej samej monety, tak dwiema stronami monety są szczęście i smutek. Płacz ze szczęścia jest idealną ilustracją tego stanu rzeczy. Przeciwieństwem miłości jest obojętność, a przeciwieństwem szczęścia jest – i w tym tkwi istota sprawy – znudzenie. Podekscytowanie zaś jest z kolei bardziej praktycznym synonimem szczęścia. Jest to dokładnie to, do czego wszyscy dążymy. To lek na wszystko. Gdy ludzie twierdzą, że robisz coś z „pasją” lub „rozkoszą”, myślę, że tak naprawdę odnoszą się do tego samego pojęcia: ekscytacji. To dopełnia całości obrazu. Pytanie, które powinieneś sobie zadawać, nie brzmi więc: „Czego chcę?” ani: „Jakie są moje cele?”, lecz: „Co mnie ekscytuje?”." - 4 godzinny tydzień pracy
4-godzinny tydzień pracy - czyli jak pracować mniej, żeby zarobić kupę szmalu i wreszcie wtedy zacząć robić to co się lubi. Może o to w tym wszystkim chodzi?
submitted by monikaworld to u/monikaworld [link] [comments]


2020.03.28 13:33 CzarneKoszule Konkretne pytania do PO

Dlaczego PO zagłosowało wczoraj ramię ramię z PiSem w sprawie zmiany kodeksu wyborczego i co za tym idzie przeprowadzenia zdalnych wyborów? Czy wyborcy PO mogą mi wytłumaczyć o co chodzi, czy Platforma popiera Andrzeja Dudę?
Poza tym, dlaczego Platforma poparła Tarczę Antykryzysową PiS, w której są zapisy antypracownicze? Szukam od wczoraj odpowiedzi w internecie i nie mogę znaleźć
Finalnie, czemu PO zagłosowało ramię ramię z PiS w sprawie prywatyzacji szpitali? Chcecie uczynić z nas USA, w których na ulicach giną ludzie chorzy na koronawirusa a odrzuceni przez szpital, bo nie mieli uznawanego przez ów szpital ubezpieczenia?
Czytam w kilku tematach, ale zamiast odpowiedzi - przerzucanie winy na Lewicę, bo zagłosowała za porządkiem obrad, odrzucając poprawki PO. Trochę dziwne, że nie gani się za sam czyn, tylko za umożliwienie czynu, ale nie mnie to oceniać.
submitted by CzarneKoszule to Polska [link] [comments]


2020.02.17 15:49 BlackDevil13 Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze
W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki.

Zdjęcie: Były dowódca JW GROM płk Piotr Gąstał z oficerami – przestępcami.
To odpowiedź na haniebny i kłamliwy paszkwil portalu Onet.pl który, pojawił się na pierwszej stronie tego prestiżowego serwisu pod hasłem #wybieramyprawdę. Pod tekstem podpisali się Kamil Dziubka, Marcin Wyrwał i Edyta Żemła.
Bardziej kłamliwego i oszczerczego materiału od dawna nie można było zobaczyć. To ewenement, za którym kryje się fascynująca historia z osobami z pierwszych stron gazet w roli głównej.
Mowa o tekście, który znajdował się na pierwszej stronie Onetu – „Bogdan Węgrzynek, Giermek Księżnej Angeliki”. Już sam wstęp niczym z harlequina miał zbudować atmosferę.
Dlaczego taki tekst był przez Onet promowany jako numer jeden?
Dlaczego trójka dziennikarzy napisała obszerny tekst o rzekomym drobnym oszuście? – bo tak rysuje tę postać tekst.
Dlaczego człowiek, który nie jest osobą publiczną, tylko drobnym prywatnym przedsiębiorcą staje się tematem nr. 1 na całą Polskę?
I dlaczego w artykule dotyczącym niby Węgrzynka, na samym środku widzimy zdjęcie Angeliki Jarosławskiej Sapiehy?
Sprawa jest fascynująca, a w tym tekście znajdziecie odpowiedz na znacznie więcej pytań.
Bogdan Węgrzynek, którego przedstawiono w artykule Onetu, którego próbowano w ten sposób zdyskredytować, ośmieszyć, pozbyć wiarygodności, to człowiek, który w cieniu przez kilkanaście lat służył na rzecz Polski. Dzięki niemu zatrzymani zostali groźni przestępcy.
Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?
To bardzo niepokoi. Czy Ci niby rzetelni dziennikarze są opłacani przez przestępców?
Poniżej opisane są historie zatrzymania przestępców i osoby z pierwszych stron gazet oraz piastujące najważniejsze stanowiska w kraju, które są z nimi związane
Zanim do tego przejdziemy, zadajmy pytanie dotyczące paszkwilu Onetu.
Dziennikarze w tekście przytaczają szereg rzekomych wydarzeń, mających zdyskredytować Bogdana Węgrzynka.
Tekst może i robiłby wrażenie, ale ma pewną słabość – Ani jeden przytoczony świadek kluczowych wydarzeń, ani jeden bohater tej opowieści nie jest wymieniany z imienia i nazwiska (w odróżnieniu od Bogdana Węgrzynka i Angeliki Jarosławskiej Sapiehy), nie ma żadnych dokumentów, ani nagrań, mających poświadczyć rzetelność tych informacji, nie ma podanych miejsc i adresów, żadnych zdjęć.
Tekst pod kątem merytorycznym jest zupełnie bezwartościowy.
Tak napisać można o każdym, kogo się nie lubi lub na kogo dostało się zlecenie.
Znajdują się za to fragmenty mające zohydzić głównego bohatera, sprawdzić, by stracono do niego zaufanie. To czyni tekst zwykłym paszkwilem.
Zapytajmy więc dziennikarzy tego tekstu – Dlaczego nie podajecie nazwisk bohaterów, którzy wyprowadzali Węgrzynka, z jakiego miejsca? Z jakiego biura? Może zdradzicie publiczności, gdzie pracował w 2017 roku Węgrzynek? I gdzie tamtej wiosny miał biuro i rzekome barwnie opisane naszywki GROMu?
Nie odpowiecie. Bo to wszystko są kłamstwa, które opisujemy bardzo skrupulatnie w naszym prawdziwym artykule
#Bronimyprawdy.
Warto jeszcze nadmienić, iż niejaki Kamil Dziubka, autor tekstu, od jakiegoś czasu nękał i stalkował Angelikę Jarosławską Sapiehę. Codziennie wchodził na jej profile społecznościowe i próbował za wszelką cenę zdobyć serce jasnowłosej bussineswoman. Kiedy odrzucony absztyfikant poczuł gorzki smak porażki, zaczął atakować w sposób niebywały młodą kobietę, wykorzystując do tego narzędzia medialne.
Zacznijmy więc odkrywać fakty, podając – w odróżnieniu od dziennikarzy Onetu – nazwiska, daty i miejsca:
Za pieniądze, kupują stanowiska, funkcjonariuszy, ba – nawet ministrów.
Potrafią finansować bankiety, na których bawią się prokuratorzy, sędziowie czy komornicy.
Opłacają dziennikarzy, czy nawet sponsorują media by pokazać rzekomą uczciwość tych, których natychmiast powinno się odizolować od społeczeństwa.
W Polsce można nawet kupić akt łaski u Prezydenta RP.
Tak wygląda dzisiejsza rzeczywistość nieświadomych Polaków.
Dzisiaj w Polsce można zniszczyć każdego. Powstają fundacje i organizacje, które na zlecenie uruchamiają farmę trolli, by te niszczyły niewygodnych działaczy, konkurentów czy polityków. Ba nawet w samym Sejmie RP takie fabryki trolli skopiowano i pieniądze publiczne, pochodzące z pieniędzy ciężko wypracowanych przez Polaków przekazywane są na niszczenie… niewygodnych Polaków.
Dzisiaj publikujemy kolejną część informacji na temat osób, przestępców, których dosięgła ręka sprawiedliwości. Osób, które postanowiły za wszelką cenę zniszczyć człowieka, który przez lata pracował na rzecz Rzeczypospolitej.
Dariusz Wójcik często chwali się, że do chrztu podawał go sam Kiszczak.
Jak to się stało, że taki młokos otwiera w sercu Stolicy ekskluzywne burdele z byłymi oficerami Urzędu Ochrony Państwa, a w spółkach ma osoby z różnych służb?
Do burdeli, gdzie zatrudniane są Polki, Ukrainki i Tajki dołączony jest serwis wyjazdowy, którego ochroną zajmują się byli policjanci i GROM-owcy.
Burdele wyposażone są w ukryte kamery – takie same jak w burdelach afery podkarpackiej, aby zachowywać w pamięci (często potem wykorzystywane) upojne chwile; polityków, księży, funkcjonariuszy a także biznesmenów z pierwszych stron gazet.
Dariusz Wójcik do swego burdelu sprowadza często niepełnoletnie Ukrainki i Tajki; jako wyborny czy ekskluzywny towar. Również trunki są nie byle jakie.
Dziewczyny wiedzą co zamówić, a barman w zasobach ma unikalne medykamenty, które doprowadzają mężczyzn do szaleństwa.
Kiedyś okradzeni prezesi oskarżali te miejsca, gdy pod wpływem narkotyków czy tabletek zostawiali w tych lokalach za noc po kilkaset tysięcy złotych.
Parę lat temu było głośno o tym procederze z członkami rady nadzorczej jednej ze spółek skarbu państwa.
Do agencji towarzyskich – burdeli „Hustler” i „VegasClub” często zaglądają nietuzinkowi goście.
Wójcik dba o nich jak o perełki – pielęgnuje, częstuje szampanami za kilkaset złotych. Dariusz Wójcik- suteren opowiada swoim gościom różne nieprawdopodobne historie, ale też dzięki swojej wyobraźni i fantazji rozwija kolejne firmy.

Zdj – zródło: PAP
Szczyci się Centrum Nurkowym Dive4Fan, firmę eventową Loft44, zakłada salon urody i kosmetyczny, pizzerie, firmę IT, a także działalność detektywistyczną.
Często wymienia barmanów i bramkarzy, choć jednego sobie upodobał najbardziej.
Z bramkarzami często się nie rozlicza twierdząc, że wszyscy go oszukują. Trzeba przyznać, że bramkarz za noc w pracy u Wójcika potrafił wyciągnąć całkiem sporą sumę.
Wójcik dorabia się wielkich pieniędzy, w jego stajni samochodów znajdują się bardzo ekskluzywne limuzyny: Maybachy, BMW, czy AUDI.
Dariusz Wójcik to niewysoki, szczupły blondyn, cherlawy i bojaźliwy. Dlatego opłaca funkcjonariuszy, którzy pilnują jego biznesu, zwłaszcza kiedy dostarczany jest „towar”.
Ekskluzywny „towar” kosztuje oczywiście sporo więcej i jest dla najwyższych elit.
Kiedy poznaje Jacka Kowalika, byłego oficera GROMu zaczyna się między nimi wielka przyjaźń. Oczywiście oparta o kasę.
Kowalik jest częstym gościem nocnych klubów Wójcika, korzysta z wszystkich atrakcji burdelowych komnat. Często robi w nich burdy, kiedy wypije za dużo. Chwaląc się historią jak z Jamesa Bonda
Wójcik wtajemnicza Kowalika w przestępczy proceder. Zakładają też fundację poświęconą byłemu założycielowi GROM ppłk Leszkowi Drewniakowi.
Wójcik wyposaża fundację w sprzęt, samochody. Kowalikowi kupuje nową brykę AUDI Q7.
Pracownicy nocnych klubów Dariusza Wójcika – barmani oraz zaufane dziewczyny faszerowali nieświadomych niczego klientów substancjami odurzającymi, aby Ci tracili kontrolę i wydawali więcej pieniędzy.
Dariusz Wójcik chwali się na lewo i prawo burdelowskimi zdobyczami, pozostawionymi przez gości domu uciech. Sam często korzysta z blachy policyjnej.
Wśród klejnotów koronnych pozostawionych przez bywalców można było znaleźć legitymacje poselskie, paszporty dyplomatyczne, odznaki funkcjonariuszów Policji, ABW, Urzędów Skarbowych i innych.
Ekipa X zaczyna swoją przestępczą działalność. Kowalik do współpracy zaprasza byłych komandosów, którzy są oskarżeni w procesie zabójstwa cywili w Nangar Khel – plutonowego awansowanego do stopnia sierżanta (chyba za mord na cywilach) Tomasza Borysiewicza i starszego szeregowego rez. Damiana Ligockiego. Tak dorabiali żołnierze, którzy żalili się prasie, że, nie mają na chleb. Błagali Dudę o ułaskawienie.
W Nangar Khel tak naprawdę strzelali do cywili jak do kaczek. Sam Petelicki czytając scenariusz walk i przeprowadzenie ataku przez Polaków wycofał swoje poparcie dla morderców. Obwiniał kadrę szkoleniową, za zbyt krótkie i mało profesjonalne przeszkolenie żołnierzy, którzy wyjechali na misję. Nikt z wioski nie wybaczył polskim żołnierzom mordu na cywilach, jak pisała Żemła w swoim artykule. Cywile ginęli w okropny sposób, a rannym nikt nie udzielił pomocy. Sami Amerykanie żądali ukarania Polaków, którzy nie podporządkowali się ani procedurom, a atak przeprowadzili bez pozwolenia.
Jednym z wielu przykładów przestępczej działalności Jacka Kowalika i Dariusza Wójcika jest relacja z Iwoną Gaweł – właścicielką Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wielokrotnie karaną za wyłudzenia kredytów bankowych i fałszowanie dokumentacji finansowej oraz ubezpieczeniowej.
W 2014 roku, w okresie, kiedy Gaweł była skazana prawomocnymi wyrokami, ze swojej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości pozbywa się niewygodnego dyrektora zarządzającego mieszkańca Szczecina.

![img](zoi4g0ibyhh41 " Zdjęcie: Dokumenty – kolejny wyrok skazujący Iwonę Gaweł za przestępstwa finansowe. Zdjęcie operacyjne.")
Jacek Kowalik z fałszywymi GROMowcami, pod bronią zmuszają dyrektora, aby podpisał wiele dokumentów, a następnie wyprowadzają go z firmy, grożąc, iż jeśli kiedykolwiek zbliży się do Iwony Gaweł znajdą go na końcu świata i „upierdolą”.

![img](ug4eax69yhh41 " Zdjęcie: Były dowódca JW GROM płk Piotr Gąstał z oficerami – przestępcami.")
Potem Iwona Gaweł płaci haracz. Można to nazwać ryczałtową opłatą za ochronę Jacka Kowalika.
W 2015 roku, już po tych wydarzeniach, Bogdan Węgrzynek zostaje prezesem zarządu ARP (pełni funkcję prezesa ARP, 8 miesięcy, następnie po wykryciu poważnych nieprawidłowości zgłasza odpowiednim organom kontrolnym spółkę ARP).
Gdy dołącza do firmy na prestiżowe stanowisko, spółka z pozoru wygląda wzorowo, co więcej – jest promowana przez agencje rządowe, takie jak PARP i NCBR, czy nawet Ministerstwo Gospodarki co skutecznie zachęca go do podjęcia tego wyzwania.
Po jakimś czasie i analizie sytuacji firmy, widzi, iż w firmie są nieprawidłowości, a co więcej – wyłudzone zostały milionowe dotacje unijne, oszukiwani są podwykonawcy. Na zaproszenie Iwony Gaweł w firmie pojawiają się wątpliwe osoby.
Bogdana Węgrzynka przed działalnością Iwony Gaweł zaczyna także ostrzegać wiele osób.
Kiedy Węgrzynek dla Iwony Gaweł i Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości organizuje pierwszy Światowy Kongres Klastrów w Dąbrowie Górniczej, przed wydarzeniem odbywa się konferencja prasowa. Po transmisji konferencji przez TVP, Węgrzynek dostaje wiele informacji iż Iwona Gaweł oszukała wiele osób i jest w świecie śląskiego biznesu „persona non grata”.
Bogdan Węgrzynek zarządza kontrolę w spółce ARP.
Iwona Gaweł zaczyna go szantażować, iż jeśli nie zatrzyma kontroli, to ona nie wypłaci pieniędzy za Światowy Kongres Klastrów, które zostały przelane na konto ARP od partnerów m.in. od Marszałka Woj. Śląskiego, Prezydenta Dąbrowy Górniczej czy innych sponsorów w wysokości kilkuset tysięcy złotych.
Pod nieobecność Węgrzynka do firmy wchodzą – jak oznajmia Iwona Gaweł – „funkcjonariusze CBŚP”, którzy zabierają komputer i twardy dysk z gabinetu Węgrzynka.
Potem okazuje się, iż byli to podający się za funkcjonariuszy Policji: Jacek Kowalik oraz Dariusz Wójcik…
Rzekomo chodziło o współpracę ARP z Prezydentem Żor. Faktycznie – Gaweł angażowała się w kampanię wyborczą prezydenta Żor Waldemara Sochy, a sam Prezydent pojawiał się w ARP kilkukrotnie na spotkaniach w cztery oczy z Gaweł. Socha, jak i przewodniczący rady maiasta bardzo blisko współpracowali z ARP. Sam przewodniczący Kosztyła był mecenasem w ARP.
Kiedy Węgrzynek wrócił z wyjazdu do ARP, Iwona Gaweł pokazała dokumenty z policji z nakazem wejścia i przeszukania pomieszczeń. Węgrzynek w tajemnicy przed Gaweł skontaktował się z policją. Okazało się, że nic takiego nie miało miejsca.
Po tym fakcie, powiadomił także ABW i funkcjonariuszy o sytuacji, która miała miejsce w ARP, szantażach Iwony Gaweł oraz o wszystkich nieprawidłowościach spółki, które jak należy zaznaczyć, miały miejsce przed jego dołączeniem do spółki ARP.
Iwona Gaweł informuje, że ktoś zgłosił donos i pokazuje dokument wystawiony przez CBŚ. Jak się okazało, dokument był podrobiony przez grafika Dariusza Wójcika.
Od swoich informatorów B.W. dostaje informacje, iż w burdelu Dariusza Wójcika wymieniane są maile między Iwoną Gaweł a Dariuszem Wójcikiem i Jackiem Kowalikiem. W klubie Hustler spotykają się także byli żołnierze z Nangar Khel. Razem obmyślają plan wejścia do ARP i strategię zastraszenia prezesa Bogdana Węgrzynka.
Kiedy Węgrzynek przesyła otrzymane informacje do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zaczyna się pełny monitoring działalności Iwony Gaweł, Dariusza Wójcika, Jacka Kowalika oraz opłacanych przez przestępców funkcjonariuszy policji i ABW.

Zdjęcie: Dokumenty – kolejny wyrok skazujący Iwonę Gaweł za przestępstwa finansowe. Zdjęcie operacyjne.
Pod nieobecność Węgrzynka, do ARP przyjeżdżają Wójcik i Kowalik. Iwona Gaweł żali się, iż jest osaczona przez Węgrzynka.
Panowie przyjeżdżają swoimi Q7, opowiadają, że zaangażują do tego więcej osób, zwłaszcza byłych funkcjonariuszy służb, oraz byłych oficerów Policji i ABW.
Za kwotę 500 000 zł chce pozbyć się Węgrzynka z Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Iwona Gaweł zdradza również, iż jej życiowym partnerem jest były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.
Stało się jasne, dlaczego Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości Iwony Gaweł tak dobrze wyglądała na pierwszy rzut oka. I dlaczego miała tak dobre referencje.
Jerzy Stępień skutecznie wspierał swoją kochankę. Pomagał Iwonie Gaweł uniknąć wyroków skazujących za swoje poczynania, bowiem za swoją przestępczą działalność powinna bezwarunkowo siedzieć w zakładzie karnym.
15 kwietnia 2015 roku odbywa się w Katowicach kolejna edycja Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Funkcjonariusze monitorujący Gaweł, Kowalika i Wójcika montują swoje urządzenia w II budynku należącym do ARP, który wynajmowany jest przez firmę SYRION.
W Katowicach agenci ABW spotykają się z Węgrzynkiem informując, iż tego dnia planowana jest akcja w ARP, ale funkcjonariusze informują go, że wszystko monitorują i zabezpieczają.
W momencie, kiedy Węgrzynek rozmawia z funkcjonariuszami dzwoni Iwona Gaweł, myśląc iż Węgrzynek jest obecny na kongresie. Faktycznie Węgrzynek brał udział w kongresie, ale funkcjonariusze poinformowali go, iż to idealna okazja, by rozpracować Iwonę Gaweł i jej kolesi.
Już w Katowicach funkcjonariusze ABW podłączają i zabezpieczają podsłuch i radiolokator Węgrzynkowi. Do ARP jedzie zgodnie ze wskazówkami z drugą osobą, aby pokazał obiekt i przeszedł się po się po inwestycji. Chodzi o to, aby funkcjonariusze mieli czas dokładnie sprawdzić sprzęt i odsłuch zainstalowany na Bogdanie Węgrzynku.
Kiedy przyjeżdża do Agencji służbowym samochodem i z auta wychodzi z nim kolejna osoba, Gaweł, Kowalik i Wójcik są w wielkiej konsternacji.
Węgrzynek wchodzi do ARP i przedstawia Iwonę Gaweł. Rozmawiają chwilę, ale nie sposób nie zauważyć bladej, jąkającej się Iwony Gaweł, która jest wręcz sparaliżowana.
Węgrzynek znów zgodnie ze wskazówkami agentów ABW wychodzi z budynku głównego. Wchodzi do budynku, który wynajmuje SYRION, znajdującego się naprzeciw biura Gaweł. Funkcjonariusze ponownie sprawdzają sprzęt, odsłuchują, kiedy Węgrzynek rozmawia z właścicielami Syrionu. Agenci proszą, aby przeszedł się on jeszcze po inwestycji, elektrociepłowni ORC, budowanej przez Gaweł aby mieli trochę więcej czasu. Agenci czekają na kolejnego operacyjnego busa. Ustalają porządek działań wedle wcześniejszych procedur. Agenci ABW informują, że są w gotowości do natychmiastowego wejścia.
Proszą o rozwagę, ponieważ przestępcy są wyposażeni w broń palną.
Kiedy Węgrzynek wchodzi na plac budowy, widzi rozlokowane samochody: dwa AUDI Q7 Kowalika i Wójcika, oraz samochody byłych żołnierzy Nangar Khel oraz dwóch innych osób. Funkcjonariusze postawili na ochronie również swoich ludzi, aby mogli na bieżąco śledzić rozwój sytuacji.
Kiedy Bogdan Węgrzynek dostaje właściwy sygnał, z zaproszonym gościem wchodzą do Agencji.
Po chwili rozmowy Węgrzynek prosi dyrektora zarządzającego Jerzego Kozubskiego, aby z gościem pojechał do restauracji na obiad.
Iwona Gaweł zaczyna szlochać, że już nie ma siły na to wszystko, że agencja jest w fatalnym stanie, że te oskarżenia co do niej są wymyślone, że nigdy nie była karana, etc.
Iwona Gaweł chce zapłacić nawet milion złotych, aby Bogdan Węgrzynek wyniósł się z Agencji.
Ten staje się dla niej bardzo niewygodny. Węgrzynek naciska na Iwonę Gaweł, aby ta rozliczyła się ze swoimi podwykonawcami np. TT SOLAR, z panem Gutowskim, z Toper Bud, panem Nieużytkiem z firmy budowlanej, z firmą SYRION, gdzie posługiwała się fałszywymi fakturami, firmą od ociepleń czy firmy cateringowej Gastro oraz firmy, która instalowała elektrykę. Oszukanych firm przez Iwonę Gaweł jest naprawdę wiele. Jednym z prawników, którzy prowadzą procesy przeciwko Iwonie Gaweł i ARP jest kancelaria adwokacka KBZ i Partnerzy, Krzysztofa Żuradzkiego z Katowic.
Węgrzynek prosił, aby ta spłaciła Światowy Kongres Klastrów, który odbył się w Dąbrowej Górniczej. Na ten kongres klastrów bowiem pieniądze od partnerów i sponsorów wpływały na konto ARP do których dostęp miała Iwona Gaweł i jej córka Dominika Gaweł, która w tym czasie była członkiem zarządu i jedną z księgowych ARP. Były to pieniądze m.in. od Marszałka Woj. Śląskiego, Prezydenta Dąbrowy Górniczej oraz innych sponsorów. W sumie ponad kilkaset tysięcy złotych.
Po przyjeździe dyrektora Kozubskiego z gościem, Węgrzynek miał pojechać do Katowic i kontynuować udział w kongresie. Jednak poprosił dyrektora, aby ten odwiózł gościa na miejsce Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Iwona Gaweł i jej grupa amatorów oddychają z ulgą, nie mają pojęcia, że od samego rana są na pełnym monitoringu.
W sekretariacie zostaje asystentka Iwony Gaweł, Magdalena Mazurek.
Hasłem do wejścia funkcjonariuszy ABW, miało być wypowiedzenie słów „co robisz schowaj tą broń”.
Po kilku minutach do biura Iwony Gaweł wchodzi sutener z Warszawy Dariusz Wójcik z Jackiem Kowalikiem.
Od zewnątrz blokują drzwi Borysiewicz i Ligocki.
Sutener przedstawia się jako były GROM-owiec i człowiek ze służb, który z Kowalikiem brał udział w operacjach w Iraku i Afganistanie. Kompletnie nie ma pojęcia, iż Węgrzynek dokładnie wie kim on jest.
Wymachuje odznaką ABW i mówi o „Kisielu” (byłym operatorze GROM), który zawsze był nieudacznikiem i alkoholikiem, który w GROMie jest nikim.
Kowalik mówi jasno, że Iwona Gaweł jest pod ich ochroną.
Gaweł przynosi dokumenty do podpisu, aby ten złożył podpisy i wyniósł się z Agencji.
Dokładnie tak jak w scenariuszu, kiedy właścicielka ARP pozbywała się rok wcześniej byłego dyrektora.
Niestety nic nie idzie po jej myśli.
Jacek Kowalik prosi, aby Bogdan Węgrzynek nie robił zamętu i problemów. Wójcik zaczyna się histerycznie zachowywać, widząc, że Węgrzynek pozostaje na te groźby obojętny.
Do pokoju wchodzą Borysiewicz i Ligocki. Ligocki, wytatuowany goguś stara się być groźny, ale to Borysiewicz zamierza skraść show i zaimponować zebranym.
Skazani za morderstwa cywilów Borysiewicz i Ligocki mają przy sobie broń krótką.
Borysiewicz, prezentuje się jak największy cham klnąc i sapiąc. Takim kowbojskim grymasem wykrzyczał, iż zabijał już ludzi na misjach i nie zawaha się zabić kolejnej osoby.
Węgrzynek krótko skwitował przebierańca słowami: Jesteś za wielkie zero i nie rzucaj kurw tutaj przy mnie.”
Wywiązała się mała szarpanina, w trakcie której Węgrzynek chwycił za szyję nieustraszonego Borysa, który w sekundzie był blady jak właścicielka ARP Iwona Gaweł. Ligocki pchnął Węgrzynka, a Wójcik podwinął ogon i ulotnił się z gabinetu. Uspokoił sytuację Kowalik, który grzecznie mówił o tym, aby zapanować nad nerwami.
Węgrzynkowi nigdzie się nie spieszyło. Iwonie Gaweł i wynajętym bandytom również. Węgrzynek wiedział, że ta amatorka nie będzie trwać wiecznie.
– Funkcjonariusze mieli odsłuch wszystkiego co się dzieje w ARP, a panowie byli bardzo wylewni, dając tym samym bogaty materiał nagraniowy.
Potem Węgrzynek z przestępcami wyszli tylnymi drzwiami. Wsiedli do samochodu i pojechali w kierunku mieszkania należącego do Iwony Gaweł, które znajdowało się na jednym z osiedli w Chorzowie.
Było to mieszkanie, tzw. służbowe w którym mieszkał Węgrzynek. Właścicielka ARP Iwona Gaweł wieczorami kilkukrotnie przyjeżdżała do tego miejsca, aby odwiedzić Węgrzynka, którego darzyła bardzo głębokim sentymentem.
Nie był on jeszcze wtedy świadomy żadnych jej przestępstw, a tym bardziej planów na kolejne.
Za samochodem, w którym znajdował się Węgrzynek jechał samochód operacyjny ABW, gotowy do interwencji. Kiedy przyjechali do Chorzowa, udali się w kierunku mieszkania śmiejąc się pod nosem. Węgrzynek zabrał swoje rzeczy i wyszedł.
Borysiewicz i Ligocki, którzy towarzyszyli Węgrzynkowi nawet byli zdziwieni zachowaniem Węgrzynka. Nagrana została z tego momentu ciekawa rozmowa:
Kiedy zostawili go na parkingu, Borysiewicz powiedział Węgrzynkowi, żeby zapamiętał, że „Petelicki był skończoną kurwą i złamasem. Czarny też się wyłamał.” (Czarny – to pseudonim Sławomira Berdychowskiego, byłego GROMowca, założyciela i pierwszego dowódcy JW. AGAT.)
Ligocki dodał, że Petelicki niby wstawił się za nimi w procesie, ale w rzeczywistości nie zabierał głosu, kiedy go o to prosili. Na koniec dodał: „Kowalik i Wójcik ciebie zniszczą i pamiętaj, że pomimo, że trzymasz się blisko z GROMowcami, to jest ekipa, która w tym świecie rządzi.”
Węgrzynek odpowiedział grzecznie – Jestem wychowankiem Petelickiego, jestem człowiekiem honoru – dopadnę Was wszędzie. Gdyby Petelicki żył, pokazałby Wam, co to znaczy podszywać się pod GROM, a Kowalika nauczyłby pokory.
W służbach specjalnych o Borysiewiczu i Ligockim mówiono mało delikatnie – „chujopląty”, co oznaczać miało przebierańców, podających się za rzekomych specjalsów.
Po odjeździe przebierańców, po kilku minutach podjechał samochód operacyjny ABW i zabrał Bogdana Węgrzynka do Katowic do hotelu, gdzie spisali całą sytuację.
Następnego dnia Węgrzynek złożył szerokie zeznanie w prokuraturze.
Trzy dni później, złożył także zawiadomienie do CBA, Urzędu Skarbowego, NFOŚiGW, WFOŚiGW, PARP, oraz NCBiR.
Od tego czasu Kowalik, Wójcik, Ligocki i Borysiewicz byli pod kontrolą funkcjonariuszy.
Panowie posługiwali się fałszywymi dokumentami przeprowadzali kolejne usługi.
Powoływali się na wpływy w Instytucjach państwowych i u znanych polityków. Podszywali się pod funkcjonariuszy służb i policji.
Sam Węgrzynek 10 października 2017 r. doprowadził do głośnego zatrzymania na gorącym uczynku 4 osób w tym Dariusza Wójcika, kiedy ci przyjmowali 100 000 EURO łapówki w burdelu ochranianym przez Kowalika o nazwie HUSTLER. Tym razem powoływali się na wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości. To była tylko część pieniędzy z 4 000 000 nowego haraczu którego zażądał Wójcik.
Podczas tej zakrojonej akcji funkcjonariuszy CBA na Nowym Świecie, otoczyli burdel HUSTLER, ze wszystkich stron. W akcji brało udział wielu antyterrorystów. Kiedy w centrum Warszawy słychać było potężny huk ładunków wybuchowych to był sygnał rozpoczęcia nietuzinkowej akcji antyterrorystów. Drzwi niemal rozniosły się na strzępy, słychać było dźwięki rozbijanego szkła.
Tętniący życiem Nowy Świat usłyszał dźwięk rozbijającego się szkła i huk strzałów.
Wejście było wielkim pokazem kunsztu antyterrorystów – mówił Dawid S.
Uzbrojeni przestępcy byli zaskoczeni całą sytuacją.
Zatrzymano także funkcjonariusza policji, który współpracował z bandytami.
Kiedy Dariusz Wójcik, po dłuższych „wakacjach” wyszedł z więzienia, oznajmił wszem i wobec, że dopadnie Węgrzynka za wszelką cenę.
Nawiązał kontakt z kolejnym przestępcą, którego również rozpracował Bogdan Węgrzynek – Jackiem Pieńczakiem.
Pieńczak to przestępca mieszkający w Wolsztynie koło Poznania.
Jacek Pieńczak trudni się m.in. handlem bronią, wyłudzaniem podatku VAT i AutoCasco poprzez rozbijanie ekskluzywnych samochodów należących do swojej małżonki, Anity Karcz. Pieńczak współpracuje także z GROM-owcami, z jednym z nich – Wiesławem Woźnicą ma również spółkę BERLOPAC.
Pieńczak opłacał funkcjonariuszy CBA z Lubelskiej Delegatury strasząc najpierw swojego szwagra, a potem GROMowca Andrzeja Kusiołka „Kisiela”.
Coś musiało pójść nie tak z Iwoną Gaweł. Może przestała płacić haracz?
Ponieważ bandyci, którzy mieli zajmować się jej ochroną zaczęli publikować jej filmy erotyczne, na różnych portalach społecznościowych.
Sam Jacek Pieńczak zaczął opłacać dziennikarzy w tym znanego w świecie dziennikarstwa Piotra Nisztora, który dosyć, że zaprosił Pieńczaka na audycję do Polskiego Radia, prezentując go jako biznesmena to niejednokrotnie na swoim oficjalnym Twitterze pisał pochwalne peany o nim samym.
Nisztor również na jednym ze swoich oficjalnych portali społecznościowym chwalił się zdjęciem z karabinkiem ze strzelnicy należącej do Jacka Pieńczaka.
Tak właśnie wygląda dziennikarstwo w wykonaniu Nisztora.
Kilka dni później Nisztor opublikuje na Twitterze jedno z prywatnych zdjęć, okraszone komentarzem pełnym insynuacji. Zdjęcie jest skradzione z komputera pewnej osoby, która na nim widnieje. Nisztor opisuje zdjęcie jakoby było wykonane na Mazurach, co okazuje się nieprawdą.
Co ciekawe, zdjęcie to najpierw opublikowane było pod fikcyjnym kontem z nickiem WhiteDevil – opublikował je Jacek Pieńczak.
Erotyczny film w roli głównej z Iwoną Gaweł opublikowany w internecie przez Jacka Pieńczaka na profilu, który został dzięki prokuraturze usunięty, również obnażył innego dziennikarza mediów publicznych – Jacka Łęskiego.
W programie TVP Alarm! Jacek Łęski przedstawia Iwonę Gaweł jako ofiarę Bogdana Węgrzynka. W tle programu słychać przestraszony głos Gaweł. Ciekawe jest jednak to, że współpracownik UOP tzw redaktor Łęski nie natrafił na rzeczywistych poszkodowanych przez Iwonę Gaweł.
Były współpracownik UOPu i ABW Jacek „REDAKTOR” Łęski szykanował i próbował zdyskredytować Węgrzynka, umieszczając wypowiedź Iwony Gaweł o tym, jak to jest przez niego prześladowana. Łęski oprócz programu TVP Alarm, współprowadzi w TVP kontrowersyjny program „Studio Polska” z prominentką PiSu, a prywatnie nawet bardzo bliską jego przyjaciółką Magdaleną Ogórek. Wielokrotnie z tego programu usuwano niewygodnych gości, którym za wszelką cenę chciano zamknąć usta. W jednym z programów jeden z uczestników nie wytrzymał i przed kamerami na żywo powiedział, że Łęski szczuje na Polaków. Bardzo blisko zaprzyjaźniona z Łęskim współprowadząca stanęła w obronie Łęskiego strasząc gościa PiSowskimi sądami.
Dariusz Szymczyk i Waldemar Bozigórski
![img](ekm5nig2yhh41 " Zdjęcie – Bandyci zatrzymani na gorącym uczynku przez agentów CBA. Zródło: Gazeta.pl")
#grom #piotrgąstał #jwgrom #nangarkhel #kłamstwoonetu #onet #bogdanwęgrzynek #onetbogdanwęgrzynek
submitted by BlackDevil13 to u/BlackDevil13 [link] [comments]


2020.02.17 15:39 BlackDevil13 Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą oraz seryjnym oszustem.
Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem?
O tym, jak sprzedajny pseudodziennikarz godzi w Państwo Polskie.
Opisywaliśmy przestępcę Jacka Pieńczaka, a przede wszystkim rozpracowywaliśmy go od paru lat, kiedy to doprowadził wraz ze skorumpowanymi funkcjonariuszami CBA do pokazowego zatrzymania i pomówienia naszego przyjaciela Andrzeja K. Kisiela za rzekome przyjęcie łapówki.
Po naszym ostatnim artykule, przestępca Jacek Pieńczak pisał oświadczenia na swoich profilach. Pisała też także jego żona Anita Karcz, która za paznokciami ma nie tylko układowy związek małżeński z Pieńczakiem, ale też na nią zarejestrowane są firmy, którymi zarządza Pieńczak, jak i ekskluzywne samochody, które były rozbijane, aby wyłudzić pieniądze z ubezpieczenia AutoCasco.
Jeśli chodzi o Rafała Miałkińskiego vel Witkowskiego to Bogdan Węgrzynek starał się pomóc – „schorowanemu na raka”, jak się później okazało – seryjnemu naciągaczowi, który naciągnął na przygotowane na bardzo niskim poziomie, lub niewykonane wcale realizacje telewizyjne kilkanaście osób oraz poważne instytucje państwowe.
W tej chwili dostajemy dziesiątki maili w związku z przekrętami zarówno Jacka Pieńczaka, jak i Rafała Witkowskiego.
Witkowski się nie spodziewał, że Węgrzynek ma tak wiele osób, które będą walczyć o jego dobre imię.
W pewnej chwili i sami myśleliśmy, że Witkowski będzie sprzedawał produkcje TV do Polsatu, ale i to okazało się oszustwem producenckim Witkowski Team.
Co łączy ich z Piotrem Nisztorem – Samozwańczym dziennikarzem śledczym?
Ano łączy ich między innymi opłacane przez przestępców audycje radiowe w publicznym radiu, prowadzone właśnie przez Piotra Nisztora.
Czy w Polsce dziennikarz, wykorzystując publiczne radio, może przestawiać zmanipulowane informacje?
Czy może manipulować informacją, czy wprost kłamać tak, aby oczernić, czy wyśmiewać osoby, które dla Rzeczypospolitej Polskiej społecznie pracowały przez wiele lat?
Czy dziennikarz publicznego radia może nie sprawdzać informacji, które pojawiają się w tak szanowanej polskiej instytucji, na której dobre imię solidnie pracowały przez dziesiątki lat pokolenia polskich dziennikarzy, w tym wiele znakomitych osobistości?
Piotr Nisztor wpisał się tym w propagandę, jaką uprawia dziś Telewizja Polska, która raz za razem przeprasza na swojej antenie zaszczutych polityków opozycji.
Chcemy przytoczyć kolejne fakty z życia zarówno Jacka Pieńczaka jak i Rafała Witkowskiego.
Rafał Witkowski, działając z byłym tajnym współpracownikiem i donosicielem Urzędu Ochrony Państwa jak i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Jackiem Łęskim, posługiwał się kłamstwami w systemie dokładnie takim, jak to dawniej robiły komunistyczne służby.
Jacek Łęski był szeroko opisywany przez rzetelnych dziennikarzy, jak i oficerów operacyjnych dla których pracował. Oszukiwał też Skarb Państwa, gdy prowadził agencję PRową współpracując przy tym z gangsterami ze wschody w tym Rosji. Dziś prowadzi programy telewizyjne w TVP, które starają się wykończyć czy też zniszczyć inaczej myślących niż Jarosław Kaczyński czy Jacek Kurski.
Jest o nim i teraz głośno, ponieważ ostatnio wyrzucił ze studia Telewizji Polskiej przedstawiciela opozycji, który stwierdził fakt, iż Jacek Łęski wykorzystując „program TVP szczuje na Polaków”.
W związku z tym, iż przekazaliśmy do Prokuratury Krajowej i Ministra Sprawiedliwości oraz innych służb zajmujących się bezpieczeństwem Państwa informacje i zdjęcia dotyczące zarówno działalności Jacka Pieńczaka jak i Rafała Witkowskiego, przekazujemy tylko parę zdjęć na dowód wiarygodności przedstawianych faktów, w którym uczestniczą również funkcjonariusze służb.
Jacek Pieńczak na co dzień przemieszcza się po ulicach z ostrą bronią zastraszając niewygodnych świadków.
Warto dodać, że Jacek Pieńczak jest narkomanem i alkoholikiem. Przyjmuje heroinę.
Toczą się właśnie kolejne postępowania, mówiące o tym, iż Jacek Pieńczak poprzez swoje stowarzyszenie wyłudza dotacje z Ministerstwa Obrony Narodowej na rzekome szkolenia przeprowadzane przez nieuprawnione do tego osoby.
Dlaczego dziennikarz Polskiego Radia zaprasza do czasu antenowego seryjnego naciągacza?
Czy chodzi tylko o pieniądze?

Zdj: Akty oskarżenia wobec Jacka Pieńczaka
Zdj: Aresztowanie Jacka Pieńczaka. Pomimo że aresztowany był kilkanaście razy, m.in. 5 kwietnia, nie przeszkadzało to Piotrowi Nisztorowi aby zapraszać go jako gościa głównego na antenę Polskiego Radia.
Zdj: Radosław Wajs – pracownik firmy CampX Jacka Pieńczaka. Na polecenie Jacka Pieńczaka rozbijał samochody. Woził również pieniądze dla skorumpowanych funkcjonariuszy CBA.
Zdj: Samochód marki Machindra, załatwiony przez Dowódcę GROMU Piotra Gąstała dla Jacka Pieńczaka za kwotę 12 000 zł.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Wracając do Rafała Witkowskiego, w audycji Piotra Nisztora Witkowski opowiada, jak to poznał Bogdana Węgrzynka i jak przebiegała współpraca z nim.
Interesującym jest, iż na antenie Polskiego Radia poświęca się tak wiele cennego czasu rzekomo nic nieznaczącemu przedsiębiorcy, jakim jest Bogdan Węgrzynek.
To jednak ma wielkie znaczenie. Piotr Nisztor i Rafał Witkowski mają w tym cel.
Jak łatwo sprawdzić i o czym mówią dostępne dowody, Witkowski od początku z premedytacją kłamał we współpracy z Węgrzynkiem.
Wieloletnie działanie Rafała Witkowskiego, które opisują oszukane przez niego osoby, to naciąganie przedsiębiorców na zakup rzekomych realizacji telewizyjnych. Część osób nigdy tych realizacji nie otrzymała (Jak Pan Radosław Pyffel, Bogdan Węgrzynek, Rafał Zborowski), część otrzymała materiał na tak niskim poziomie, że domagała się reklamacji i zwrotu pieniędzy.
Nowa Tożsamość
To nie wszystkie „osiągnięcia” Rafała Witkowskiego.
Witkowski do klubu POLONIA przyprowadził rzekomych inwestorów z Afryki. Mało tego, to posługiwał się wtedy (czyli w 2012 roku) zmyślonym nazwiskiem, przedstawiając się jako Rafał Małkiński.
Zdradza to między innymi także profil na Goldenline.
Wtedy Rafał Witkowski chodził z koszulką Mistrzostw Świata w Kick-boxingu i wszystkim rozpowiadał, że to właśnie było uwieńczenie jego kariery sportowej, że dla Polski zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Świata, które odbywały się w Budapeszcie.
Myślał, że wszyscy wierzyli w te bajki, tyle tylko, że Marian Scyborowski, który zadawał mu pytania na Polonii odnośnie kick-boxingu, zauważył, że Witkowski nie umiał odpowiedzieć na pytania, kto to jest Marek Piotrowski, czy w jakiej sekcji trenował.
Z klubu POLONIA pogonili go zarówno działacze jak i kibice…
Przekręt antenowej gwiazdy Piotra Nisztora w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej
Podobno kłamca mówi prawdę tylko wtedy, kiedy się pomyli.
Rafał Witkowski na antenie Polskiego Radia mówił także o realizacji telewizyjnej z Kongresu Klastrów w Sejmie RP, którą podobno przeprowadził.
Kolejne kłamstwo. Ponieważ choć przyjął pieniądze od wiceprezesa zarządu Związku Pracodawców Klastry Polskie Jarosława Bulandy, to nigdy wykonywana przez oszusta realizacja nie ujrzała światła dziennego (co swoją drogą było typowym modus operandi Witkowskiego).
Co więcej, nikt kto żyw nie miał okazji zobaczyć zrealizowanego przez Witkowskiego materiału, choć ten wymienił kilka swoich domen, na których oglądalność była fenomenalna. Tam miały pojawić się materiały. Miały, ale się nie pojawiły.
Wtedy też Rafał Witkowski przepraszał za swoja pracownicę Ewę Adamus, która wydzwaniała do Węgrzynka i Sobieraja, ostrzegając przed swym pracodawcą i mówiąc, że i ją oszukał.
Rafał Witkowski – Nikodem Dyzma Szklanego Ekranu
Rafał Witkowski wiedział dokładnie jak robić, by się nie narobić\*
*i jak wykorzystać do tego Sejm RP.
Na żywo relacja z kongresu była prowadzona za pośrednictwem umieszczonej na stałe sejmowej kamery w Sali Kolumnowej, a nie – jak twierdził Witkowski – za jego pośrednictwem.
Ba – Witkowski nie umiał się wpiąć w kabel techników pracujących w Sejmie.
Natomiast realizację z Kongresu Klastrów zrobiła inna firma, współpracująca z rzeszowskim klastrem pod przewodnictwem Dariusza Tworzydło, który zajmował się public relations kongresu.
Rafał Witkowski aka Dyzma znów chciał wyciągnąć łatwe pieniądze od organizatorów, ale Ci zwyczajnie go pogonili.
Dariusz Tworzydło odpowiedzialny z public relations nawet nie odpisał Witkowskiemu na propozycję współpracy. Choć w materiałach, które rozsyła do potencjalnych klientów Witkowski chwali się stałą współpracą z Kongresem Klastrów od 2012 roku, to należy wyraźnie zauważyć, że tak naprawdę nigdy jej nie było.
W ten sposób Rafał Witkowski przedstawia współpracę z ministerstwami czy Kancelarią Premiera, pomimo, że nawet nie chciano go wpuścić ze sprzętem nagraniowym do Sejmu RP.

Zdj: Kłamstwa w portfolio Rafała Witkowskiego vel Małkińskiego.

Zdj: Kłamstwa Rafała Witkowskiego w portfolio ciąg dalszy.
Musiał interweniować Bartłomiej Bodio, który w tym czasie był przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Polityki Klastrowej.
Zresztą sprawdziliśmy i w kancelarii premiera i ministerstwach, także w instytucjach państwowych, jak wyglądała współpraca z producentem TV Rafałem Witkowskim vel Małkińskim.
Jerzy Buzek
Kolejną realizacją miało być nagranie wypowiedzi profesora Jerzego Buzka w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dla Bogdana Węgrzynka i współtworzonego przez niego klastrowego programu Polska 3.0.
Rafał Witkowski lub jak kto woli – Rafał Małkiński znów znalazł sposób.
Udało się tylko dzięki realizatorowi z Polsatu.
To właśnie on ustawił Witkowskiemu odpowiednie światło, przygotował kamery, by później w końcu samemu stanąć za kamerą i nakręcić cenną dla programu Polska 3.0 wypowiedz Premiera.
Kamerzysta ze śmiechem parsknął „-chłopie kogo ty udajesz? do pługa, a nie do kamery” , co stało się znaną do dziś anegdotą, powtarzaną w kontekście oceny profesjonalizmu Rafała Witkowskiego w branży.
Witkowski za to nagranie oczywiście zainkasował pieniądze.
W tym samym dniu porzuciła Witkowskiego inna pracownica, która miała przeprowadzać profesjonalne wywiady w Sejmie. Witkowski wtedy stwierdził, że się do tej pracy w ogóle nie nadawała…
Kolejnymi realizacjami było nakręcenie wywiadów z cenionymi ekspertami programu Polska 3.0.
Rafał Witkowski zaprosił sporą grupę ludzi związanych z programem Polska 3.0 do rzekomego „studia” na Ulicy Madalińskiego. Było to po jednej z konferencji w Sejmie RP.
Okazało się, iż rzekome studio to kawalerka wynajmowana przez Witkowskiego, z niedziałającą toaletą w małym pomieszczeniu ze stęchniętym powietrzem i obskurnym wnętrzem.
– Taki obraz ukazał się osobom, które przyjechały do Rafała Witkowskiego specjalnie na rzekomo profesjonalne przygotowane przez niego nagranie dotyczące programu POLSKA 3.0.
Oczywiście Witkowski, przed realizacją, zażądał z góry zapłaty. Było to 5 000 zł.
Jednak wstyd, którego trzeba było się najeść, zespół programu Polska 3.0 wycenił na znacznie więcej. Wszystkich doświadczonych i profesjonalnych ekspertów trzeba było przemieścić do restauracji, aby w klimatyzowanym pomieszczeniu mogli się przygotować do wywiadów, które nota bene przeprowadzała Angelika Jarosławska-Sapieha.
Witkowski Vel Dyzma i Przemysław Saleta
Wracając do rzekomego studia Rafała Witkowskiego – okazało się, że musiał od sąsiadów pożyczać stół i krzesła.
Były tak obskurne, że eksperci programu Polska 3.0 wątpili we wszystko co mówił do nich zapewniający o sukcesie przygotowywanego nagranie producent Rafał Witkowski.
Witkowski, aby podnieść morale zniesmaczonych klientów, zaczął pokazywać nagranie studia, w którym był Przemysław Saleta. Podobno był nagrywany właśnie w tej samej kawalerce, na tych samych krzesłach. Jak się później okazało, było to kolejne kłamstwo Witkowskiego, mające podziałać na wyobraźnię i morale zebranych.
Kiedy specjalista od wizerunku (jak siebie również określał) Rafał Witkowski zmontował i opublikował pierwsze nagrania, eksperci programu Polska 3.0 żądali natychmiastowego zdjęcia wszystkich materiałów, które wychodziły z tej realizacji. Wizualnie wszystko to wyglądało naprawdę bardzo źle. Angelika Jarosławska wielokrotnie pisała do Rafała Witkowskiego, aby ten ściągnął te materiały ze swojego profilu na youtube.com.
Nigdy tego nie zrobił.
Materiałów potrzebował, aby naciągać potencjalnych kolejnych nieszczęśników.
Witkowski chciał się zrehabilitować i zrobić nowe, dużo lepsze materiały. Znów za parę tysięcy złotych miał zrobić realizację w Toruniu na Welconomy Forum. Tym razem miał być pełen profesjonalizm.
Zespół programu Polska 3.0 pokrył noclegi w hotelu dla osób związanych z realizacją. Choć miał być tam tylko zespół realizacyjny, sam Witkowski zabrał ze sobą kochankę o imieniu Anita, z produkcją nie mającą nic wspólnego.
Również za to realizację dostał wynagrodzenie, ale cóż – kolejna również była nie do zaakceptowania a standard utrzymał na dotychczasowym poziomie.
Potem Rafał Witkowski pojawił się na Kongresie Klastrów, organizowanych przez Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, której właścicielem jest Iwona Gaweł.
Iwona Gaweł od razu poznała się na Witkowskim, której również Witkowski, zgodnie ze swoim standardowym modelem działania – nigdy nie pokazał żadnej realizacji.
Choć faktycznie z ekipą przyjechał.
Wtedy do organizatorów kongresu wydzwaniali ludzie, że podobno Witkowski nie rozliczył się z jakiegoś sprzętu, a dwie kamery zostały uszkodzone, chodziło o kwotę prawie 800 000 zł
Za realizację kongresu wtedy zażądał ponad 20 tysięcy zł.
Co ciekawe, realizacja ta nigdy nie pojawiła się w internecie, choć Witkowski przysięgał, że oglądalność była niesamowita.
Wtedy też Rafał Witkowski przyjechał z inną kochanką, tym razem Ukrainką.
Tak jak w poprzednim przypadku Witkowski zajmuje jeden pokój, za który tym razem to Iwona Gaweł pokrywa koszty.
I Światowy Kongres Klastrów
Organizatorzy I Światowego Kongresu Klastrów w Dąbrowie Górniczej. Wtedy okazało się, że Rafał Witkowski jest chory na białaczkę – tak przynajmniej mówił, i że te pieniądze, które jest mu winna Iwona Gaweł były przeznaczone na chemię, która akurat w jego przypadku jest jedynym wyjściem, aby mógł przeżyć.
Bogdanowi Węgrzynkowi zrobiło się Rafała Witkowskiego po prostu żal. Przyjaciółka Witkowskiego, Małgorzata Ligas przekonywała go, aby znów skorzystać z usług Rafała Witkowskiego i pomóc człowiekowi w potrzebie, dając mu zlecenie.
Rafał Witkowski obiecał wtedy, że wszystkie jego błędy zostaną naprawione i nie tylko przekaże zaległy materiał z pierwszego kongresu klastrów, ale także na najwyższym poziomie zrealizuje materiał z II Kongresu Klastrów.
Witkowski i Ligas czyli perfekcyjny Duet Krętaczy
Dyrektorem zarówno pierwszego i drugiego kongresu klastrów była Małgorzata Ligas, która miała dostęp do maili organizatorów i jak się później okazało – na prośbę Rafała Witkowskiego podrabiała podpisy osób decyzyjnych na kongresowych zleceniach.
Za to też została skazana.
To właśnie Małgorzata Ligas zaprzyjaźnia się z Witkowskim i jego żoną. Witkowski przeprowadza wszystko bardzo sprytnie.
Mami wielkimi sukcesami dwudziestoparoletnią, mieszkającą w małej wsi pod Zakopanem Małgorzatę Ligas. Dziewczyna ma marzenia, która właśnie zaczął spełniać Rafał Witkowski.
Rafał Witkowski, pomimo niewywiązywania się z umów i niezrealizowania zamówienia, wygrywa procesy sądowe.
Dziwi to organizatorów, ponieważ nigdy ani jeden, ani drugi kongres nie został przez Witkowskiego zrealizowany.
Nie dostarczył – tak jak obiecywał – żadnej realizacji nagrania na twardym dysku, ani do dnia dzisiejszego nie można znaleźć nagrań internecie (choć Witkowski zarzekał się, że nagrania tam się znajdą).
Tylko dzięki Telewizji Polskiej – profesjonalnemu nadawcy, można było oglądać I i II Kongres Klastrów, który był pokazywany na TVP Info, w wiadomościach i panoramie TVP.
Wszystkie realizacje zostały sumiennie i o czasie rozliczone z Telewizją Polską – zarówno z pierwszego, jak i z drugiego Kongresu Klastrów. Węgrzynek płaci zobowiązania chociaż na zleceniach Małgorzata Ligas podrabiała podpisy Bogdana Węgrzynka.
Kiedy Węgrzynek skierował sprawę do sądu, okazało się, iż Małgorzata Ligas nie tylko podrobiła setki podpisów pod szkoleniami i innymi dokumentami, ale także wyłudziła od Iwony Gaweł 70 000 zł.
I za ten preceder Małgorzata Ligas zostaje skazana.
Nie ma już nic do stracenia.
W tej chwili Małgorzata Ligas wraz z Rafałem Witkowskim pomawiają osoby, a Witkowski manipulując faktami, przypisuje długi Iwony Gaweł i Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości zupełnie niezależnej osobie – Bogdanowi Węgrzynkowi.
O co chodzi?
O to, aby zaatakować Bogdana Węgrzynka (który wie, jakich przekrętów dopuszcza się Rafał Witkowski) medialnie, zanim ktokolwiek zdąży sprawdzić, że są to tylko pomówienia i kłamstwa.
Witkowski nie ma problemu, aby kłamać wprost do kamery naciąga tym razem kolejne osoby dając zlecenia swojej żonie, która jest prawnikiem.
Jak nam powiedział oszukany przez Rafała Witkowskiego Norbert Pyffel – nigdy nie spotkał takiej gnidy i notorycznego kłamcy, który wprowadza w problemy finansowe i wizerunkowe przedsiębiorców i poważne organizacje.
Bogdan Węgrzynek, poprzez Rafała Witkowskiego stracił nie tylko pieniądze, ale też niektórych partnerów.
Okazało się, że poszkodowanych osób i instytucji na jego tzw. produkcji telewizyjnej jest dużo więcej…
Kolejna Tożsamość
Marzena Chołydyńska to osoba, która miała również nieprzyjemność współpracować z Witkowskim Vel Miałkińskim:
-„Ten człowiek najpierw proponował mi pracę, a potem próbował proponować mi sex. Byłam w trudnej sytuacji finansowej, a Witkowski obiecywał mi pracę w TV Polsat. Mówił, że za jego pośrednictwem na profilach facebook’owych prowadzone są transmisje premiera rządu Donalda Tuska.
Pojechaliśmy nad zalew Zegrzyński, gdzie miał mnie przygotowywać do wywiadów. Opowiadał, że administruje portal Prawy.pl i pomaga osobom w trudnych sytuacjach – zwłaszcza poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości.
Mówił, że osobiście zna się ze Zbigniewem Ziobro i ma zostać jego najbliższym doradcą, kiedy PiS dojdzie do władzy.
Świetnie nam się rozmawiało – do czasu, kiedy z samochodu Witkowski wyjął koc i mocniejsze trunki.
Powiedział, że muszę się rozluźnić, że jutro jest mój wielki dzień. Nagle zaczął się do mnie dobierać i mówić, że od pierwszego wejrzenia się we mnie zakochał. Byłam sparaliżowana. Dostał ode mnie w twarz i zaczęłam krzyczeć. Potem próbował przepraszać, a potem mnie straszyć. Mój partner podjechał pod jego studio, ale Witkowski z przerażenia nawet nie otworzył bramki.”
Krzysztof Tobisz twierdzi, iż „dobrze, że Bogdan Węgrzynek nie zapłacił Witkowskiemu za rzekomą realizację telewizyjną.
Przynajmniej on jeden, nie dał się naciągnąć. Choć i tak zapłacił Witkowskiemu za inne realizacje, z których wypłynęła amatorszczyzna.
Przy mnie Witkowski grał profesjonalistę, choć później się okazało, że wynajmował amatorów, którzy z filmowaniem nie mieli nic wspólnego, lub też sam szkolił osoby – nie mając żadnego doświadczenia.
Mnie naciągnął na produkcję telewizyjną, która miała promować sportowe wakacje. Wyszło jak wyszło…”
Sam Rafał Witkowski – powołując się iż jest dziennikarzem Onetu, wydzwaniał do osób, które rzekomo miał oszukać Bogdan Węgrzynek. – Tak Witkowski zadzwonił do mnie 21 sierpnia i przekazywał, że Węgrzynek oszukał wiele osób i zbiera informacje, kogo jeszcze mógł naciągnąć. Witkowski dostał telefon do mnie od mojej koleżanki, pracującej w Akademii Piłki Ręcznej, z którą Bogdan Węgrzynek organizował event kończący karierę Artura Siódmiaka.
To było wspaniałe przedsięwzięcie. W wypełnionej hali w Gdańsku ponad 10 000 widzów oglądało pokaz polskich piłkarzy ręcznych z najlepszymi na świecie zawodnikami tej dyscypliny. Była drużyna VIP-ów, w której zagrali w niej najlepsi sportowcy; medaliści olimpijscy i mistrzowie świata. Był także koncert nowosądeckiego zespołu. To było głośne wydarzenie, które relacjonowała Telewizja Polsat.
Sam Węgrzynek za organizację tego wydarzenia dostał wyróżnienie od ówczesnego Ministra Sportu.
Witkowski zaczął mnie straszyć, że i ja będę miała kłopoty. Zadzwoniłam wtedy do Onetu i okazało się, że Rafał Witkowski nigdy nie pracował w Onecie i nie ma z tym portalem nic wspólnego.
Widziano potem Rafał Witkowskiego kilkakrotnie z Jackiem Łęskim, w tym na konferencji prasowej, gdzie Łęski pojawił się z Witkowskim by zaatakować Angelika Jarosławską-Sapiehę.
Jak powiedział nam dziennikarz śledczy rozpracowujący Witkowskiego, Jacek Łęski wraz z Witkowskim przygotowali atak, który miał spowodować pogrążenie Jarosławskiej-Sapiehy.
Atakowano ją oczywiście bezpodstawnymi zarzutami – kłamstwami, ale nie o to chodziło. Zgodnie z dawnymi, komunistycznymi praktykami, chodzi o to, aby kłamstwo powtarzać wiele razy. Aby ludzie pomyśleli, że „coś musi być na rzeczy”.
Okazało się, że ten wytatuowany goguś, tak nazywają Witkowskiego nawet dobrze gęby nie umiał otworzyć. Wymachiwał jak to w jego stylu jakimiś wydrukowanymi papierami i mailami. Dziennikarze newsowi, zaproszeni na konferencję Angeliki Jarosławskiej-Sapiehy określili go mianem mitomana współpracującego z bandą agentów Łęskiego.
Nikt o nim nie napisał. Cel nie został osiągnięty.
Kolejna manipulacja Rafała Witkowskiego Vel Dyzmy
Rafał Kamiński, który oczekiwał obrobionego materiału z I i II Kongresów Klastrów w Dąbrowie Górniczej miał zapłacić za relacje zrealizowane przez Witkowskiego. Nigdy ich nie zobaczył i już na II Kongresie Klastrów, widząc jak Witkowski realizuje zadania, powiedział, że z tego nic nie będzie.
To właśnie w rozmowie z Bogdanem Węgrzynkiem usłyszał: – „jeżeli nie dostaniesz zrealizowanego materiału Kongresu na twardym dysku lub innym nośniku nie wypłacaj Witkowskiemu ani centa. Bo nigdy tego materiału nie zobaczysz. Na pierwszy rzut oka to ściemniacz.”
Materiał z II Kongresu Klastrów w Dąbrowie Górniczej miał być tłumaczony na język angielski.
Niestety Witkowski nie podpiął kamer do tłumaczeń symultanicznych, choć miał wszystko z firmą zajmującą się tłumaczeniami ustalić. Dlatego zarówno Witkowski jak i firma od tłumaczeń nie zostały rozliczone.
Jak powiedział Bogdan Węgrzynek:
„Rafałowi Witkowskiemu za II Kongres Klastrów w Dąbrowie Górniczej nie wypłacę ani jednej złotówki. Nie wypłacę, ponieważ na żadnym nośniku nie dostałem materiału. Ba – jak mnie informowała Małgorzata Ligas, Witkowski nawet nie miał zamiaru wywiązać się z danej umowy.
Jest oczywiście stuprocentowym kłamstwem, że Witkowskiemu zalegam 100 000 zł. Zresztą -może Rafał Witkowski, który pojawiał się na różnych realizacjach z kochankami nie jest chory na raka, ale ma po prostu coś z głową. „
Zastanawiamy się też jak wielka przyjaźń łączy Rafała Witkowskiego z Jackiem Pieńczakiem. Czy może obaj panowie robili między sobą także tzw. Biznesy na samochodach. Jak pisaliśmy we wcześniejszym artykule, Jackowi Pieńczakowi ginęły zatowarowane tiry, zarejestrowane na Marka Pieńczaka. A może Witkowski pomagał Pieńczakowi rozbijać kolejne samochody, aby wyłudzić ubezpieczenie z Auto Casco?
Bo przecież na produkcji telewizyjnej to chyba Rafał Witkowski kariery nie zrobi, no chyba że taką w stylu Nikodema Dyzmy…
Krzysztof Magiera krótko skwitował znajomość Rafała Witkowskiego i Jacka Pieńczaka: „Powinni oni wystąpić w drugiej części popularnej komedii „Głupi i Głupszy”. Zresztą – to zdjęcie profilowe faktycznie mówi o wszystkim…”
Za to podsumowanie bardzo dziękujemy….
Bogdan Węgrzynek, Damian Michalski, Radosław Janik
ZDJĘCIA:
Zdj: Akty oskarżenia wobec Jacka Pieńczaka
Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi. Co ma z tym wspólnego Rafał Witkowski pokaże śledztwo…

Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi. Co ma z tym wspólnego Rafał Witkowski pokaże śledztwo.
Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia na obiekcie Jacka Pieńczaka bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Kradzione samochody Jacka Pieńczaka na CampX. Wśród nich jest też skradziony autobus, który został zdewastowany na strzelnicy CampX.

Zdj: Auto należące do Anity Karcz, drugiej żony Jacka Pieńczaka. Na ten samochód Pieńczak podrabiał dokumenty jak również akcyzę.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia na obiekcie Jacka Pieńczaka bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Wyłudzane dotacje z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Zdj: Jacek Pieńczak ma też sprawę korupcyjną z dowódcą jednej z Jednostek Specjalnych.

Zdj: Porshe należące do małżonki Jacka Pieńczaka. Jacek Pieńczak wraz z przyjaciółmi rozbił ten samochód aby wyłudzić AutoCasco.

Zdj: Porshe należące do Anity Karcz, małżonki Jacka Pieńczaka. Jacek Pieńczak wraz z przyjaciółmi rozbił ten samochód aby wyłudzić AutoCasco
submitted by BlackDevil13 to u/BlackDevil13 [link] [comments]


2019.10.01 15:29 ubityjlew Wszystko sie moze zdarzyc,...

📷
Sprzedali swą duszę, ulegli żądzy, pragnieniom i namiętnościom,
Zdecydowałem się pozostać człowiekiem przyjmującym męki, okazującym cierpliwość, pracującym na dobre, nie czekającym na wdzięczność i nagrodę ...
Ja
Świat
Kocham
Jestem człowiekiem, mieszkańcem planety Ziemia, centrum wszechświata, panem moich myśli i stworzeń mojich dzialan, filmów świadomości, czynów moich przodków, który uswiadowil swoja misję, biorą pełną odpowiedzialność za stan planety i skazuję się na:
! Ekologia - przeprowadzić wszelkie działania mające na celu skorygowanie, ustabilizowanie i zachowanie klimatu, populacji i ekologii jako całości, a nie podejmowac działań, które mogłyby zaszkodzić życiu stworzeń na planecie.
! Medycyna - rozwijać, inwestować, pomagać osiągać postępy i rozdzielać bezpłatną opiekę medyczną w ramach tej samej dostępności na całej planecie dla wszystkich jej mieszkańców, bez przywilejów i na równych zasadach, na odpowiednim poziomie aktualnej wiedzy.
! Bezpieczeństwo - zachować i chronić ludzkość i wszystkie stworzenia, porzuczic działania, które bezpośrednio lub pośrednio, teraz lub w przyszłości, zagrażają zdrowiu, istnieniu osoby lub stworzenia, mieszkańców planety.
! Niezależność - walka z kazdym typem zależności osoby i stworzenia, dążenie do harmonii ciała, duszy i natury, określanie potrzeb i ograniczanie pragnień, powodowanie pasożytniczej zależności od działania osoby lub stworzenia, szkodzenie zdrowiu, ekologii, egzystencji .
! Wzajemne zrozumienie - starac się zrozumieć motywy, pragnienia, myśli, warunki, działania człowieka i istoty, zwracając uwagę na sytuację, w której powstały i zagłębiając się do początku swojego pochodzenia, nie potępiając i nie akceptując, akceptując obecną sytuację i kierując ją na wektor rozwoju i priorytetów ludzkości.
! Wzajemna pomoc - pomóc kazdej osobie lub stworzeniu, w zależności od bieżącej możliwości i sytuacji, ignorując strach, wykonując działania w celu stabilizacji, rozwoju i kierowania, zgodnie z kierunkiem rozwoju ludzkości, aktualną sytuacją mieszkańca, stworzenia lub ludzkości.
Nie jestem szefem, nie liderem, nie prezydentem, nie dyktatorem, jestem człowiekiem, prostą osobą, pójdziemy z tobą razem, jeśli jesteś młody, nie słuchaj dorosłych, nie chcą cię skrzywdzić, ale twój pomysł, że są mądrzy, jest stabilna iluzja zbudowana na niewielkiej ilości informacji przetwarzanych przez twój mózg, gdyby były naprawdę mądre, nie musialbym teraz z tobą komunikować i zajmowac się korygowaniem konsekwencji życia dorosłych ludzi (bieda, wojna, kataklizmy, globalne ocieplenie, kapitalizm)
To jest nasz świat i tylko my decydujemy, co się stanie tutaj, nie ktoś tam, gdzieś tam, a ja i ty, tu i teraz.
Dobre uczynki należy robić cicho, ale nie trzeba ich wstydzic sie, mieć cierpliwości, nie ma głupich ludzi, po prostu sa zle poinformowane.
Wiesz już, czego potrzebujesz, to moja propozycja, jeśli chcesz więcej ...
Wiem, że większości nie podoba się to, gdy mówi się im, co mają robić, więc nie wskazuję, a sugeruję, czy jesteś z nami?
To będzie wojna bez jednego gwizdka ...
Rewolucja bez koniecznosci zbierania sie na placu ...
Najtrudniejsza bitwa w historii ludzkości, bitwa z własnym myśleniem, działaniami, ze sobą ...
Napisałem tę wiadomość, a następnie uruchomiłem falę , która zmyje wszystko na swojej drodze ...
Ponieważ mówię tylko trzema językami, teraz są trzy narody (w zasadzie nie dzielę ludzkości na narody) lub raczej rodzimi mówcy: Rosjanie, Polacy i Ukraińcy zaczynają przejmować inicjatywę, kierując się zdrowym rozsądkiem i trochę z entuzjazmem, to nie jest konkurencja, ale nadal ciekawe, gdzie będą najcenniejsze osiągnięcia ludzi, chcę Cię prosić o rozpowszechnianie tych informacji w dowolnej formie, jeśli znasz język obcy, przetłumacz go i rozpowszechnij we wszystkich możliwych miejscach, pokaż wszystkim znajomym i nieznanym, przekaż je obcokrajowcom na roznych, soc. sieci, media, inne ..
W końcu to nasza wspólna sprawa, każdy powinien wiedzieć, co się dzieje ...
Ratowanie planety nie zadziała tylko w jednym lokalnym miejscu, tylko lokalne działania przekształcą się w działania na pełną skalę na całej planecie ...
Mamy szczęście istnieć w Internecie, może to uprościć nasze zadanie ...
Po prostu uwierz w to z dziecinną naiwnością, tak jak uwierzyłeś lub wierzysz w Boga, ponieważ go nie widziałeś. Spójrz w lustro, ty i ja jesteśmy Bogami, kiedy żyjemy, i my dokonamy cudów nie gorzej ...
Nie chcę być zbyt werbalna, chcę wam pokazać więcej. Ale do tego musisz mi uwierzyć i pomóc ...
Na pierwszym etapie potrzebne będzie wsparcie finansowe i informacyjne, na drugim dodana zostanie aktywność fizyczna i intelektualna, na trzecim zrozumiesz już.
Nie patrz na innych, jeśli trzeba badz sam.
Bo jak nie my, to kto?
I przyzwyczaj sie ufac mi, mamy przed sobą długą drogę ...
Nie zakładaj nawet, że ktoś lub coś może nam przeszkodzić.
Możesz nosić różowe okulary, aby nie stracić entuzjazmu, a ja na razie prześlę rękawy i pomaluję ten świat na różowo, abyś nie dorastał po zdjęciu okularów.
Z zimną krwią, bez emocji i żalu, zabiłem wszystkie obawy w mojej głowie.Zostala tylko chęć zrobienia tego bez względu na skutki ...
Jednyny priorytet planeta.
A jeśli uważasz, że są ważniejsze sprawy, jesteś w błędzie, bez względu na to, kim jesteś i co robisz ...
Chcesz kupić dom, mieszkanie, samochód, spłacać długi, pożyczki, masz problemy lub uparcie budujesz szczęśliwą rodzinę, ślub, pracujesz i planujesz, uczysz się, chcesz podróżować, uczyć się języka, znaleźć poczucie wolności, stać się mądrym, bogatym, odnoszącym sukcesy, może po prostu dbasz o swoje dzieci, a najważniejsze dla ciebie jest dobro swoich bliskich, jesteś poważnym biznesmenem, specjalistą, cennym robotnikiem, prostym pracownikiem, żołnierzem, studentem, uczniem, chcesz się zrelaksować, możesz chcesz odpocząć od rutyny, uprawiać sport lub lubisz pić, uwielbiasz pyszne jedzenie, spać, chcesz wyglądać modnie i fajnie, może znaleźć siebie, martwisz się brakiem pieniędzy, ledwo związasz koniec z końcem lub żyjesz w pełnym dobrobycie, chcesz otworzyć firmę i pracować dla siebie, ...
Wszelkie pragnienia, działania, problemy, zmartwienia, status, pozycja w społeczeństwie, a nawet marzenia po prostu ustawione na tle następujących kadrow ...
Patrz i myśl, najważniejsze jest, aby nie panikować …
Od 30.08.2019-26.09.2019
База Х
Катаклизмы за неделю с 30 августа по 5 сентября 2019 года
📷
Катаклизмы за неделю с 6 по 12 сентября 2019 года
📷
Катаклизмы за неделю с 13 по 19 сентября 2019 года
📷
Катаклизмы за неделю с 20 по 26 сентября 2019 года
📷
Nie panikuj i nie bój się, nie panikuj, mam plan, czekałem 3 lata, mogłem rozpocząć jego wdrożenie wcześniej, ale wtedy niewielu mnie słuchało, teraz sam widziałeś i rozumiesz całą skale sytuacji i mam nadzieję, że strach nie paraliżuje ciebie, a ty i ja zaczniemy działać, uwierzcie mi, nadszedł czas, aby uratować ten świat, czy jesteście gotowi wziąć ze sobą odpowiedzialność za naszą planetę i zrobić wszystko, co w naszej mocy, a nawet więcej?
Zróbmy to, ty i ja.
1 Konieczne jest zorganizowanie produkcji w specjalnych fabrykach (które będziemy do tego przekształcać i budować) kulistych domów wykonanych z plastiku, które zostaną zaprojektowane przeze mnie i armię architektów. Dom nie utonie w przypadku powodzi, ponieważ będzie w połowie w ziemi, jest ustalony z możliwością zapięcia, które pozwoli ci pływać w ciężkich powodziach (produkcja jednej zajmie około 1-10 godzin, ponieważ zostanie wlana do gotowych form i uformowana w temperaturze z zebranego przez nas rozdrobnionego plastiku do przetworzenia, recyklingu) dom będzie całkowicie autonomiczny ze zbiornikiem wody w skorupie, który ochroni go w przypadku pożaru, natychmiast gotowy do zamieszkania po produkcji i stwardnieniu, w pełni wyposażony we wszystko, co niezbędne. (Spójrzesz na projekt, zrozumiesz o co chodzi) (w przyszłości są to wolne domy, ale teraz nieoprocentowana pożyczka, z możliwością spłaty uczestniczącą w dowolnym projekcie naszej organizacji)
2 Konieczne jest całkowite zaprzestanie stosowania rafinowanych produktów ropopochodnych (benzyna, olej napędowy, wszelkie paliwo palne), Zakaz, przestanie uzywania samochodu I maszym lub ograniczenie do minimum maksymalnego wykorzystania dowolnej techniki na spalonym paliwie (samochody, motocykle, lodzi, samoloty), chodzenie więcej i jazda na rowerze, szkody dla wygody i swoich interesów dla dobra ludzkości. Przestać rozwijać logistykę i transport, nie zamawiaj niczego, ponieważ transport towarów (rzeczy, towarów) jest stymulacją korzystania z transportu spalonych produktów naftowych, co bezpośrednio wpływa na stan atmosfery, ekologii i klimatu (pogody).
Pokażę projekty transportowe dla transportu osobistego na sprężonym powietrzu (zorganizujemy produkcję) silniki sprężonego powietrza do konwersji pojazdów na silniki spalinowe (zwykły transport, który widzisz każdego dnia, silnie zanieczyszcza powietrze i prowadzi do globalnego ocieplenia), a także sposoby ruch ładunku (rurociągi próżniowe, pierwsze już istnieją, są to rury do transportu ropy naftowej, nie potrzebujemy już ropy, jej dalsze użycie grozi wyginięciem ludzkości)
3 Konieczne jest zorganizowanie produkcji generatorów wiatrowych, paneli słonecznych, generatorów cyklicznych (możliwe będzie zrzucenie ciężaru) z agregatami (kompresorem) oraz zgromadzonie energii elektrycznej w sprężonym powietrzu i przechowywanej w butlach wysokociśnieniowych (dla dużych potrzeb będą istniały ogromne cylindry z tworzywa sztucznego i betonu) z następną możliwością dostarczanie powietrza pod ciśnieniem do specjalnie opracowanego silnika pneumatycznego, który zostanie podłączony do generatora prądu (zasada: słońce, wiatr, pedałowanie = elektryka = sprężone powietrze = mechaniczna energia = Elektryka)
Wszystkie stacje elektryczne (TEC), które działają na zasadzie spalania, pilnie zamykają, blokują.
Zablokuj pracę wszystkich przedsiębiorstw przemysłowych (z wyjątkiem medycznych i innych, które produkują niezbędne środki, żywność)
4 Usuń granice i ogłaszaj pełną równość i równy dostęp do dowolnej części planety dla wszystkich ludzi na planecie.
Oferuj pomoc w przeniesieniu wszystkich dotkniętych osób z niebezpiecznego terytorium do bezpieczniejszych, całkowicie nieodpłatnych ruchów, leczenia, zapewnienia mieszkania i jedzenia (podzielą ostatni kawałek chleba i podzielą miejsce zamieszkania, a także pomogą nam zrealizować nasze projekty). Przedstaw się tu i tam, jakie są twoje działania w stosunku do siebie w tej sytuacji.
5 Rozwój uniwersalnego języka planetarnego ((którego wszyscy będziemy musieli się nauczyć, czas to zrobić, mamy Internet, uprości to nasze zadanie), a metody przekazywania i rozumienia myśli i pragnień za pomocą gestów i zachowań na poziomie planetarnym są wyjątkowe standard dla wszystkich mieszkańców planety.
Więcej szczegółów w pełnoprawnym projekcie ...
6 Zorganizuj galerie żywności - ogrody z jedzeniem (tam rosnij, wszystko, czego potrzebujesz, jest automatycznie przetwarzane i podlewane, siada i zbiera, przychodzi i odbiera wszystko, co zamówiłeś w przedsprzedaży przez rok, komponujesz dietę przez cały rok, niektóre produkty 2-3 lata przedsprzedaży, z możliwością dostawy rurociągami próżniowymi i transportem na sprężonym powietrze, początkowo płatne dla tych komu stac i bezpłatne dla innych, z czasem bezpłatne dla wszystkich). Pomoże to pozbyć się poczucia strachu przed głodem, marnowaniem, dużych pojemnosci zepsutych produktow.
Więcej szczegółów w pełnoprawnym projekcie ...
7 Bezpłatne leczenie są dostępne na całej planecie przy tym samym poziomie aktualnej wiedzy dla wszystkich mieszkańców planety z bezpłatnymi lekami Zapewnij transport latający na sprężonym powietrzu (są to godziny pracy projektu). Sugeruję, aby lek był sponsorowany przez osoby palące marihuanę (ich miliardy) (100% program: 75% dla planetarnego funduszu medycznego, 20% dla producenta, 5% dla sprzedawcy, lepiej jest zainstalować specjalne automaty z możliwością płatności kartą i przez Internet) Zjadliwość w funduszu miodowym jest równomiernie rozmieszczona na całej planecie (jeśli mamy tylko tyle na zieloną opaskę, to na całym świecie będzie bezpłatna zielona oprawa). Wynagrodzenia dla lekarzy nie są jeszcze brane pod uwagę, jedynie przywileje w celu uzyskania dostępu do 1 i 6 projektów (bezpłatnie od pierwszych etapów) (obliczenia za jeden miesiąc: 1 osoba = 100zl / gram * 20 gramów = 2000 * 0,75 = 1500zl miesięcznie * 1000 000 osób = 1 500 000 000 zl miesięcznie, jest to przybliżone obliczenie, ponieważ jeśli palacze dowiedzą się, gdzie inwestują, kupując marihuanę, będą palić lub po prostu kupować dużo więcej i pamiętaj, że ich miliardy) będą również mieli okazję zainwestować bezpośrednio w konto projektu, bez żadnych korzyści (z własnego doświadczenia powiem, że marihuana stymuluje aktywność mózgu , i pomaga postępować w budowie myśli, projektów i po prostu relaxuje, jeśli nie boisz się jego działania, a strach nie zalewa twoich myśli, a następnie płynie słabo i czujesz swój potencjał oraz wymyśla genialne rozwiązania problemu, a ci, którzy często palą przez trwaly czas , sami już rozumieją, że to nonsens, i mogą całkowicie kontrolować swoją zależność i odmówić jej w dowolnym momencie (bez względu na to, jak to brzmi, możesz przestać palić marihuanę na długi czas, nie dlatego, że jest szkodliwa i cos tam , a po prostu dlatego, że tak długo radzisz se sam i nie trzeba palenia, jest to najlepszy psycholog w trudny czas dla Ciebie), zrezygnować z palenia papierosów 10 razy ciezej, marihuany, z osobistego doświadczenia. Kiedyś często paliłem, przez ostatnie lata do 10 razy w roku, tylko wtedy, gdy nie mogłem poradzić sobie z depresją z powodu braku działan na te projekty (było za wcześnie)
8 Bank planetarny z rownymi rachunkami i walutą światową (w przyszłości pomnożony przez zużytą energię, specyfikę działań lub sama energii) Instytucja bankowa jest potrzebna, aby wszystkie te projekty równomiernie rozprowadzały nasze możliwości i działania. Nieoprocentowane kredyty żywnościowe będą nadal dostępne. , mieszkania, leki, przez długi czas (do 5 lat bez żadnych wymagań i wyjaśnień), a my będziemy inwestować w tym banku bez żadnych materialnych zachęt, ponieważ sam rozumiesz, że możemy znaleźć się po obu stronach i dawać i proszic, bądź wdzięczny za swoją sytuację, jeśli masz okazję pomóc i nie wstydź się przyjąć pomocy.
Wszystko, co pochodzi ode mnie, także do mnie wraca ...
Przedstawię projekt.
9 Kierunki do całkowicie wolnego(bezplatnego) życia każdej osoby na świecie, zniszczenia rynku i systemu monetarnego (nowa ERA, nie jesteśmy już na sprzedaż, nie jesteśmy tani i nie jestesmy drogi, naszą wartością jest życie)
10 Całkowite zniszczenie dowolnego rodzaju broni (przekształcenie go w bardziej przydatne rzeczy) całkowite rozbrojenie i porzucenie armii na całej planecie (nowa ERA, mamy rzeczy ważniejsze niż wzajemne zabijanie, to jest wzajemne ratowanie)
To moje życie ...
Najlepsze co mam oddaje swiatu, i ide ...
! Tak - mój wybór, moja euforia i moje nieszczęście.
Być może nigdy nie usłyszysz od nikogo wdzięczności i nie otrzymasz korzyści finansowych ani innych korzyści materialnych, będziemy musieli oszczędzać pieniądze, zrzuzac sie, pracować za darmo po pracy, widzieć brak zrozumienia w oczach bliskich i otaczających nas osób, w pełni skoncentrować naszą uwagę na projektach i pomysłach , ćwicząc i działając, wkładając wszystkie wysiłki fizyczne i intelektualne, ignorując strach, poświęcając swój czas, świadomie porzucając pokusę, aktualne plany, zmieniając zainteresowania, czując dyskomfort, być bardzo zmęczony , żyć tak jak po raz ostatni, i po prostu podnosic się z ejforii uczuć, bo to ma większy sens, niż co bądź na tej planecie, bez rekompensaty nie może być porównywana z ejforii uczucie kiedy swiadomy że robisz mase ważnych kroków dla ludzkości.
To nie są puste słowa, ty i ja zmienimy ten świat, słyszysz? Bądź pewien, że nie poddam się do końca, zmienimy ten świat zwierząt, to będzie początek, zrobisz to, po prostu rozdzieraja cie energia I pomysly, całkowicie uwierzyles w siebie, nie będziemy w stanie się nikomu oprzeć, mamy najpotężniejszą siłę w naszych rękach, wiarę w siebie .
A teraz musimy zjednoczyć, w imię jednego celu, wszyscy.
Powiedz mi, że to bez nadziejne, nie zadziała , aby wysłać ci ...
Nie szukaj tutaj zysku, nie znajdziesz go, na tym świecie jestem jak jednorożec, ale powiem, że nie topi się, staram się o syna izeby sam nie żyw na próżno, nie śpię dla córki, nie zapominam o twoich, kocham ten świat i nie potrzebuję raju ... Tak, nie ma jeszcze syna i córki, ale w moim życiu nie postawilem jeszcze kropki ...
Nowa ERA, ERA samoświadomości swoich działań i ich konsekwencji.
Bez nas ta planeta będzie się nadal obracać, ale postarajmy się upewnić, że nie nudzi nas od tych karuzeli ...
Nasze dzieci po prostu nie mają wystarczającej wyobraźni, aby wyobrazić sobie, jaką rzeczywistość musieliśmy upaść, wstać, popełnić błędy, działać, śmiać się ... Zyc
Teraz proszę cię o pomoc materialną 1 (nie więcej), abym mógł wykonać makiety projektów i po prostu poświęcić całą uwagę realizacji tych projektów, potrzebuję również twojej pomocy w środowisku informacyjnym, sam rozumiesz, jak i co mamy zrobić, mamy 1 miesiąc na wdrożenie pierwszego etapu informacyjnego i organizacyjnego, ale na razie będę dystrybuować działania, definiować zadania i finalizować projekty z armią architektów i inżynierów oraz entuzjastów.
Nie jestem sam, zrobimy to razem
Ty i ja
Pokażę ci drogę, cel ...
Rano nie tylko wstaniesz, a bendzie wskakiwac ...
A kiedy nadejdzie moment śmierci, wszystko, o czym pomyślicie, to to, żebys my tylko dotrwali do konca.
Będziemy kontynuować, jeśli za miesiąc będzie nas co najmniej dwóch …
Aby policzyc ilu nas (lajk, repost), ale aby policzyc aktywne i oszacować możliwości finansowe, zrob przelew 1 (i napisz swój potencjał), jeśli to możliwe, jeśli nie jest to możliwe, pieniądze nie są najważniejsze, ale wydaje mi się, że 1 jednostka waluty nawet małe dziecko może je zdobyć i znaleźć sposób na identyfikację (zrzuć 1 jednostkę waluty = 1 aktywna osoba, która wspiera projekt, pokażę zrzuty ekranu, abyś zrozumiał naszą skalę co miesiac)
Konto Sber Bank - 5536 6900 8567 8128 (Rosja) (1 rubel)
Prywatny rachunek bankowy - 5168 7554 4521 4212 (Ukraina) (1 hrywien)
Konto (numer konta) Millennium Banka - 32 1160 2202 0000 0003 4200 8939 (Polska) (1 złotówka)
Przepraszam za błędy, nie jestem idealny, popełniam błędy, ale chcę, aby pozostały jedynymi błędami, które popełniłem. Opuściłem je, ponieważ nie jesteśmy w szkole i nie boję się dwójek.
Jeśli postaramy sie, możemy przejść do drugiego etapu (czynne działanie) w ciągu 48 godzin.
W ciągu jednej nocy nie możesz zmienić swojego życia, ale możesz zmienić swoje myśli i kierunki, które zmienią nie tylko nasze życie, ale cały świat.
Dla dobrych ludzi jestem jak Gary Potter, który walczy ze złem,
A dla zła jestem jak Lord Voldemort, moja śmierć niczego nie zmieni, ponieważ zostawiłem 10 krystrazow z informacjami o wszystkich etapach i projektach, które pojawią się automatycznie (niektóre krystrazy to losowi ludzie, którzy sami nie rozumieją, jakie informacje posiadają) i zabijając mnie lub grożąc śmiercią mojej rodziny lub przyjaciół, nie można zatrzymać tej fali ...
Żyjemy w społeczności opinii, w której nikt nic nie wie, ale chce mieć opinię na dowolny temat.
Dokonałeś wyboru, teraz bądź szczęśliwy.
I pamiętaj, że nie ma zwycięstwa bez cierpliwości ... pozostań człowiekiem w każdej sytuacji, każdy koniec, to dopiero początek.
Ta wojna będzie na wszystkich frontach, ostatnie tchnienia kapitalizmu.
Zapomnij o słowie ja, teraz Tylko MY.
submitted by ubityjlew to u/ubityjlew [link] [comments]


2019.05.19 13:28 gurtos Porozmawiajmy o polaryzacji społeczeństwa

Myślę, że problemu ani nie trzeba przedstawiać. Żyjemy w czasach, gdy często nie ważne co mówisz i dlaczego. Liczy się to jak zostanie to skategoryzowane.
Wypowiadasz się na temat złego traktowania pracowników, po tym jak media ujawniły skandal – jesteś komunistą. Z drugiej strony mamy ruchy które nazwą cię "nazistą" jeśli popierasz wolność słowa.
Ba, widziałem użycie słowa "centrysta" jako niemalże obrazę.
I tak jak takie osoby widoczne były zawsze – zwłaszcza w internecie, tak problem zdaje się być dużo bardziej widoczny niż dawniej.

Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że tu można by wymienić naprawdę dużo pomniejszych powodów, które się kumulują, ale skupię się przede wszystkim na internecie, a całkowicie pominę naturalne ludzkie skłonności.
Od początku ludzie w internecie potrafili być dużo gorsi w stosunku do siebie niż w prawdziwym życiu. Po części przez brak konsekwencji, ale chyba przede wszystkim przez to, że o poście dużo trudniej myśleć jako o człowieku który za nim stoi.
Starszy internet był dużo bardziej skupiony wokół mniejszych społeczności, więc problem nie był tak widoczny. Znało się ludzi z którymi się pisało, więc osoba z jakąś opinią była jednocześnie kimś kto miał fajne poczucie humoru, lubił te same filmy itd. co więcej znało się jego inne opinie więc zamiast być postem z którym się nie zgadzamy, był to ktoś z kim nie zgadzamy się w danej sprawie.
Dzisiaj rządzą megaspołeczności, przez co coraz częściej zupełnie nie znamy ludzi z którymi piszemy, co w naturalny prowadzi do konfliktów, ale tu problem się nie kończy. A jak już ludzie zakładają oddzielne społeczności, to najczęściej dlatego, że trudno im znaleźć miejsce w mainstreamie. Więc zamykają się w kółka wzajemnej adoracji, gdzie nie dochodzą do nich głosy normalności.
To, że internetu używa coraz więcej ludzi coraz więcej nie pomaga.
Samym portalom społecznościowym też opłaca się przede wszystkim trzymać ludzi u siebie, a nic tak nie generuje ruchu jak kontrowersja.
No i kiedy tak wyhodowane potworki wyciekają i zderzają się z innymi ludźmi, ci naturalnie są zaniepokojeni co często kończy się stopniową radykalizacją w drugą stronę. Co tylko napędza to koło.
Co zrobić?
Generalnie to nie wiem. To jest wielki problem którego nie rozwiąże się od tak, ale wiem parę rzeczy.
Przede wszystkim trzeba zacząć od siebie.
Warto myśleć o opiniach nie tylko w kategorii dobre i złe, ale znaleźć też przedział na wszystko co może ci się nie podobać, ale jest się w stanie zrozumieć dlaczego ktoś tak uważa. I z doświadczenia powiem, że im szersza ta kategoria tym więcej się zyskuje. Nie tylko bardzo rozwija to osobowość i umiejętność dyskutowania, ale często jak ktoś zaczynający "złowrogo" dostanie ze zrozumienia i zauważy chęć dyskusji, to bardzo szybko zmienia mu się podejście.
Nie pisz tylko po to, żeby udowodnić komuś, że się myli. I tak go nie przekonasz, a backfire effect spowoduje odwrotny efekt.
Zakładaj, że twój rozmówca jest fajną osobą ale po prostu ma inną opinię na dany temat. Oczywiście nie siłę, jeśli ktoś ma nick "jem_kupę" i stara się sprowokować, to taką osobę najlepiej dodać do listy ignorowanych, ale kiedy możliwość istnieje – jak najbardziej. Pomaga to w tym, żeby samemu nie stać się okropnym.
Przejmuj się mniej. Warto dystansować się w miarę możliwości od tematu, bo emocje potęgują problem. Kiedy widzisz, że dany temat staje się dla ciebie bardzo osobisty – może warto zastanowić się czy powinien, a jeśli w istocie jest bardzo ważny – pilnować się.
submitted by gurtos to Polska [link] [comments]


2019.01.03 16:18 taigorg Jak specjaliści optymalizacja seo pagespeed

Jak specjaliści Seo rządzą światem marketingu online

Jednocześnie giganci tacy jak Google i Yahoo wprowadzili wiele innowacji i rewolucyjnych koncepcji. Zmień tagi tytułu za pomocą odpowiedniego słowa kluczowego; odkrywasz dramatyczne zmiany szybciej niż inne optymalizacje.

SEO to zapewnienie znacznych umiejętności, które powinien mieć każdy marketer internetowy. Jest to jedna z najłatwiejszych kilku opłacalnych form ruchu, jakie może uzyskać każdy właściciel firmy. Wyniki wyszukiwania Ruch nie jest jednak najłatwiejszym zakupem. Jedną z największych rzeczy, których powinien się nauczyć marketer internetowy, jest to, jak możesz zoptymalizować swoje strony internetowe specjalnie pod kątem wyszukiwania Yahoo.



Aby skonfigurować, uruchomić i przechowywać swoje sklepy przy minimalnym wysiłku. Jeśli masz szczęście, serwer skonfiguruje go dla osoby. Jeśli nie, musisz zbudować kogoś osobiście skonfigurować osobiście za niewielką opłatą.

Weź osobę, aby dowiedzieć się więcej o zakładkach i tematach. Spojrzenie na to, jakie kanały znajdują się na Twojej stronie internetowej. Dowiedz się, jak wzmocnić trwałe adresy URL, których używasz w tym momencie. Nie zapomnij o przyjemności, gdy pracujesz dla swoich celów.


Nie jest to konieczne, ponieważ jest to w rzeczywistości strata czasu, tak jak tego doświadczyłem. może się zdarzyć, gdy Twoja witryna jest w Internecie, jest to, że potrzebujesz stron internetowych do połączenia z Tobą, a kiedy Google to zobaczy, doda to twoje do swojego systemu i bingo.

Słowa kluczowe są z pewnością jednym z najbardziej podstawowych, ale istotnych elementów, które przyciągają ludzi do całego marketingu. Dotyczy to wszystkich metod marketingu internetowego: pay per click, marketing wideo, marketing artykułów, optymalizacja SEO, blogi, katalogi, media społecznościowe, komunikaty prasowe, reklama banerowa, bezpłatne ogłoszenia, marketing na forum, a więc dalej.

Upewnij się, jak bardzo gęstość słów kluczowych mieści się w granicach 3-10%. I unikaj używania tego samego słowa więcej niż raz w zdaniu. Sprawdź walidatory słów kluczowych, aby określić dokładną proporcję gęstości.

Wygląda na to, że Google ma narzędzie o nazwie "Narzędzie propozycji słów kluczowych Google", z którego korzysta większość osób, aby uzyskać odpowiednie słowo kluczowe w swojej firmie. To narzędzie jest oferowane za darmo, jest to najczęściej używane narzędzie setek stron internetowych, najlepszych firm, webmasterów itp.

Po uruchomieniu witryny kreozot jest źródłem wielu linków wstecznych. Proces budowania link powinien być wykonywany powoli. Zakup uzyskać wiele linków wstecznych, będzie podejrzenie z witryny wyszukiwania. Wyszukiwarka nieustannie śledzi każdą z domen. Będzie wiedział, że linki wsteczne nie są zbudowane w naturalny sposób. W wyniku tego spadnie twój ranking i sprawi, że osiągniesz wynik piaskownicy. Aby temu zapobiec, musisz rozłożyć rzeczywisty proces budowania linków na jakiś czas.



Świetny termin zostanie zintegrowany z Twoją witryną lub blogiem. Bądź na bieżąco ze świeżym i nowym artykułem. Jeśli chcesz zarabiać w Internecie, spróbuj tego.

Szukasz idealnego i szybkiego SEO? Zmień tagi tytułu za pomocą odpowiedniego słowa kluczowego; odkrywasz dramatyczne zmiany szybciej niż inne optymalizacje.

Wpisz dowolne słowo lub frazę w polu wyszukiwania Google, a Google zwróci strony - często setki, a także tysiące stron - wyników. Większość osób wybiera strony internetowe wyświetlane na pierwszej stronie. Poziomy odsetek są kontynuowane na drugiej stronie kibica. Bardzo niewielu wchodzi na trzecią lub czwartą stronę lub dalej.

Kiedy już będziesz w stanie opanować techniki opcji, musisz rozważyć dodatkowe środki, które możesz teraz podjąć. Możesz przekształcić metatag na stronę internetową. Ta taktyka pomaga poinformować, na czym polega strona internetowa i w jakim celu ona służy. Po tym kroku odnajdziesz gotowy do rozkwitu rekreacji.

W tej chwili po prostu istniejesz w sieci, bez przywiązań. Będziesz chciał stać się widoczny, gdy ktoś Cię wyszukuje, a świetnym sposobem na stanie się widocznym dla ludzi staje się widoczna wyszukiwarka. 1 sposób okazuje się być widoczny, aby odkryć takie wyszukiwarki, jak Google, Yahoo lub MSN, aby pasowały do ​​Twojej witryny w celu uwięzienia lub połączenia z innymi stronami.

Witryny mają promować firmę, biznes, sympatię lub miłość. Strony internetowe są również tworzone dla adresów, kontaktów, kreacji społecznościowych przez naukowców seo. W tym przypuszczeniu różne inne twoje zawody, zainteresowania lub interesy rozwijają się, gdy potrzebujesz instruktorów Seo. Błędność czasu polega na tym, że ilekroć potrzebna jest dostateczna precyzja i powinowactwo do wiedzy specjalistycznej. W ten sposób na arenie pojawiło się wielu fałszywych ekspertów Seo. Oszukują cię, sprawiają, że bufon z udziałem twojego cennego czasu i zainteresowań na końcu kończę z pustką. Czas marszczenia brwi minął, bo na pewno przyszedł po pomoc. Wszyscy z nas optymalizacja seo Biznes online. Przeszliśmy duże odległości i spotkaliśmy wiele osób na drogach, aby stworzyć uniwersalną dzielnicę, która nie ma nic przeciwko nam, ale optymalizacji sieci.

Po czwarte, jedyną rzeczą, która jest potrzebna, jest zbadanie pewnych witryn i dodanie do twojej wiedzy o różnych innych stronach. To możesz budować relacje z wieloma klientami, ponieważ domy biznesowe są w tym samym czasie. Twoja zręczność tylko utoruje ci drogę do sukcesu i uczyni cię królem całego świata.

Teraz możesz chcieć utworzyć stronę internetową z formularzem listy dyskusyjnej w celu jej promowania. Istnieje mnóstwo darmowych hostów, z których korzystasz, ale większość poleca dużo pieniędzy, aby uzyskać domenę, a także własny hosting. Następnie musisz zainstalować stronę reklamującą Twój darmowy ebook lub jednostkę. Jest wielu świetnych copywriterów w Internecie, którzy mogą to zrobić za niewielką opłatą, lub możesz zrobić to sam, jeśli oferujesz podstawowe umiejętności. Haczyk polega na tym, aby osoba zapisała się na listę mailingową, zanim te osoby pobiorą darmową książkę elektroniczną.

Teraz, mając wszystko na temat tej konfiguracji jest świetny, człowiek potrzebuje generować ruch w witrynie i okazać się bardziej specyficzny, ukierunkowany większy ruch na stronie internetowej. Istnieje wiele narzędzi do wykonania tego z kanałów Seo do kanałów RSS. Pisanie artykułów może polegać na budowaniu listy osób, które podają ludziom dokładnie to, co próbują znaleźć. Podsumowując, optymalizacja ma kluczowe znaczenie dla rozwoju Twojej firmy.
1n2tif7ofdcgs2x66rgo
submitted by taigorg to testPosts [link] [comments]


2018.12.29 13:29 taigorg Dowiedz się, jak działają optymalizacja seo krok po kroku

Face-Off z trendami Facebook Seo

Specjaliści zachęcają do stworzenia idealnego terminu dla witryny lub witryny bloga. Niektórzy klienci są również po prostocie w użyciu i adaptacji. Przeanalizuje tekst nazw i słów użytych w linkach.


Dzisiaj SEO może być mantrą dla każdego domu biznesu, aby odnieść sukces. Obecność i widoczność w Internecie to coś, do czego dążą wszyscy przedsiębiorcy. Aby uzyskać maksymalny biznes, wszystkie one zależą od listy map Google. Ta aukcja zapewnia im lepszą widoczność na arenie internetowej, aby walczyć z nią jak prawdziwi wojownicy.

Możesz ustawić SEO i PPC do wykorzystania w swoich filmach. Po prostu powinieneś zainwestować w kampanię PPC, która wysyła klientów na stronę zawierającą Twoje filmy, możesz także tworzyć i sprzedawać swoje filmy, optymalizując seo w wyszukiwarkach magnetycznych.

Słowo kluczowe ten problem nie jest centralnym tematem moich treningów PPC. To był poważny niedopatrzenie. W rzeczywistości niszowe potrzeby badawcze, aby mogły zostać zrozumiane przez każdego, kto podejmuje marketing za pośrednictwem technologii internetowej!

Węższy niszowy promowany. Używanie tylko pierwszych trzech z tych zasad umożliwiło mi, w jaki sposób osoba wydaje się faktyczną pozycją numer 4 na pierwszej stronie wyników wyszukiwania Google. W rezultacie moja witryna wygenerowała ponad 180 000 USD (USD) sprzedaży w ciągu pierwszych dziesięciu tygodni.

Blogowanie może być trudne i czasochłonne. Tak jak ci, którzy są nowicjuszami, którzy nic nie robią, aby pomóc twojej firmie. Przykładem może być fakt, że będą musieli samodzielnie założyć stronę internetową i zapoznać się z różnymi strategiami promocji tej witryny. Dodawanie treści będzie nieodłączną częścią sukcesu blogu, który pomoże im regularnie sprawdzać, czy ich strona internetowa jest kochana przez świetne wyszukiwarki.

Przeglądanie usług i zamieszczanie tych recenzji na stronach internetowych to inny sposób budowania więzi. Twoje uczciwe oceny i mądre opinie mogą również budować reputację dobrego eksperta w swojej dziedzinie.

Firmy SEO oferują również inne usługi dotyczące składania artykułów, składania katalogów i zarządzania zakładkami społecznościowymi, które można zakupić osobno. Podczas zatrudniania firmy SEO, musisz sprawdzić jego portfolio. Portfolio zawiera adresy URL strony internetowej, które mają o wiele lepsze. Możesz przeglądać strony internetowe w portfolio i przeglądać ich ranking w wyszukiwarce google. Jeśli strony internetowe odnoszą sukcesy w wyszukiwarce, firma Seo może również pomóc Twojemu internetowi w rankingu w najważniejszych wyszukiwarkach. Zatrudniając firmę SEO, możesz zrealizować ich pragnienie skoncentrowania się na ważniejszych kwestiach biznesowych. Ponadto zatrudnienie firmy Seo pozwoli Ci zaoszczędzić niekończące się godziny.
Wyszukiwarki i SEO - Dowiedz się, jak działają

Po prostu zapamiętaj kilka rzeczy podczas pozyskiwania firm z listami Google. Będziesz mógł zmienić to na wszystko, co chcesz. Generalnie piszą na przykład "darmowe oprogramowanie do tworzenia kopii zapasowych na moim komputerze".

Większość dużych i małych firm ma odpowiedź na pytanie, dlaczego optymalizacja reklamy jest potrzebna w Twojej firmie. Wiedzą, że jest to najprostszy sposób, aby przyciągnąć coraz więcej ruchu do swojej strony. Nie tylko to, jest to wskazówka, jak pomóc firmie w wielu sprawach na dłuższą metę. Kilka z wielu opisanych poniżej scenariuszy.

Główną częścią optymalizacji seo jest słowo kluczowe. To słowo kluczowe lub fraza kluczowa będą jedynymi obszarami używanymi przez Twoich klientów w Internecie. Przed utworzeniem treści należy przeprowadzić badania i znaleźć słowo kluczowe apt dotyczące przedsiębiorstwa komercyjnego. Załóżmy, że jeśli możesz sprzedawać lub promować napoje zdrowotne, kluczowym słowem powinny być "najlepsze napoje zdrowotne" lub "korzyści płynące z napojów zdrowotnych" itp. Słowa kluczowe można naprawdę znaleźć przy użyciu wysokiej jakości treści. oprogramowanie. Oprogramowanie wyświetli listę wstępnie zdefiniowanych słów kluczowych odpowiednich dla firmy.

Trzymaj się z daleka od farmy linków. Specjaliści zachęcają stronę internetową lub stronę internetową, która wyświetla linki do innych stron. Google marszczy brwi, że ta szczególna praktyka może również być karana prawdopodobnie za dołączenie do farmy linków.

Nie będzie szybkiej formuły na to. To zajmie Ci czas, cierpliwość i energię. Pisanie SEO dotyczy prób i błędów. Aby się nie martwić, pokażemy Ci kilka narzędzi, które mogą ci bardzo pomóc. Dostępna jest również dowolna informacja online, jednak pomagają w budowaniu wiedzy o SEO. Jeśli jesteś naprawdę dobry, zauważysz pracę, którą wykonujesz na pierwszej stronie tej wyszukiwarki, takiej jak Główna wyszukiwarka.

Inną rzeczą, o której należy wspomnieć, może być wykorzystanie wstecznego linkowania. Linki zwrotne to adres URL witryny, który znajduje się w innych witrynach. Ludzie mogą przejść do niego i dotrzeć do internetu za jednym razem. W rzeczywistości Google przygląda się wszystkim bardzo drobiazgowo i uważa tworzenie back-links za dobry, solidny czynnik przy jednoczesnej optymalizacji kosztów Google i Yahoo.

Po co pisać własnego bloga? Osoba rozpoczyna pisanie własnego bloga i buduje wiarygodność, a następnie nagle zaczyna polegać na tym, że ktoś inny napisze Twój blog, co zmieni Twój styl pisania na blogu; dlatego może zrzucić ludzi, którzy lubią twój styl pisania i tracą powracającego gościa. Jeśli nie masz konkretnych gości, piszcie od czasu do czasu, ale wierzcie im. Osoba ma zespół lub wystarczającą liczbę osób do codziennego wykorzystania na blogu, to jest absolutnie prawdziwy outsourcing marketingowy. Po stronie zalecanej, jeśli blog jest samowystarczalny, większość witryn powinna być napisana w sposób unikalny.

Podsumowując, gdy pojawi się pomysł dobrej strony e-commerce lub jakiejkolwiek firmy - moja rada, nie rezygnuj z pracy, dopóki nie wiesz, że masz siedzibę i masz pieniądze. Musisz nauczyć się, jak to zrobić, wraz z pragnieniem a pasja przeprowadzi cię przez frustrujące czasy, bo dobre czasy mogą zadbać o siebie.

enr98dks320ajc2agtbj

submitted by taigorg to testPosts [link] [comments]


2018.12.29 13:00 taigorg jak realizować jakość optymalizacja seo strony mobilnej

3 Wskazówki, jak realizować jakość Seo za pomocą narzędzia do pozycjonowania strony biznesowej

Dla każdego, kto ma szczęście, twój serwer go skonfiguruje. Szukanie słowa kluczowego w łączu, które jest odpowiedzią, ale nie jest popularne. Musisz uwzględnić słowo kluczowe w swojej treści.

Jeśli chcesz zostać utalentowanym pisarzem SEO, powinieneś założyć się jako pisarz artykułów SEO. Freelancer to osoba do pisania na piśmie, ponieważ pasjonują się nią i chcą suplementacji, które zarabiają, robiąc to, na czym im zależy.

Słowa kluczowe są kluczowe, ale bardziej zauważalne są słowa kluczowe, które jesz. Każde słowo może być uważane za słowo kluczowe, ale słowa użyte częściej z powodu tego, że pole jest zaznaczone, zwiększają szansę na wybranie listy aplikacji do wyszukiwania. Dostarczamy listę słów. Właściwie to dlaczego reakcja badań przeprowadzona przez naukowców fonetyki. Widzieliśmy, że planowane tagowanie przynosi bardzo wydajne korzyści. Staramy się także stworzyć użyteczną stronę internetową, ale krótkie dodatkowe leki, z których łatwo skorzystają i zatrzymają ją wszyscy. optymalizacja seo Firma może być zaufanym corp. Dla każdego z tych niezwykłych atrybutów, nie rok, lub dwie firmy optymalizacyjne seo działają od dziesięcioleci, wracają do nas i zaprojektują stronę bardziej wykonalną dla ciebie osobiście.


Upewnij się, że gęstość słów kluczowych wynosi od 3 do 10%. I unikaj używania tego samego słowa więcej niż raz w zdaniu. Sprawdź walidatory słów kluczowych, aby określić dokładną wartość względną gęstości.

Upewnij się, że słowo kluczowe jest na planecie 25 pierwszych słów artykułu lub bloga, a także 25 ostatnich słów. Wyszukaj boty zazwyczaj nie badali całego artykułu. Najpierw poczują, czy Twój początek na stronie jest trafny. Jeśli tak, pójdą trochę dalej i po tym skaczą na końcu należącym do strony.

Bardzo ważne jest, aby dodawać nowe treści do witryny. Za każdym razem, gdy dodajesz inną treść, odkryj ją jako zakładkę społecznościową. Możesz nawet dodać obserwatora z Twittera, aby odznaczyć rzeczywistą witrynę na świecie. Ilekroć odwiedzający polubi twoją stronę, może ją kliknąć i podążać za tobą. Indywidualna aktualizacja witryny, osiągalny tweet, aby to naprawić. Aktualizacje będą wyświetlane w profilach obserwujących.

Po napisaniu artykułu przejdź na stronę swojego konta. W sekcji "Treści objęte roszczeniami" kliknij "wyślij". Będziesz chodził z procesem przesyłania "Treści żądanej" na AC. Twoja ukończona praca zostanie umieszczona w kolejce do przesyłania. Możesz sprawdzić stan artykułu, klikając na karcie "treści" ze strony swojego konta bankowego.

Blogowanie nie zmienia pomysłów ludzi. Blogowanie to tworzenie osobistych pomysłów. Niezależnie od tego, czy zrobiłeś jakieś badania lub rzeczy, które są dla ciebie naturalne. Tak jak poprzednio, wyrzuć z umysłu. Osobiste blogi i samopomocy blogi są wskazane, aby dawać spersonalizowane pomysły, ale blogi dotyczące zarabiania pieniędzy, technik marketingowych i możliwości biznesowych są zwykle bardziej skomplikowane, ponieważ wymagają więcej badań analitycznych. Traktuj swojego bloga jak otwarty dziennik i jeden z kolejnych.

Istnieje wiele innych rozwiązań usług rynkowych z e-bookami, ale ta metoda kończy się na tym, że jest naprawdę skuteczna i szeroko tworzona. Wymaga to pewnych umiejętności i większego myślenia o skutecznym dostarczaniu, ale osoba przeczytała i przeprowadziła badania, co sprawi, że proces będzie o wiele łatwiejszy, gdy laptop zostanie.

Zwiększ liczbę odwiedzających stronę dla wydatków
W związku z tym musisz kontynuować tę klasyfikację strony tak łatwo. Objective nie potrzebuje setek stron. Teraz musisz utworzyć stronę internetową z formularzem listy dyskusyjnej, aby ją ulepszyć.


Możemy korzystać z marketingu internetowego, testowanych kroków i promocji w mediach społecznościowych, aby promować swoje filmy w Internecie. Są firmy, które specjalizują się w promowaniu reklam online, filmów, klipów, ale możemy brać w nich udział tak samo łatwo, jak to naprawdę jest internet. marketingu sami lub możemy zatrudnić specjalistów. Niektóre z działań, które chcemy wdrożyć w promowaniu naszych filmów online, obejmują ich przesyłanie do serwisów do oznaczania książek społecznościowych i serwisów do oznaczania książek społecznościowych.

Badania. Krok do odniesienia sukcesu w SEO to czasami osoba, która rezygnuje, gdy jesteś z przodu, lub tylko trochę z tyłu. Jeśli kierujesz się na wysoce konkurencyjne słowo kluczowe lub niszę, poziom wysiłku, który trzeba będzie zniszczyć, nie jest warty w oparciu o twoją oczekiwaną wartość dla twojego dolara. Czasami porzucenie skazanego na zagładę projektu będzie najlepszym przewodnikiem.

Nie należy przeceniać tego, co oczywiste, jednak zawartość strony internetowej jest trafna w odniesieniu do produktów, z którymi masz do czynienia. Możesz chcieć skorzystać z bloga lub podobnego do bloga formatu danych. Pozwoli to użytkownikowi (lub oprogramowaniu) na dołączenie artykułów związanych z własną ofertą produktów. Możesz znaleźć odpowiednie artykuły w dowolnym folderze ezine lub artykułu. Gwarantujemy tylko przestrzeganie wszystkich zasad dotyczących źródła.

Zdobądź podstawowe zrozumienie różnych metod przed rozpoczęciem! Wielu z tych, którzy dopiero zaczynają, nie rozumie tak naprawdę optymalizacji seo, rejestracji domen i hostingu, a nawet affiliate affiliate marketing. To sprawia, że ​​mogą uwierzyć we wszystko, co im się mówi, niezależnie od tego, czy jest oczywiste, że musi to być tylko oszustwo. Znajomość podstaw, jak zarabiać w Internecie, pozwoli Ci zaoszczędzić mnóstwo odpowiednich i finansowych inwestycji!

Uzyskaj dedykację. Czy istnieje kilka konkretnych właścicieli firm, które mogą być Twoją niszą docelową? Zrób listę franczyz. Wymyśl listę komisarzy franczyzy. Przyjrzyj się ich szkoleniom, systemom marketingowym i produktom.

Mamy 33 100 potencjalnych klientów szukających "nowej terapii łuszczycy" w danym okresie. Konkurencja to tylko 4.680 dokładnych zwrotów. Podejmij to! dokonaj oceny, wprowadzając "nową terapię łuszczycy" w sieci. Zbliżasz się do tego numeru przed przeczytaniem tego dokumentu. Koszt reklamy wydaje mi się zbyt wysoki, więc z pewnością nie licytuję, gdy osiągnie tę cenę. Jednak SOC ma 17 lat i jest bardzo atrakcyjny, aby dostosować moją stronę docelową przy użyciu tego terminu.

Jeśli szukasz "łuszczycy" z wykorzystaniem cudzysłowów, otrzymasz: Prospects = 165,000, Konkurs = 6,870,000. Łuszczyca bez znaczników mowy zlicza wszystkie wpisy, które ją zawierają. Prawdopodobnie przyniesie on kwotę wypłat w wysokości 1 000 000 na miesiąc. Jest oczywiste, że mimo to rozsądny popyt na wszystko, co łączyło "łuszczycę". To wyszukiwanie generuje setki kluczowych zwrotów lub widoków.

Cierpliwość, cierpliwość i inne cierpliwości. Powinieneś mieć go wiele, aby wygrać w grę SEO. W tej chwili wiesz, co robisz. Robisz już właściwe rzeczy. Więc niech gra. Zezwalaj na to, że faktycznie działa sam, a zauważysz, że twoja praca przynosi miły, smaczny sukces.

c6q5hp72mpafhjy4qm26
submitted by taigorg to testPosts [link] [comments]


2018.12.28 10:13 taigorg Optymalizacja SEO Shoper, aby zacząć zarabiać w Internecie.

Możesz sprawdzić gęstość słów kluczowych w artykule za pomocą niektórych narzędzi internetowych, takich jak analizator gęstości słów kluczowych. Następnie znajdziesz ważne szczegóły dotyczące rodzaju i długości zapotrzebowania na prąd przemienny.

Jak skutecznie pisać blog i zarabiać w Internecie. W miejscu zamieszkania znajdziesz kilka ważnych i łatwych konsekwencji, które spowodują zwiększenie liczby odwiedzających Twój blog. Dowiesz się, w jaki sposób możesz blogować swobodnie lub nie. Preferuję zakup własnego bloga, więc będę mógł uzyskać najlepsze narzędzia i nazwę domeny. W każdym razie, przeskoczmy cieśninę na temat tego, jak i blog może pomóc Ci zarabiać na całym świecie.


Strony internetowe mają na celu promowanie firmy, biznesu, sympatii lub fascynacji. Strony internetowe są również przeznaczone specjalnie dla adresów, kontaktów, kreacji społecznościowych przez liderów SEO. W tym przypuszczeniu potrzebne są dodatkowe leki, twoje zawody, interesy lub biznes, że będziesz potrzebował osób z Seo. Błędność czasu polega na tym, że kiedykolwiek zaistnieje potrzeba pewnej wiedzy specjalistycznej, precyzja i powinowactwo do słowa zawodzą. Tak więc wielu fałszywych ekspertów Seo pojawiło się na arenie. Oszukują cię, robią bufon z twojego cennego czasu, a zainteresowanie ostatecznie kończy się na wartości zerowej i pustej. Czas marszczenia brwi minął, tak jak faktycznie przyszedł po pomoc. Posiada optymalizację seo Przedsiębiorstwo biznesowe. Pokonywaliśmy duże odległości i spotykaliśmy wielu ludzi na drogach, aby stworzyć uniwersalną dzielnicę, która ufa nam tylko w ulepszaniu sieci.


Wybieram dla Ciebie kilka technik, które pomogą Ci znaleźć bardziej doświadczonego programistę. Gotowy z długopisem w ręku, czy palcami na maszynie do pisania, żeby przeciąć i wkleić rozkaz?

Poza tym musisz być cierpliwy, aby poradzić sobie ze wszystkimi problemami związanymi z biznesem. Powinieneś być doskonałym narzędziem do rozwiązywania problemów, aby w pełni wykorzystać potencjał firmy. Zauważono, że większość odnoszących sukcesy przedsiębiorców to dobrzy rozwiązujący problemy. Więc musisz rozwinąć umiejętność, aby przyciągnąć maksymalny ruch na znacznie więcej ..

Mamy 33 100 potencjalnych klientów szukających "nowej terapii łuszczycy" w okresie czterech tygodni. Konkurencja to tylko 4.680 dokładnych zwrotów. Można zrobić test, wprowadzając "nową terapię łuszczycy" on-line. Otrzymasz coś bliskiego dla tego numeru, kiedy przeczytasz ten artykuł. Koszt reklamy wydaje mi się zbyt duży, więc z pewnością nie będę licytować wokół tej ceny. Jednak SOC ma 17 lat i jest bardzo atrakcyjny, aby dostosować moją stronę docelową przy użyciu tego terminu.

Z powyższego wyjaśnienia na temat rankingu strony internetowej dowiedziałeś się, że SEO jest najbardziej istotne na każdym blogu w świecie online, aby przeczytać więcej ruchu z wyszukiwarki. Zatem, zanurzmy się w temacie.

Badania. Krokiem do sukcesu z SEO powinno być czasami nikt nie może zatrzymać się, gdy jesteś przed lub tylko trochę za sobą. Osoba jest ukierunkowana na wysoce konkurencyjne słowo kluczowe lub niszę, przy czym angażujący wysiłek, jaki można podjąć, aby pozbyć się go w miejscu, w którym żyjesz, nie jest tego warty w oparciu o oczekiwany zwrot z inwestycji. Czasami porzucenie skazanego na zagładę projektu jest najlepszym przewodnikiem.

Czytając każdą z tych teorii na temat odwiedzania witryny, możesz mieć jeszcze więcej informacji o tym, jak utrzymać swoją witrynę internetową, lub sprawić, by pojawiły się jeszcze raz? Czy wiesz, że większość odwiedzających google jest po prostu "przechodzących przez" odwiedzających, oznacza to, że szukają Twojej witryny przez kilka sekund, a jeśli nie, to idą do następnej strony. Chcę tylko powiedzieć, że wiele osób popełnia błędy, myśląc tylko "czego chce Google?". w przeciwieństwie do "czego chcą moi odbiorcy? więc twórz zawartość wśród odwiedzających i pamiętaj, że optymalizacja to doskonała rzecz.


Co osoba wie o optymalizacji SEO Blog Wordpress przed publikacją?

Jak skutecznie pisać blog i zarabiać pieniądze online. Skuteczne używanie słów kluczowych w trakcie pisania jest adresowane jako optymalizacja seo. To, co dzisiaj konsumenci interesują, może nie być tym, co jest gorące następnego dnia.

Wytwarzanie dobrej jakości treści ma na celu zwiększenie ruchu w sieci, ale to nie wszystko. Musisz także zoptymalizować każdy pojedynczy wpis na blogu za pomocą słów kluczowych w wyszukiwarkach, co jest już kilkoma czynnikami, które zrobiłem do dzisiaj. Przeszedłem przez wszystkie moje wpisy na blogu, począwszy od pierwszego, optymalizując wszystkie te wyszukiwarki niezbędne. To bardzo żmudny proces. Wyobraź sobie, że masz bloga, który nie jest zoptymalizowany pod kątem SEO, a będziesz mieć setki wpisów.


Jeśli firma udostępnia prezenty organizacjom i organizacjom non-profit, sprawdź, czy ma listę darczyńców na swojej stronie i odkryje, że linki będą kierowane do Twojej witryny.

Mam zamiar dać 4 ważne kroki w celu uzyskania przychodów w Internecie. Pierwszą rzeczą, na którą musisz spojrzeć, jest konieczność. Czy to może być coś, co utrzymuje się przez całe twoje życie. Bo jeśli chcesz, aby ludzie kupowali to znowu i znowu, musisz go wykonywać. Zdobądź więc usługę, produkt lub cokolwiek, co jest dobre dziś i pół wieku w dół drogi. Kiedy to zrobisz, musisz spojrzeć na towary marketingowe. To tutaj znajduje się twoja retencja i pieniądze. To, czy skuteczne będą techniki marketingowe, które kupią ludzie, a także twoja retencja będą oszałamiające. Szukaj dłuższych technik marketingowych, takich jak optymalizacja SEO.


Blogowanie może być trudne i czasochłonne. Znacznie więcej, więc ci, którzy są nowicjuszami z niczym w punkcie wyjścia, pomagają im. Przykładem byłoby funkcjonowanie faktu, który spowodowałby utworzenie strony internetowej samodzielnie i nauczenie się najlepszych i różnorodnych podejść do promowania tej strony. Dodawanie treści jest ponadto kluczowym elementem sukcesu na blogu, więc powinni robić to rutynowo, aby ich strony były lubiane przez najlepsze aplikacje do wyszukiwania.

Przeszukiwacze wyszukiwarek zaczynają używać tego tekstu znacznika z informacjami o stronie do wyświetlania wyników. Zobacz jednak wyniki Google z tytułem href, a następnie opis tej strony w następnej linii.

Jest to z pewnością możliwość dla wielu osób na całym świecie. Istnieje ogromna liczba osób, które generują dużo pieniędzy, stosując zasady, które zwykle są nauczane w ramach treningu EN. Jednak zakup nie jest świadomy wszystkich aspektów tej konkretnej sieci i możesz z niej skorzystać, ta opinia wyczyści to dla Twojej witryny.

Opublikuj swój film na odpowiednich forach dyskusyjnych i forach dotyczących dokładnie tego samego, co stanowi prawdziwy interesujący model. Powinieneś skomentować i utworzyć nowe posty w witrynach ekspertów dotyczące tematu Twoich filmów.

Empower Network oferuje możliwość skutecznego zarządzania rentownym biznesem. W ten sposób możesz pracować w zaciszu własnego domu i zarabiać dużo pieniędzy w Internecie, jeśli rozważasz działanie i zachowanie spójności. Wykonanie tej rzadkiej szansy wymaga zaledwie kilku kroków, a ekspert jest gotowy do działania.
w4ywarmtpftfna9aaip4
submitted by taigorg to testPosts [link] [comments]


2018.11.07 16:41 Scypio [PLAŻA 2019] A jak trenować w domu?

Dziś trochę o tym, jak się ruszać w domu. Poprzednio ustaliliśmy, że jakiś ruch jest lepszy niż żaden ruch, zatem nie przeszkadza nam, że w domu nie będzie tyle możliwości co na sali treningowej, że nie będzie dedykowanego trenera. Ani grupy, bo ćwiczymy sami. No może z drugą osobą, dziećmi, psem, albo kanarkiem? W każdym bądź razie możliwości nie są nieograniczone.
Jesień. Po ciężkim dniu człowiekowi należy się coś słodkiego. Problem w tym, że ciasteczka i czekoladki mogą negatywnie odbić się na naszej figurze... Ale jest wyjście - seks. Uprawianie go co najmniej 3 razy w tygodniu pozwala spalić rocznie 40 tysięcy kilokalorii. To tak, jakbyśmy przez trzy tygodnie nic nie jedli!
...że tak sobie pozwolę na zacytowanie starego tekstu z forum Joemonstera.
Podzielę tekst na 2 części: trening 'bezkosztowy' i wymagający zrobienia zakupów.

Darmo? Dej pan.

Zakładam, że dostęp do internetu mamy. Inaczej nie czytalibyśmy tego tekstu, prawda? Mamy też własne ciało, trochę miejsca i chęć poruszania się co nieco. O treningu za pomocą wyłącznie własnego ciała opowie nam Patryqr któren jest mistrzem, medalistą i na dodatek sympatycznym redditorem (...teraz już nie masz wyjścia ;) ).
W treningu bez sprzętu chodzi głównie o wykonywanie ruchu własnym ciałem. Prostych, złożonych, dynamicznych, albo statycznych. Do wyboru, do koloru. Najlepiej jednak rzucić okiem np. tu:
https://darebee.com/ (część cech jest płatna, ale nam to raczej nie przeszkodzi)
Co oferuje ta stronka? Atrakcyjne grafiki z treningami zatytułowanymi BATMAN, czy SPARTAN CHALLENGE, możliwość wybrania ćwiczeń z uwzględnieniem celu, grup mięśni i tak dalej. Przykładowo: https://darebee.com/workouts/batman-workout.html - atrakcyjna nazwa (I'M BATMAN!), wizualizacja jakie mięśnie aktywuje.
...to teraz wady: niektóre ćwiczenia są kompletnie chybione, a programy nie oferują żadnego rozwoju, najwyżej zwiększenie ilości powtórzeń. Czy to bardzo źle? Dla osoby początkującej, która dopiero zaczyna swoją przygodę? Nie. Nawet nie zauważycie, że coś jest nie tak. Ale kiedy już troszkę w sporcie okrzepniecie, to zauważycie, że mimo całej swojej atrakcyjności wizualnej (I'M BATMAN!) nie są to kompletne programy.
Komu polecam? Każdemu, kto nie ma pomysłu jak się poruszać, jest chociaż minimalnie nerdowaty (no hej: BATMAN? heelloo?) i chce sobie uatrakcyjnić ruszanie się.
Polecam też wszelkie treningi interwałowe - na przykład bazujące na protokole Tabaty. Ten sympatyczny japończyk opracował co prawda protokół dla kolarzy, ale przyjęło się było, bo jest proste do zapamiętania i ogarnięcia.
Pan Izumi Tabata opracował taki plan (ponownie: dla kolarstwa) by przez minimum czasu mieć maksimum efektywnego wysiłku: - 5 minut rozgrzewki - 8 interwałów po 20 sekund wysiłku i 10 sekund odpoczynku - 2 minuty lekkiego wysiłku dla wyhamowania
...wygląda prosto, prawda?
W praktyce wygląda to np. tak: - https://www.youtube.com/watch?v=aUYRVSNz_VY - https://www.youtube.com/watch?v=dMY7-6G_5A0
Na YT jest sporo muzyki z podłożonymi interwałami Tabaty (np. https://www.youtube.com/watch?v=DD8mqE_OW-4) można więc dobrać coś pod siebie.

Wyciągnijmy portfele

Ok, mamy parę groszy, chcemy zainwestować. Sprzęt dzielę na 2 grupy: dla każdego i wszystkich, oraz dla ludzi z pieniądzem i miejscem w domu.
Opiszę poglądowo, z prostymi przykładami. Jeśli będzie zainteresowanie, to proszę o komentarz, w kolejnych odcinkach zaproponuję konkretne plany treningowe dedykowane pod te zabawki.
Grupa pierwsza:

1. ab-wheel

Proste urządzenie, kółko, drążek przez środek, ale uważam, że to sprzęt, który powinien być częścią treningu każdej osoby chcącej mieć zdrowe plecy i silne mięśnie brzucha. Polecam ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=TzrkgL7HE9Q pana, którego już wcześniej wspominałem. Zaczynamy z kolan, jedziemy kółeczkiem tyle ile damy radę i tak kilka serii. Najprościej jest 5 serii po 5 razy. Łatwo zapamiętać, pięć palców, pięć serii, po pięć powtórzeń w serii. Można rano po wstaniu z łóżka, można wieczorem przed snem. A jak ktoś ma miejsce, to i w pracy można parę razy. Ćwiczenie nie jest trudne do nauki, można sobie ułatwiać, a procentuje na całe życie. Z całego serca polecam każdemu.

2. drążek do podciągania

Najbardziej chyba znane urządzenie do ćwiczenia. Można kupić takie do zamontowania na stałe, albo - polecam! - takie, które się zakłada na dowolny otwór drzwiowy.
Jak z takim drążkiem ćwiczyć? Polecam dwie metody. Jedna to składanka + podciągnięcie w rytm poznanej już wcześniej tabaty. (wygląda to jak tu: https://www.youtube.com/watch?v=NCPUS5hYGc4) Daje w kość, daje popalić, da się we znaki, a efekty przyjdą zaskakująco szybko. Druga z metod to z angielska "greasing the groove" - wieszamy sobie drążek w drzwiach, w przejściu, tam, gdzie przechodzimy codziennie wiele razy. I za każdym razem jak przechodzimy, próbujemy się podciągnąć. Raz, dwa razy, może nawet trzy. I tak codziennie, wiele razy. Tą metodą efekty pojawiają się znienacka. Po tygodniach ćwiczeń zauważacie, że "znikąd" nagle możecie podciągnąć się wiele razy więcej niż dotąd
Nie mogę się podciągnąć ani razu, drogi Scypiu... :( - już doradzam, zaczynamy tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=bAEua0zu_74 i próbujemy w domu sami.

3. obręcze gimnastyczne/trx

Obręcze gimnastyczne na taśmach, czy popularny obecnie TRX - który jest tylko wariacją na temat, a nie czymś nowym (branding dźwignią handlu!). Proste, przenośne, jedyną wadą jest konieczność zamocowania tego w bezpieczny sposób.
To już sprzęt dla osoby nieco bardziej wysportowanej, nie polecam dla całkowitych świeżaków, ale opisuję, bo stosunek ceny i osiągalnych efektów jest astronomiczny.
Proponowane ćwiczenia można znaleźć, wszędzie w internecie, przykładowo: 1, 2, 3. Można też rzucić okiem na ćwiczenia oznaczane brandowaną nazwą "TRX", np. taka grafika pokazuje nam to i owo, czy może coś z YT. Ponownie: jeśli da się to zrobić na obręczach, da się na trx i odwrotnie. Teraz w sklepach można kupić i to, i to, w tym "tańszy polski odpowiednik".
Grupa druga: 1. girie/kettlebell 2. domowy atlas 3. rower stacjonarny/orbitrek/ergometetc.
...tą grupą zajmę się jeśli będą konkretne pytania dotyczące sprzętu i treningu na nim. Nie podpowiem co i gdzie kupić, bo to temat rozległy, a budżet na takie rzeczy liczony jest już w tysiącach złotych. Wyjątkiem są girie, którym poświęcę osobny post Plaża 2019 - są one na tyle popularne w światku sportów walki, że to i owo o treningu nimi wiem.
Rany, ile pisanie tego mi zajęło. A wychodzi na to, że powiedziałem tu tak niewiele. Ćwiczmy, ludziki, ćwiczmy! Skoro dla Platona zapasy były ważnym elementem życia, a Neil deGrasse Tyson za młodu był niezłym koksem, to nam - szaraczkom - zwyczajnie nie wypada zostawić nasze ciała niećwiczonymi. Dla mocno lewicujących - Mao, ten od komunizmu w Chinach, zalecał czynienie swego ciała dzikim, a umysłu cywilizowanym. Dla katolików - św. Bernard za młodu uczył uliczników boksu, by się pokojowo - a nie na noże - między sobą rozprawiali. Zatem, czy z lewa, czy z prawa, ćwiczyć warto. :)

Pytania, komentarze, mile widziane.

submitted by Scypio to Polska [link] [comments]


2018.05.16 01:17 koops6 Udawałem zwolennika KOD-u i weganizmu aby zaruchać

Udawałem zwolennika KOD-u i weganizmu aby zaruchać. Piękna dziewczyna z innego kierunku studiów oczarowała mnie swoim wyglądem, wdziękiem i poczuciem humoru. Gdy w chłodny lutowy poranek zobaczyłem ją pierwszy raz na zajęciach to przysiągłem sobie, że zrobię wszystko aby ją posiąść. Od razu tak się ustawiłem, żeby usiąść obok niej, a że dopisując się na nasze zajęcia nikogo nie znała, to byłem pewny że mnie o coś zapyta. I faktycznie, spytała o prowadzącego, jakieś zaliczenie wykładu, rozmowa potoczyła się zgrabnie i ładnie, dokładnie tak jak jej pupa. Jestem dość przystojny, pewny siebie i dowcipny, więc z miejsca zacząłem ją urabiać i widać było że mnie polubiła. Po zajęciach wpadam do domu i zapraszam ją do znajomych na facebooku. Zaakceptowała. Następne 3 godziny spędziłem na przescrollowaniu całej jej tablicy wstecz aż do 2010 roku oraz przejrzeniu wszystkich polubień. Gra o Tron, Kobiety Bez Serca, Beyonce, ciężko tu się było czegoś złapać aby znaleźć z nią wspólny język.. W końcu jest - Komitet Obrony Demokracji oraz kilka wegańskich fanpejdży. Oto moja szansa.
Oczywiście sam jestem twardym kucem i generalnie aprobuję #dobrazmiana , no ale uznałem że w życiu towarzyskim zawsze się trochę oszukuje. Od lat szydziłem w internecie z wegan i uważam ich za groźną sektę, jednak i w tym przypadku trzeba było złamać swoje ideały. Przez następne dni przeczytałem kilka wypożyczonych książek i artykułów na temat weganizmu tak aby osiągnąć dostateczny poziom pozwalający nie tylko na swobodną rozmowę, ale także zarzucanie dziewczyny ciekawostkami o których nie słyszała. Zagłębiłem się również w struktury KOD-u, a nawet polubiłem ich fanpage. Dwóch znajomych kuców wyskoczyło do mnie z mordą, ale uspokoiłem ich że to tylko ironiczne polubienie aby infiltrować wroga. Ok, mogłem działać. Co tydzień siedziałem obok Magdy na zajęciach i rozmawialiśmy sobie o tym i owym. Na czwartych zajęciach gdy wyjmowała z torby zeszyt, zauważyłem że miała tam też małą plakietkę KOD-u, którą najwyraźniej chciała wziąć na sobotni marsz. Rzuciłem mimochodem 'o, widzę że też wspierasz KOD?' a ona od razu zrobiła wielkie oczy i uśmiechnęła się szeroko. To jest to. Po zajęciach siedzieliśmy sobie na korytarzu i równo obrzucaliśmy łajnem złowrogi reżim Kaczyńskiego, skandal z TK i antyludzką ustawę aborcyjną. Setki razy toczyłem dyskusje z lewakami na te tematy więc po prostu powtarzałem ich co rozsądniejsze argumenty, a Magda słuchała z wypiekami na twarzy. Po godzinie spytała czy pójdę z nią na marsz.
Jasne, oczywiście, że tak. Magdzie wyraźnie ulżyło, otworzyła się i zaczęła mówić, że mało kto się tym interesuje, zwłaszcza wśród mężczyzn, którzy wolą jakichś radykałów typu Korwin (odkaslnąłem po cichu) i tak bardzo się cieszy bo jestem taki fajny. Zastanawiałem się czy od razu przyznać się jej że jestem też weganinem, ale uznałem, że trzeba dawkować emocje. Nazwałem Korwina starym idiotą i raz jeszcze posługując się argumentami lewicowców zbeształem go równo z świeżo skoszoną trawą w pobliskim parku do którego się wybraliśmy. Magda kiwała entuzjastycznie głową a ja modliłem się aby nigdy nie zobaczyła że mam polubione na facebooku wszystkie możliwe prawicowe fanpejdże i portale. Uznałem że to zbyt ryzykowne i jak tylko wsiadła w autobus do domu to ręcznie wszystkie odlajkowałem. Jednocześnie uznałem że jak wieczorem zobaczę ją online to polubię 'Weganizm Udomowiony'. I tak też uczyniłem jak tylko się zjawiła. Niestety, musiała to przeoczyć. Dwa dni później natknąłem się na nią na korytarzu, porozmawialiśmy chwilę, ustawialiśmy się już na marsz gdy nagle spytała czy pójdę z nią do centrum handlowego bo jej znajomi z KOD-u będą rozdawać tam ulotki i moglibyśmy pomóc. Bałem się, że zobaczy mnie ktoś znajomy, ale po chwili zgodziłem się wesoło. Niewidzialna ręka wolnego rynku ewidentnie mi sprzyjała, bo gdy doszliśmy na miejsce to okazało się, że rozdali już wszystkie ulotki i poszli do domu. Smutna Magda nie wiedziała co zrobić więc pomyślałem że zaproszę ją na obiad. I prawie popełniłbym błąd swojego życia.
Chciałem zaproponować jakiś fast food bo niedaleko było KFC i McDonald's ale na szczęście w porę ugryzłem się w język. Chwila ciszy i mówię 'wiesz co, zgłodniałem przez te ulotki, zabrałbym cię do jakiejś knajpy, ale sam jestem weganinem i takie jedzenie może ci się nie spodobać..'. Szok. Niedowierzanie. Magda w ekstazie mówi piskliwym głosem że to niezwykłe że też jestem weganinem, że ona jest od dawna i znajomi ją wyśmiewają i tak się cieszy że taki jestem i w ogóle zna tutaj jedno miejsce gdzie dostaniemy sałatkę warzywną. Źrenice miała poszerzone, na ustach błogi uśmiech a ja zacząłem się zastanawiać czy penetracja jej pochwy będzie warta konsekwencji ewentualnego przystąpienia do sekty wegan. No nic, poszliśmy tam i zamówiliśmy dwie warzywne sałatki, 20 zł za sztukę. Jakieś liście sałaty i inne krzewy, istny dramat, jak ja to zjem.. Motywowały mnie maślane oczy Magdy więc nadludzkim wysiłkiem wyjadłem całą koniczynę i popiłem koktajlem z rukoli, jednocześnie myśląc o ulubionym kotlecie z kurczaka. Toczyliśmy bardzo ciekawą dyskusję na temat weganizmu i dziwiliśmy się jak ludzie mogą jeść mięso. Na pożegnanie dała mi buziaka w policzek i pomachała z uśmiechem. Penis od razu podniósł głowę, a ja zastanawiałem się czy to efekt Magdy czy spożycia pokrzywy. Na marszu KOD-u było zaskakująco fajnie, ludzie byli weseli, były rodziny z dziećmi, starsi ludzie, radosna atmosfera, wiele ładnych dziewczyn, a tuż obok mnie szedł sam Ryszard Petru. Dla Magdy to było niemal jak religijne przeżycie, widziałem jej łzy w oczach gdy Tomasz Lis i Mateusz Kijowski wykrzykiwali rewolucyjne hasła. W końcu stało się to na co czekałem od tak dawna - Magda spytała czy chcę przyjechać do niej do domu.
Jasne, oczywiście, że tak. Wracając Magda mówiła, że jest przeciwna karze śmierci, ale Kaczyńskiego to wypadałoby jakoś usunąć bo to jest chore jak niszczy Polskę i dzieli Polaków. Gorliwie kiwałem głową i szydziłem z PiSu. Dojeżdżamy pod blok, wchodzimy do mieszkania, Magda mówi że jej współlokatorka wróci dopiero za 2 dni, zaprowadziła mnie do swojego pokoju a tam na ścianie plakat Kijowskiego. Zniesmaczyło mnie to bo pomyślałem sobie, że będzie mi robić loda a ja będę zmuszony wpatrywać się w oblicze starego alimenciarza. No nic. Zrobiliśmy prasówkę, przyniosła mi kilka owoców, porozmawialiśmy o innych sprawach, robiło się późno więc odpaliliśmy jakiś film i powoli zacząłem się do niej dobierać. W ogóle nie opierała się moim konserwatywnym palcom, a głaskanie szybko zmieniło się w macanie i po chwili połączyliśmy nasze usta w błogim demokratycznym tańcu. Pomyślałem, że jak teraz mi się odda to z wdzięczności spłacę alimenty Kijowskiego. Nic bardziej mylnego. Magda nagle wszystko przerwała i powiedziała, że to się dzieje za szybko, że ona musi mieć pewność, że jestem super i w ogóle ale chce zobaczyć czy zależy mi tylko na jednym i czy wytrwam choć jedną noc. Wkurwiłem się, ale oczywiście pokazując lewicową wrażliwość uznałem, że w porządku i po krótkim całowaniu poszliśmy spać.
Na śniadanie kolejna sałatka warzywna, rozmowa, a potem Magda powiedziała że chętnie pożyczy ode mnie książkę o weganizmie o której tak wiele jej opowiadałem. Spoko. Pojechaliśmy do mnie do domu, rodzice byli wstrząśnięci że sprowadziłem tak piękną dziewczynę. Niestety, ta wizyta była fatalnym błędem. Siedzieliśmy w moim pokoju, ale dokładnie było słychać jak mój tata, twardy PiSowiec, oglądając TV wyklina od najgorszych uczestników marszu KOD-u. 'Banda idiotów', 'alimenciarz pierdolony', 'ten Lis jebany ma czelność coś mówić, powinno się go rozstrzelać', 'pedał Petru', '100 tysięcy debili', 'pieprzona żydówa Holland' to najmilsze epitety jakimi rzucał. Odciąłem się cicho od tych słów i miałem nadzieję, że Magda nie będzie mnie oceniać przez ten pryzmat. Uznałem, że trzeba brać tę książkę i wracać do niej do domu. Szybko idziemy do przedpokoju a tam tata woła do mnie 'hehe synu widziałeś tych debili? Twój Korwin dobrze mówił, na protestujących trzeba wysłać czołgi'. Gulp. Nerwowo przełknąłem ślinę, a tu po chwili drugi cios, bo mama pyta się czy zostaniemy na obiad, bo zrobiła mój ulubiony filet z kurczaka. Złapałem się za głowę, a Magda cicho szlochając wybiegła z domu. Oczywiście pobiegłem za nią, ale nie chciała ze mną rozmawiać, krzycząc że jestem oszustem. Miała rację. Oszukiwałem ją perfidnie, aby zaruchać. Taka była bolesna prawda. Mówiłem jej że olać ten KOD i rośliny, że mi na niej zależy ale odeszła dodatkowo usuwając mnie ze znajomych. Od tamtej pory na zajęciach siedzi w kącie i nawet na mnie nie patrzy. Jadłem rośliny i szedłem w marszu KOD-u by skończyć w szambie. Nie warto było.
submitted by koops6 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2017.07.08 19:03 ben13022 Prof. Jan Zielonka: Jeżeli ktoś mówi, że wyborca zgłupiał, to dla mnie nie jest demokratą [Wywiad]

Liberalizm to jest pakiet, który działa tylko w całości. Nie można zgadzać się na sprzeczne z liberalizmem nierówności społeczne, tak jak nie można się zgadzać na hasła rasistowskie i tortury. Rozmowa z Janem Zielonką, profesorem polityki europejskiej na Oksfordzie
GRZEGORZ SROCZYŃSKI: „Zdradziliśmy nasze wolnościowe ideały, tolerowaliśmy dzikie nierówności i niszczenie państwa opiekuńczego, napadaliśmy inne kraje z wątpliwych powodów, torturowaliśmy więźniów i zawsze mieliśmy jakieś dobre usprawiedliwienia dla tych wszystkich praktyk. Ale nie powinniśmy się dziwić, że wyborcy chcą teraz kogoś innego” – mówił pan miesiąc temu w Brukseli. W czyim imieniu?
JAN ZIELONKA: Liberałów. Czuję się społecznym liberałem.
Takie bicie się w piersi ma sens?
Posłańca?
„Establishment musi zapłacić za to, co zrobił” – to pana słowa. Brzmi jak z wiecu Donalda Trumpa lub Marine Le Pen.
Pan też?
Presji?
Dentystę?
Tamci nie są gorsi?
Większy niż ten, który jest?
Czyli jakie?
Kontrrewolucji?
Podobnie uważa publicystka „The Washington Post” Anne Applebaum. W co drugim felietonie udowadnia, że lewicowy i prawicowy populizm są tak samo okropne. Adam Michnik pisze: „Zalewa nas kretynizm prawicowy i kretynizm lewicowy”.
I idzie jakiś nowy?
Pomyślał. Pan na przykład wydał książkę „Koniec Unii Europejskiej?”.
Bo?
Chyba inaczej. Chcą, żeby te państwa się połączyły w jeden organizm ze wspólnym sprawnym rządem.
Mówiliśmy o kryzysie intelektualnym. Pracuję na największym wydziale nauk politycznych w Europie i do dziś nie ma tu nikogo, kto rozumie nieformalne układy, sieci i powiązania. Wciąż w naukach politycznych wałkujemy partie i systemy partyjne. Tak jakby te partie miały dziś jakiekolwiek znaczenie. Starałem się ostatnio dotrzeć do informacji, jaki jest przeciętny wiek członka brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Wyszło mi, że 74 lata. Zrobiła się chryja, że źle policzyłem, nakłamałem, bo – jak ktoś udowodnił – ten średni wiek to nie 74 lata, tylko 68 lat. I co z tym robić?
Nie wiem.
Rynki finansowe i rynki surowcowe to są siły, nad którymi nikt nie panuje.
No tak.
Czyli jaki?
Światowe ministerstwo praw człowieka?
Gdzie?
Jak?
Nie będzie?
Eksperymenty?
No ale kupili.
Juncker się zmienił. Mówi tak: „Musimy się zająć źródłami niezadowolenia ludzi i chronić ich przed ciemnymi stronami globalizacji”. Zapowiada walkę z nierównościami.
Juncker zapowiada likwidację rajów podatkowych. Zna się na tym, bo wie z praktyki, jak działa optymalizacja podatkowa. Ostatnio dosolił 13 mld euro firmie Apple za unikanie podatków.
To znowu brzmi jak cytat z Trumpa albo Farage’a.
Takie krytykowanie nie napędza populistów?
Kontrrewolucja jest do powstrzymania?
Może trzeba się przyłączyć?
Iść z nimi do łóżka?
Happy endem?
Może przyjdą.
To gdzie iść?
Czyli co robić?
Czyli?
Ale z tego walenia się w pierś nic nie wynika. Kompletnie nic. Pan powie z Brukseli „schrzaniliśmy”, koledzy pokiwają głowami. I tyle.
Trumpowi, Le Pen i Putinowi.
Czyli obóz liberalny ma złożyć broń i się rozejść.
*Jan Zielonka – ur. w 1955 r., profesor polityki europejskiej na Oksfordzie i w Ralf Dahrendorf Fellow w St. Antony’s College. Po polsku wyszły dwie jego książki: „Europa jako imperium” oraz „Koniec Unii Europejskiej?”
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21095598,jan-zielonka-nie-bedzie-jak-bylo.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.07.07 10:38 ben13022 Wojciech Jagielski: Reporter stał się wrogiem

Zaskoczyły pana zamachy w Paryżu?
Wiemy już, że za zamachami stali muzułmanie z Europy, którzy wcześniej wyjeżdżali do Syrii walczyć po stronie Państwa Islamskiego. Zupełnie jak Szamil i Raszid, bohaterowie pana najnowszej książki "Wszystkie wojny Lary".
Tak robi Lara, która wyrusza do Syrii szukać synów. Pan nie chciał pojechać na tę wojnę?
To znaczy?
Kiedy nastąpiło to pęknięcie?
Pearl był amerykańskim dziennikarzem, który został uprowadzony w Pakistanie w 2002 roku. Kilka tygodni później Al-Kaida umieściła w internecie nagranie z jego ścięcia.
Losy Szamila i Raszida, braci, którzy zaciągnęli się na świętą wojnę, poznajemy przez opowieść ich matki Lary.
Jak pan ją poznał?
Lara mówi, że mieszkańcy doliny Pankisi nigdy nie byli specjalnie religijni. Skąd w takim razie tylu ochotników na wojnę w Syrii z tamtego regionu?
W miejsce człowieka radzieckiego pojawił się homo dżihadicus?
Ale synowie Lary nie radykalizują się na biednym Kaukazie, tylko w bezpiecznej i bogatej Europie. Podobnie zresztą jak sprawcy ostatnich zamachów w Paryżu.
Szamil prosi szefa o awans, a w odpowiedzi słyszy: "Jak jesteś niezadowolony, to wracaj tam, skąd jesteś".
Ale ojciec Szamila chce mu integrację w Europie ułatwić. Pracuje na trzy etaty, żeby synowie niczym nie różnili się od rówieśników.
To co jeszcze jest potrzebne?
Syn Lary odnajduje wspólnotę wśród imigrantów takich jak on. I mówi, że "dopiero odkąd zaczął chodzić do meczetu, wie, kim jest".
Nawet śmierć może być rozwiązaniem. Szamil mówi, że zazdrości tym, którzy giną w zamachach samobójczych.
Szamil też czuje się skrzywdzony; mówi, że Zachód nie lubi muzułmanów.
To psychologia. A polityka?
Szamil ma żal, że Zachód zostawił Syrię samą sobie. Powinniśmy byli zaangażować się w tę wojnę?
Ale to właśnie ta wojna wygnała z domów uchodźców, którzy cały czas napływają do Europy. Jesteśmy za to odpowiedzialni?
Jak walczyć z Państwem Islamskim? Po zamachach w Paryżu Francja zapowiada wzmożenie nalotów.
A uchodźcy? Obawiam się, że historia Raszida i Szamila dostarcza argumentów przeciwnikom ich przyjmowania. Przyjechali, przyjęliśmy ich i proszę - wyjechali walczyć po stronie PI.
To co powinniśmy zrobić?
źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,19319282,wojciech-jagielski-reporter-stal-sie-wrogiem.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.05 20:47 ben13022 Złoty pociąg czy złoty interes?

Za zwykłą rozmowę jakiś tysiączek, dwa. Za całość z pół miliona. Pani zapłaci, a oni fachowo zagrają odkrywców. Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Kto by pomyślał, że okres lęgowy wróbli może się tak strategicznie wpasować. Do połowy sierpnia trzeba być ostrożnym, potem koparkami można rozkopać wszystko. A to równo rocznica, odkąd fascynatom historycznych zawiłości i tajemnic zapłonęły oczy. Oto pod ziemią, na 65. kilometrze trasy kolejowej między Wrocławiem a Wałbrzychem, ma stać pociąg pełen złota.
Odkrywcy na operację wydobycia wydali ponad 140 tys. zł, rozstawili wysokie rusztowania, a za nimi 50 pracowników z koparkami.
Kopać, panowie, zakrzykną razem Andreas Richter i Piotr Koper. Pierwszy robił przed laty karierę sekretarza wałbrzyskiej parafii ewangelickiej, zarządzał poniemieckimi dokumentami. Ale chciał robić biznesy. Z kościelnych ksiąg znał rodzinne zawiłości. Zajął się więc tworzeniem drzew genealogicznych. Na zlecenie sądów pomagał szukać spadkobierców zmarłych. Jak zarobił, zainwestował w georadar, wiedząc, ile skarbów może siedzieć pod ziemią.
Piotr Koper też interesował się historią, ale bardziej pieniędzmi: z wykształcenia technolog drewna, z wyboru budowlaniec i właściciel myjni samochodowej. Wtedy w Wałbrzychu wszyscy byli z węgla. Kiedy z dnia na dzień 15 tys. osób traci pracę, jedna piąta mieszkańców miasta, to jest to problem. Wynieśli się z kopalni i weszli w biedaszyby. Węgiel sypki, kiepski, ale cenny, jedzie w Polskę, a dziury na kilkadziesiąt metrów, podkopane drogi, walące się drzewa, zapadliska przy blokach zostają w Wałbrzychu razem z poległymi w walce o urobek nielegalnymi górnikami, do których nikt nie wezwie pogotowia, żeby nie dać się złapać policji. Koper i Richter swoje firmy założyli wtedy, kiedy padała ostatnia kopalnia. Ale żeby się spotkać, musieli poczekać kilkanaście lat. Obaj chcieli skarbów - Koper miał koparki, Richter nawigację, połączyli siły. Obaj bogaci, ale bez przesady.
Mieszkańcy pukają się w czoło: wariaci. Tyle kasy dawać w błoto na wykopki? Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej, stawiając na szali zawodowe kariery, nie owijali w bawełnę, gdy przeprowadzili badania magnetometrem: pociągu nie ma, ba, szyn nawet. Nie znaleźli żadnych anomalii, które świadczyłyby o tym, że pod ziemią jest obiekt ze stali. - Panie profesorze, ale jak to? - odkrywcom opadają przy publikacji wyników kąciki ust. - Że zacytuję klasyka, panowie: błądzić jest rzeczą ludzką, tkwić w błędzie: głupotą - macha ręką prof. Janusz Madej z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Odkrywcy odchrząkną: wiara czyni cuda. Kopać, panowie!
Bardziej przedsiębiorczy mieszkańcy wyjaśnią: nie wariaci, to biznesmeni, którzy, wiedząc, że pociągu nie ma, inwestują w jego wydobycie. Inwestują! Bo złoto jest gdzie indziej.
Złoto Breslau i Wunderwaffe
Odkrywcy mówią, że wierzą. Wierzą, że któregoś z mroźnych grudniowych dni 1944 Niemcy zarządzili: najcenniejsze skarby Breslau, złoto i depozyty, spakować w 12 wagonów, a następnie, razem ze wszystkim, co wiadomo o Wunderwaffe, prototypach broni, zebrać, ułożyć w pociągu i wywieźć, żeby doczekało lepszych czasów. Łącznie 56 skrzyń z wiekami uszczelnionymi gumą, co odnotowano z niemiecką skrupulatnością. Nikt z nich nie wierzył, że przegrają wojnę, chcieli przeczekać przejście Ruskich, a potem wyciągnąć zakopaną broń i uderzyć z zaskoczenia. Pociąg miał wyjechać z Wrocławia i zaginąć po drodze do Wałbrzycha. A potem przyszło SS i powiesiło całą niemiecką rodzinę, która miała dom przy Uczniowskiej w Wałbrzychu, a okna z ich kuchni wychodziły na tory i 65. kilometr linii kolejowej. Co mogli zobaczyć przez szybę, grzejąc w czajniku wodę tuż przed zakończeniem wojny?
Złote piwko, złota myjnia
Turystów tu na potęgę. Na zamku drugie tyle co przed rokiem, zespół 12 przewodników rozrósł się do ponad 40, bo przyjezdni blokowali serwery z rezerwacjami wycieczek. W kasie zamku ze sprzedanych biletów wylądowało ponad 300 tys. zł. A ludzi po knajpkach, popijających chłodne piwko Złoty Pociąg - cena 39 zł za trójpak - jest jeszcze więcej. Obwieszeni koszulkami ze złotem - za 60 zł każda, z wydawanymi naprędce książkami o pociągu pod pachami, odpalają sobie papieroski sztabkami złota - cena zapalniczki 5 zł za sztukę. Podjeżdżają pod tajemniczy 65. kilometr, parkują na płatnym Parkingu przy Złotym Pociągu, a jak się auto wybrudzi od kurzu z koparek, to umyją za rogiem w Myjni nad Złotym Pociągiem. Saperka tu to jak ciupaga w Zakopanem, zwłaszcza że sieciówki zachęcają plakatami: "A może na weekend wybierasz się do Wałbrzycha? Jesteśmy przygotowani na wszystko: oto saperka samokopiąca, z wbudowaną matą grzewczą, silnikiem udarowym i wykrywaczem złota". Niektórzy przejadą się Złotym Pociągiem, który kursuje po okolicy, inni popływają łódeczkami w sztolniach Walim - 22 zł za bilet dla dorosłego - a koneserzy posłuchają przeboju disco Edyty Nawrockiej z Wałbrzycha, która na co dzień śpiewa o miłości, ale teraz spontanicznie zarymowała do rytmu o kolejnictwie: "Jedzie pociąg z daleka, złotem cały ocieka, bronią i diamentami, wykryty georadarami".
Pokoju w Wałbrzychu człowiek już tak łatwo nie wynajmie, złote atrakcje trzeba planować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Piarowcy doradzają prezydentowi miasta: zmieńcie nazwę na WAubrzych, Au to symbol złota.
Złote prawo autorskie
Jarosław Chmielewski był senatorem, startował z list PiS. Dziś rządzi stawkami i żongluje cennikami. Koper i Richter swojego prawnika polecają jak menedżera. On ich - jak gwiazdy. Tłumaczy: im na pieniądzach nie zależy, ale niech dziennikarze wybaczą, panowie tyle wiedzy zgromadzili przez lata, że nie wypada brać jej za darmo. Tylko za półdarmo: tysiączek, dwa za rozmowę. Jeśli ktoś będzie chciał jakieś zdjęcie, dajmy na to, pracującej koparki, to zrobimy, za odpowiednią opłatą, że odkrywcy stoją, kopią. Cenę jeszcze ustalamy. Na pewno, jeśli pociąg znajdziemy, będzie wysoka. Myślę, że i pół miliona złotych, porozmawiamy wtedy o ewentualnej wyłączności. To będą duże widełki, zdaję sobie sprawę, ale proszę uszanować prawo autorskie do wizerunku odkrywców, oni chcą go chronić. Skonstruujemy sobie taką umowę o dzieło, potraktujemy ich jako aktorów, pani zapłaci, będziecie zadowoleni.
A kto liczy, że samodzielnie podglądnie, co się dzieje na placu budowy tuż przy urzędzie skarbowym, ten się zdziwi. Najpierw odkrywców i ich koparki otoczy wysokie, szczelne rusztowanie, zza którego będzie widać ramię sprzętu i czubki kasków. Potem zapowiedzą: nie doprowadźcie nas do szału żadnym dronem nad głową, bo zobaczymy pierwszego i od góry przykryjemy się siatką.
Potem, zaraz po zakończeniu okresu lęgowego wróbli, zrobią konferencje prasowe, żeby pokazać, co widzą w ziemi. I przy okazji zorganizują festyn: dzieciakom pracownicy fast foodu z kurczakami dadzą baloniki, pszczelarz rozłoży stanowisko do zarabiania pieniędzy i na patyczkach do mieszania kawy będzie wtykać do smakowania potencjalnym klientom a to spadziowy, a to lipowy, a to miód wielokwiatowy. Kucharki w urzędzie skarbowym też będą zacierać ręce: na ich jajeczniczkę na bekonie i pierożki z serem znów skuszą się nie tylko urzędnicy, ale i japońscy, amerykańscy, brytyjscy dziennikarze. Właściciele agroturystyk w krzakach rozdadzą gapiom wizytówki, a ludyczny Koper podzieli się pomidorami z własnego ogródka i będzie tylko narzekał, że mu do kiełbasy musztardy zabrakło.
Złote kolano, złota blizna
Na Wałbrzych w czasie wojny spadła jedna bomba, ale nikt nie zginął. Spadła daleko od domów. Ofiary wojny są tu policzone dokładnie - 360 Niemców popełniło samobójstwo w nocy z 8 na 9 maja 1945 roku, w tym samym czasie, kiedy w Berlinie zostało powtórzone podpisanie aktu kapitulacji III Rzeszy. Powiesili się albo odkręcili gaz. Miasto przetrwało w zasadzie nienaruszone. W jednym miejscu Niemcy jednak podłożyli materiały wybuchowe, co zauważyli potem polscy urzędnicy. Sporządzając wykaz bocznic kolejowych, zanotowali - ta zlokalizowana na 64,938 kilometrze trasy między Wrocławiem a Wałbrzychem została wyminowana.
A teraz niemieckie kolano. Zginało się wielokrotnie, kiedy jego właściciel przeciskał się wąskimi korytarzami wałbrzyskich kopalń. 1 stycznia 1955 roku trafił tam też Tadeusz Słowikowski. Z wykształcenia rzeźnik, z przekonania wróg Niemców (matkę zabili mu w Oświęcimiu) i ich wielki przyjaciel (jak zabili mu matkę i został z rodzeństwem sam, to ukrywali go u siebie w gospodzie Niemcy).
I kiedy inny Polak w kopalni popił, splunął Niemcowi w twarz, zwyzywał od deutsche Schweine i kopnął Niemca w jego niemieckie kolano, Słowikowski stanął w obronie kopniętego. Kto by wtedy pomyślał, że Polak się za Niemcem wstawi. Niemiec wziął więc Polaka na wódkę, żeby wynagrodzić. A przy wódce opowiedział historię, o której od dziesięciu lat milczał jak grób, bojąc się, że i jego rodzinę ktoś powiesi, nawet jeśli okna z jego kuchni wychodzą na zupełnie inną stronę.
Tadeusz Słowikowski usłyszał, że grupa Niemców miała zakopać pociąg z cenną zawartością w miejscu, które widać z okna kuchni w domu przy ulicy Uczniowskiej. Pomyślał wtedy, że jak się człowiek skaleczy, to blizna zostanie, i że on chce znaleźć bliznę po pociągu w lesie. Potem Słowikowski będzie mówił, że jak nieboszczyka zakopać, to trumna siada w ziemi, dlatego szukać trzeba niżej, niż się wydaje, ale to będzie 60 lat później, czyli kiedy rzeczywiście grawitacja - jeśli wierzyć tym, co wierzą - miała szansę ściągnąć pociąg głębiej.
Whisky Golden Train
Kiedy Piotr Żuchowski, generalny konserwator zabytków, podskakiwał z rozpalonymi policzkami na konferencji prasowej tydzień po wybuchu gorączki złota, w sierpniu, mówiąc, że pociąg istnieje na sto procent, Dariusz Domagała na chłodno kupował kolejne domeny w internecie. W kilkadziesiąt godzin postawił pierwszy serwis internetowy, w którym zbierał wszystkie wyobrażenia o pociągu, doskonale wpasowując się w złote gusta poszukiwaczy. Kopra i Richtera nie znał, ale legendę, którą odświeżyli, usłyszał jeszcze jako dziecko. Dorósł, został menedżerem zespołów, założył radio, telewizję, firmę handlującą powierzchnią na billboardach, hotel, restaurację, a teraz znów bawi się w historię. Ale już poważnie inwestując w zabawki. Dziś, po roku, patrzy na słupki: odkąd Koper i Richter zainstalowali koparki na 65. kilometrze, ruch na jego stronie wzrósł dziesięciokrotnie. Domagała: - Cieszę się, ale nie chcę się denerwować, więc nie policzę, ile wydałem na to kasy.
Turyści piją obrandowane przez Domagałę piwo Złoty Pociąg, a jego restauracja, dzięki nowej etykiecie, tylko w ostatnim miesiącu sprzedała więcej butelek niż przez ubiegły rok, gdy piwo nazywało się Lwówek Śląski. Dla wybrednych jest też wino Złoty Pociąg, a zaraz ma być rozlewana - po angielsku, już jako Golden Train - i wódka, i whisky dla koneserów. Do kupienia w całej Polsce. Domagała: - No tak, interesuje mnie sprzedanie milionów butelek. Bardzo mnie to pociąga, ta historia, bardzo łatwo mi się więc wydaje na inwestycje. Żona się tylko uśmiecha.
Złote rysunki, martwy pies
15 lat po wódce z Niemcem Słowikowski chodził po mieście niespokojny. Patrzył przez okno przy Uczniowskiej, myślał o powieszonej rodzinie. Rozrysował na kartkach teren, zaznaczył, gdzie brakuje drzew, gdzie ziemia dziwnie się zapada albo podnosi, gdzie nienaturalnie dużo kamieni leży pod piachem. Kreślił kółka, zmazywał, jeszcze raz szedł na Uczniowską, obserwował. W końcu dostał zgodę na wykopanie dziury przy torach. Ledwo wbił łopatę, przyszli sokiści i odebrali papier.
Potem ktoś włamał mu się do mieszkania, chciał ukraść rysunki. Nie wyszło, to otruł Słowikowskiemu psa. Żona zapytała: czyś ty powariował, całą rodzinę chcesz, żeby wytruli? Potem będzie pytała: czyś ty powariował, ci dziennikarze się zjeżdżają, człowiek nie ma jak w spokoju pralki włączyć, żeby buczenie nie przeszkadzało. Ale tak będzie pytała dopiero za 30 lat.
Złote fusy, złote podatki
A teraz powróżmy z fusów, mówi prof. Marian Noga, ekonomista, były członek Rady Polityki Pieniężnej. Że wydany pieniądz robi pieniądz - to wiadomo. Mamy taki mnożnik, wynosi on 25. Jeśli odkrywcy mówią, że wydali 140 tys. zł, to znaczy, że na rynku wałbrzyskim dostaniemy z tego 3,5 mln złotego interesu.
Konsumenci, dajmy na to, że jest ich 150 tys., patrząc tylko na wyniki zamku Książ, wydadzą tu średnio po 20 zł na bilety (otrzymamy kolejne 3 mln), 40 na obiad w barze (6 mln), 30 na transport (4,5 mln).
Szybka suma - i mamy 17 nowych milionów złotych na rynku wałbrzyskim. I trzeba oto zapłacić od tego podatki - z CIT i PIT w kasie miasta ląduje więc 800 tys. zł. Efekty mnożnikowe będą takie, że w następnym roku miasto z tego będzie mieć 8 mln. Po kolejne: jeśli moje obliczenia potraktujemy jako efekt pieniężny pierwszego roku (18 mln razem z podatkiem), to w drugim roku przemnożymy to razy 55, a to nam da 450 mln zł. Odważnie? Jako że procesy mnożnikowe nigdy nie dochodzą do końca, złagodźmy trochę i oszacujmy, że mamy tu po 80 mln złotego interesu rocznie.
Złoty komiks, złote g...
Introligatorzy też by chcieli zarobić na pociągu. Zbigniew Jagielnicki z Wałbrzycha wziął czarny karton, na złoto wydrukował na nim komiks i rozdaje. Scena pierwsza: postaci z łopatami. Scena druga: jeden chce siku. Scena trzecia: z latryny wykrzykuje: znalazłem! Scena czwarta: otwiera drzwiczki z serduszkiem, pokazuje rozkład jazdy pociągów z 1944 roku, mówi, że reszta składu też musi być w środku. Scena piąta: postać z latryny mówi do mikrofonów, że już kopać nie będą, bo nie będą przecież się grzebać w gównie.
A potem już tylko strona internetowa Zbigniewa i cennik usług introligatorskich.
Złota gra pozorów
Kiedy padała kopalnia w Wałbrzychu, złoty pociąg - jeśli wierzyć tym, co wierzą - pod ziemią ulegał grawitacji od ponad 50 lat.
Roman Szełemej jeszcze nie myślał, że w przyszłości z dyrektora szpitala stanie się najpierw Żelaznym Romanem (tak mówią jego pracownicy) i prezydentem Wałbrzycha, a potem zwykłym maszynistą (w ministerstwach, cokolwiek by załatwiał, wszyscy się szczerzą: panie, a co z tym pociągiem?)
Krzysztof Szpakowski był po pierwszym rozwodzie, ale jeszcze przed zostaniem organizatorem wyborów Miss World i przed użyciem różdżek do wyszukiwania podziemnych sztolni i poniemieckich skarbów. Zanim jednak będzie zarządzał skarbami, Szpakowski będzie zarządzał kompleksem Włodarz, podziemiami Riese, po których turystom pozwoli pływać łódeczką.
Marek Słowikowski, syn Tadeusza, miał już papiery na bycie pielęgniarzem w Niemczech, ale regularnie przyjeżdżał do Polski.
Dariusz Domagała pracował w mediach, ale nie znał jeszcze Edyty Nawrockiej, która za kilka lat będzie czytać w jego serwisach wiadomości, a potem wyśpiewa przebój disco.
Łukasz Kazek robił papiery na przewodnika i zaczytywał się w książkach o historii Dolnego Śląska. W przyszłości, o czym oczywiście nie wiedział, miał wiedzę wykorzystać szerzej: sam pisać książki, eksplorować i prowadzić program telewizyjny "Na tropie Złotego Pociągu".
Złoty wywiad, złota kamera
Menedżer aktorów nie chce zdradzić żadnych szczegółów, to tajemnica handlowa. Ale ci, którzy negocjowali, puszczają w obieg informacje: jedna z polskich telewizji zapłaciła za wywiad z Koprem i Richterem, którzy stawki negocjowali 17 dni, kilkanaście tysięcy złotych. Mało! Amerykanie za towarzyszenie w spacerach po ziemi nad złotym pociągiem mieli dać 100 tys. Dalej mało! Wideo zza rusztowania nagrywa ktoś z rodziny odkrywców. Za 500 euro można kupić ujęcia na plecy robotników, nogi sapera, rozjazdy i dojazdy na ziemię, pokazujące wszystko i nic, w stylu weselno-festynowym. Dziennikarze mówią, że ten, kto trzymał kamerę, trzymał ją pierwszy raz w życiu. Nic nie widać.
Chmielewski: - Zgłosiliśmy do urzędu patentowego logo i nazwę "Złoty Pociąg". Chcemy je zastrzec, mieć pełnię praw do wszystkiego, co produkowane jest pod tą nazwą, bo pod sukces Kopra i Richtera próbują się podpiąć biznesmeni i robić pieniądze na wiedzy i inwestycji odkrywców. Czekamy już na publikację zgłoszenia i będzie basta.
Ale Dariusz Domagała się nie boi. Myśli dalej. Zwłaszcza że turysta to nie pijak, żeby tak tylko przy piwku siedzieć! Tu turysta to odkrywca.
Domagała: - Daję im więc Paszporty Poszukiwaczy Skarbów. Cena: 1150 złotych dla dwóch dorosłych. W środku wizy do Podziemnego Miasta, Starej Kopalni. Zakwaterowanie i wyżywienie na zamku. A jeśli poszukiwacze dotrą na 65. kilometr i zrobią na miejscu zdjęcie, odkrywają, że w hotelu czeka ich nagroda: piwo, wino i gadżety dla dzieciaków.
Dariusz Domagała za kilkaset złotych od osoby daje też pakiet krwi, potu i łez bez noclegu. Usadzi na drezynie, wojskowych pojazdach z czasów wojny, każe wejść do podziemi, znaleźć skrytki z niemieckimi dokumentami, rozwiązać tajne szyfry, pokonywać w lesie przeszkody, a na koniec da grochówki. Na wrzesień zebrała się dwustuosobowa drużyna poszukiwaczy.
Złota ustawa
Słowikowski zakopał w ogródku otrutego psa, a potem zapakował rysunki. Pokazał kolegom palcem na mapie, wśród patrzących był i Koper, gdzie jego zdaniem jest złoty pociąg. Kto by wtedy pomyślał, że za kilkanaście lat właśnie kolega budowlaniec na umowach o dzieło będzie widnieć jako aktor spektaklu o złotym pociągu?
Ale Koper najpierw usłyszy o tym, że jakiś szaleniec od ksiąg ewangelickich kupuje georadar. Zapozna się. A potem nastroi z Richterem aparat za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zrobi zdjęcie, a potem aż siądzie. Na kartce lokomotywa z dwoma świecącymi się oczami, z czupryną zrobioną z ponakładanych na pociąg platform, z jednym niesfornym działem.
Chronologia złotego roku
18 sierpnia 2015 r. wałbrzyska telewizja Dami TV opublikowała skromny tekst, zilustrowany zdjęciem lokomotywy, zatytułowany "Sensacyjne odkrycie". A w środku zdawkowa informacja: Polak i Niemiec znaleźli złoty pociąg.
Tadeusz Słowikowski przeczytał skromny artykuł i znów, jak 15 lat po wódce z właścicielem niemieckiego kolana, zaczął chodzić po mieście jakiś niespokojny.
Internetowej redakcji zaczęły się grzać serwery. Najpierw klikali mieszkańcy Wałbrzycha. Potem ci z Wrocławia. Zaraz rozdzwoniły się telefony z Warszawy, a później do małej redakcji w mieście biedaszybów, gdzie w ekscytacji mieszkańcy nasprejowali na murze: "chuj tam wieża Eiffla, mamy złoty pociąg", dobijał się już cały świat. Ktoś zdradził: informacje o jego istnieniu przekazał ktoś na łożu śmierci.
Tadeusz Słowikowski uszczypnie się w policzek. Przecież nie umarłem.
Złota gra pozorów 2
W mieście, w którym strata pracy przez 15 tys. osób to strata pracy przez jedną piątą mieszkańców, wszyscy się znają, choćby ze słyszenia. Kiedy więc urzędnik przeczytał o złotym pociągu w oficjalnych dokumentach, które wpłynęły do jego wydziału, natychmiast opowiedział o sprawie kumplowi. Natychmiast skany tajnych zgłoszeń dotarły do lokalnych dziennikarzy, a oni natychmiast je opublikowali, omijając nazwiska odkrywców, bo wszyscy też wiedzieli, że Słowikowskiemu kiedyś przez ten pociąg otruli psa.
Nie minął tydzień od publikacji skromnego artykułu, kiedy do kolejki po znalezisko stanęły kolejno: skarb państwa, Światowy Kongres Żydów, rosyjscy prawnicy rządowi, Fundacja Czartoryskich i saperkowicze amatorzy, którzy mimo groźby mandatu za wejście do lasu nadal czesali krzaki. Gdzie odkrywcy? Anonimowi dla świata przez równo 17 dni negocjowali stawki za pierwsze wywiady. Lokalni przewodnicy, historycy, eksploratorzy nabierali wody w usta. Kazek nic nie zdradził, Szpakowski nawet się nie zająknął, kiedy najpierw dziennikarze, a potem tabun turystów przetaczał się przez jego sztolnie i łódeczki, z rozpalonymi policzkami słuchał o niemieckich tajemnicach. Nawet już nie policzy, ile zapłaciłby za taką reklamę w mediach. A dostał za darmo! Podziękuje na własnym weselu pod koniec września, na którym oczywiście Niemiec będzie się bawił do rana. Jak to na weselu dobrego kumpla.
Tylko Słowikowski naprawdę nic nie wie. Jego syn, akurat przyjechał z Niemiec, słucha zza ściany. O czym ojciec tak gada cały czas przez telefon? W końcu sam bierze słuchawkę. - Dziennikarzom, którzy chcą porozmawiać z ojcem, radzę przygotować 3 tys. zł - mówi. Telefon ojca milknie. Słowikowskiemu trochę smutno, że nikt go do Nowego Roku już nie zapyta o złoty pociąg. Potem dowie się, że nikt po prostu nie ma w pogotowiu takiej kwoty, i pokłóci się z synem za to, że młody też chciał ukręcić lody na złotym pociągu.
Gorączka złota roku ubiegłego
Pod koniec sierpnia upał straszny, w krzakach na 65. kilometrze tłok, ciekawscy z głodu wyżarli wszystkie mirabelki z sadu, ale nikt nie odpuszcza, wszyscy chcą popatrzeć. Pan Krzysztof założył koszulkę z saperką, chciałby porozmawiać z telewizjami o tym, co wie, ale nie może: żona by go zabiła, jakby się z ekranu dowiedziała, że on nie w pracy, tylko w krzakach siedzi, a on się nie mógł powstrzymać i wziął na żądanie. Pan Jerzy przyjechał z centrum, bo się zna. Teraz pokazuje, gdzie według niego siedzi lufa. Cały teren rozkopany, możliwe, że tam Polak i Niemiec grzebali, chociaż teraz już nic nie wiadomo, bo eksploratorzy hobbyści rozdeptali wszystkie ślady w kilka godzin. Pan Mirosław też rozdeptuje, mimo że bardziej od historii w liceum wolał fizykę. Ale wziął pod pachę plastikową sztabkę złota, pozuje fotoreporterom. I macha policjantom, bo się przyglądają. Co oni, zamiast przy krawężnikach, to na polach teraz pilnują?
Poza policjantami przy torach dyżury pełnią strażnicy leśni, miejscy i ochrony kolei. Czasem po 12 osób na dyżurze. Jest trochę nawet jak na koloniach. A że żony policjantów są mistrzyniami w robieniu szarlotek, wszyscy siadają na sjestę nad pociągiem. Zaraz ma dojechać też wojsko, nie wolno więc zjeść wszystkiego.
Przyjeżdża też Christel Focken, niemiecka poszukiwaczka. Pokazuje, że - posługując się mapą znalezioną w internecie - znalazła tu śrubę. Pan Jerzy i Mirosław trochę się krzywią, że chodzili po krzakach i przeoczyli. A śruba to z pewnością dowód. Za pokazanie śruby Focken prosi fotografów o kilka tysięcy euro. Za rok, ze swoim nosem do interesów, zostanie niemieckim rzecznikiem prasowym Kopra i Richtera.
Złota Bursztynowa Komnata
Skoro państwo gwarantuje znaleźne w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy znalezionej, to trzeba szukać.
Na internetowych aukcjach berety afrykańskich żołnierzy sprzed kilkudziesięciu lat są warte kilka tysięcy euro. To ile kolekcjoner da za czołg? Za pociąg? We wrześniu ktoś skonstruował prowizoryczną drabinkę z linek i spuścili się na niej z kolegami do grobowca w Świebodzicach, tuż koło Wałbrzycha. Myśleli, że w środku znajdą kosztowności, z których wezmą sobie jedną dziesiątą. Jeden spadł na głowę pięć metrów w dół. Pogotowie stwierdziło zgon.
Do urzędów wpływają oficjalne pisma: we wrześniu Krzysztof Szpakowski, zarządca kompleksu Riese, magicznymi różdżkami odnalazł wielopoziomowy kompleks kolejowy. Burmistrz Mieroszowa zgłasza, że coś, może Bursztynowa Komnata, jest tuż obok, pod górą Dzikowiec. Niemka od śruby, że w Wałbrzychu znalazła kolejne tunele lub pomieszczenia o nieznanym układzie. Ktoś informuje o podziemiach we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia w Jędrzychowie. Coś jest też pod Bolkowem - anonimowy znalazca mówi, że dzieła sztuki, tajna broń i chemikalia. Przy stacji Wałbrzych Główny nagle w październiku znajduje się tender, 100-letni wagon do wożenia węgla. W Srebrnej Górze - XVII-wieczna kopalnia srebra. W Kamiennej Górze mieszkańcy dopatrzyli się podziemnej hali produkcyjnej, a w niej ciężarówek z nieznanym ładunkiem. I jeszcze pojawia się 300-metrowa sztolnia wydrążona w skale pod Wałbrzychem, a tuż obok jaskinia z depozytami z czasów wojny. Ktoś dobił się w grudniu do tajemniczych pancernych drzwi w kompleksie Jugowice Górne, a w okolicach Boguszowa-Gorc ktoś inny odkrył dodatkowe sztolnie. To nie wszystko! Policjanci z Wałbrzycha trochę się denerwują: nagle mają kilkaset zgłoszeń o nielegalnych pracach ziemnych saperkowiczów amatorów z zamiłowaniem do szukania złota po okolicy. Odkryć, zgłoszonych oficjalnie do gmin wokół Wałbrzycha, w rok napęczniało w kopertach urzędników do kilkudziesięciu.
Złota jajecznica
Kucharki z urzędu skarbowego chciałyby, żeby panowie kopali i kopali, bo aż do emerytury mogłyby słuchać tylu komplementów w tylu językach na temat pierogów i jajeczniczki. Urzędnicy, którzy nagle muszą po jajeczniczkę stać w długiej kolejce, mają dość jedzenia w pośpiechu, żeby zmieścić się w przerwie. - Ja tobym sam wykopał ten pociąg. W kosmos.
Wtorek. Kolejne dowody na istnienie złotego pociągu padają: zamiast sklepienia tunelu zwykły ił, wykopywana porcelana to fragmenty drenażu, a sam nasyp to piach i skały. Mimo to odkrywcy chcą szukać dalej. Biorą się za olbrzymie wiertnice. - Bo pociąg jest, tylko niżej, trochę się nam schował - mówi Koper, chociaż nie ma już żadnego dowodu. Mówi za darmo, jakiś zrezygnowany, w ochlapanej obiadem koszulce, z nosa mu kapie.
Powiesiłby białą flagę i poszedł do domu, na kanapę, bo trochę już wstyd, przyznaje obsługa koparek.
Koper odwierty odkłada: a to pogoda za brzydka, a to błoto po deszczu.
Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha nazywany teraz złośliwie maszynistą, bierze wszystko na chłodno: - Ja tylko mogę wysunąć tu refleksje nad stanem emocji, wiedzy historycznej, oczekiwaniem nowości, niebywałym poziomem pasji i braku racjonalności. Tacy są nasi odkrywcy. A jaki jest świat wokół nich? To świat obrazkowy, pełen memów, skrótowej informacji, ludzi, którzy nie oczekują pogłębionej wiedzy. Pasja odkrywców padła na podatny grunt. Może takiego by nie było, gdyby ktoś na Mazurach powiedział, że pod ziemią jest arka Noego, ale kto wie?
żródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20592092,zloty-pociag-czy-zloty-interes.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.05 20:35 ben13022 Wywiad Sroczyńskiego z Waldemarem Pawlakiem

Rostowski się tylko uśmiechał. Wiedzieli, że z powodu 22 złotych nie wyjdę z koalicji.
Z Waldemarem Pawlakiem rozmawia Grzegorz Sroczyński.
Paradowska mówiła, że nikt tak nie dostał w tyłek jak Pawlak.
"Cyborg". "Robot". "Człowiek z drewna". "Terminator". Bolało?
Spoza?
Kaczyński też tak mówi. "Byliśmy przez 25 lat odpychani". "Byliśmy wyśmiewani". "Słyszeliśmy rechot".
Byli upokarzani?
Duża część działań obecnej władzy wynika z resentymentu jednej postsolidarnościowej elity, która czuła się marginalizowana i lekceważona przez drugą postsolidarnościową elitę. I to się łatwo nie wypali.
Dlaczego?
Bauman pisze, że dla rynku i kapitalizmu ludzie są wartościowi, jeśli mogą tyrać, zarabiać i kupować, a jak nie mogą, to stają się odpadami, które najlepiej byłoby elegancko zutylizować. U nas po transformacji tych "odpadów" zostało sporo. Byli nazywani "homo sovieticus", a teraz chcą usłyszeć: "To inni ci zabrali, zablokowali twój awans, nie pozwolili się rozwijać".
Jak ktoś czuje się upokorzony, to zwykle zaczyna upokarzać innych.
Pan to rozumie?
Komu najbardziej pan nie zapomniał?
Swoi?
Dlaczego Pawlak sobie poradził, a Gliński - nie?
Poszło wtedy o stołki?
Czyli?
Jaka?
Bo?
Nie wiem.
Może tego chcą.
Główny to jaki?
Trump wygra?
Dlaczego?
Pan wszystko czytał?
Staroć.
Bo?
Rządziliście osiem lat z Platformą. O co się najbardziej żarliście?
I zwalczyliście?
Przedszkola to był pański pomysł?
Tak się z Platformą umówiliście?
Nie interesowały?
Czyli?
Ile?!
Właściwie o co im chodziło?
I co pan zrobił?
Co dalej?
Nikogo to nie interesuje.
Unia elit.
CV
Waldemar Pawlak: był nieprzerwanie przez 26 lat posłem PSL, dwa razy premierem (w 1992 roku przez 30 dni, a potem w latach 1993-95). W rządzie Tuska przez pięć lat był wicepremierem. W ostatnich wyborach nie dostał się do Senatu. Jest prezesem Ochotniczych Straży Pożarnych, doradza związkowi Pracodawcy RP, prowadzi z synami gospodarstwo rolne.
źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20557773,waldemar-pawlak-wkurzalem-sie-tlumaczylem-ale-tusk-nie-chcial.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.29 12:51 SoleWanderer Wszyscy jesteśmy z Radomia

Wszyscy jesteśmy z Radomia. Dlaczego drugie pod względem wielkości miasto na Mazowszu stało się stolicą obciachu? Mateusz Witkowski Podziel się 785 Tweetnij
Symbol "cebulactwa" i polskiego zacofania. A przy okazji: ponaddwustutysięczny ośrodek, który ma szansę stać się stolicą województwa. Radom już dawno jest w opinii Polaków drugim Wąchockiem, miastem jak z dowcipu. Czy zasłużenie? Najspokojniejsze lotnisko świata
Zacznijmy od przedmieść, a dokładniej: od znajdującego się na południowy wschód od centrum portu lotniczego. Radom pozazdrościł największym miastom w Polsce i od 2014 roku może się poszczycić własnym lotniskiem. No, może „poszczycić” to nie do końca odpowiednie sformułowanie.
Tutejszy port z miejsca stał się wdzięcznym tematem żartów. No bo jak to brzmi: „Lotnisko w Radomiu”? Kto w ogóle chciałby tam latać? Zresztą fakty nie kłamią. Ów przybytek jest bodaj najbardziej opustoszałym miejscem tego typu w całym kraju. Pomysł zbudowania portu lotniczego w Rzeszowie, owszem, wydawał się kuriozalny. Wystarczy jednak rzucić okiem na statystyki, żeby zorientować się, że władze stolicy Podkarpacia miały rację. Stopniowo zwiększająca się liczba pasażerów oraz miejsc, do których można stamtąd polecieć, mówią same za siebie. Dla porównania: w zeszłym roku w Rzeszowie obsłużono 645 tysięcy podróżnych. W Radomiu: 500.
Wjeżdżamy na parking, po którym z mozołem przemieszcza się elka. To świetne miejsce dla niedoświadczonych kierowców. Ruch samochodowy bowiem niemalże tu nie istnieje. Kilka aut (należących prawdopodobnie do pracowników lotniska) i my. Na horyzoncie świeża trawa i ani pół samolotu. Trzeba mieć spore szczęście, żeby na nie trafić. Lotnisko w najlepszym wypadku obsługuje zaledwie kilka kursów dziennie. Z Radomia można dostać się do Wrocławia, Gdańska, Pragi i Berlina. Bywają dni, w których startuje stąd jeden samolot (w soboty natomiast ruch kompletnie ustaje).
Jak widać, ktoś już tu był przed nami (fot. Damian Dziura) Jak widać, ktoś już tu był przed nami (fot. Damian Dziura) Wewnątrz świeżo, higienicznie i rzecz jasna pusto. W hali lotniska znajduje się jeden kiosk i jedna kawiarenka. Obsługa portu wygląda jak wyrwana z zimowego snu. Widok ludzi wyraźnie wprawia ich w skonfundowanie. Mam ochotę podejść i zapytać, czy zawsze jest tu tak spokojnie, ale nie chcę wyjść na złośliwca, który przerywa odpoczynek.
Ruszamy w stronę miasta, przejeżdżając obok „majestatycznych” pastelowych bloków. Mijamy jeszcze samochód należący do ochrony lotniska - prawdopodobnie najmniej zapracowanych ludzi w całym Radomiu. A więc ta beka nie wzięła się znikąd - myślę.
Na lotnisku w Radomiu można odnaleźć spokój (fot. Damian Dziura) Na lotnisku w Radomiu można odnaleźć spokój (fot. Damian Dziura) Specyficzny stan umysłu
Parkujemy w okolicach rynku. Przynajmniej tak wynika z mapy. Po lewej stronie posępny zakład pogrzebowy Exodus, po prawej natomiast pełniący te same usługi Hades. Mało zachęcające powitanie. Nie ma się jednak co zrażać. W końcu historyczne centra, choćby i nawet wchodziły w skład miast całkowicie paskudnych, niemal zawsze mają w sobie sporo uroku.
Przemykamy obok okupowanego przez lokalsów pubu U Jana i już jesteśmy w rynku. Nie wskazuje na to jednak nic poza tabliczką z nazwą ulicy i Google Maps. To zupełnie zaniedbany plac z rozsypującymi się kamieniczkami, niepamiętającymi już nawet czasów swojej młodości. Choć niemal w całości wyłożony jest kostką brukową, w niektórych miejscach jakby jej zabrakło, przez co rynek straszy wypełnionymi piaskiem szczerbami.
Po lewej Exodus, po prawej Hades (fot. Damian Dziura) Po lewej Exodus, po prawej Hades (fot. Damian Dziura) W centralnym punkcie: pomnik Czynu Legionów. Gdzieś w tle dzieciaki grają w tzw. siatkonogę. Nieliczne ławeczki są zajęte przez starsze osoby oraz mocno wprawionych już w rozrywkowy nastrój tutejszych.
Na jednej z pierzei rynku - nijak nieprzystające do całości obrazka Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Na przeciwległej ścianie: neorenesansowy ratusz. Stężenie alkoholu w powietrzu - około 38 procent i na oko ani jednego turysty.
Blisko nas parkuje biały opel astra. Wewnątrz pan w tzw. sportowej odzieży, obok jego oblubienica. Pan odbiera telefon od swojej mordeczki, po czym rusza z piskiem ku sprawom ważniejszym niż niedzielny relaks.
Tu mieści się pub u Jana (fot. Damian Dziura) Tu mieści się pub U Jana (fot. Damian Dziura) Nie wiemy, jakim stanem umysłu jest Radom, jest to jednak stan, ujmijmy to delikatnie, specyficzny.
Nadbałtycki kurort bez morza
Ruszamy dalej, osłupieni marazmem radomskiego rynku. Zresztą nie ma się co czepiać. Jak przystało na miasto będące „stanem umysłu”, kwestia historycznego centrum jest tu nieco bardziej skomplikowana. Owszem, to tu znajdowało się kiedyś tzw. Stare Miasto, centrum zostało jednak przesunięte nieco na wschód. Dlatego też rynek i okolice, pełne mieszkań komunalnych, w których - jak dowiedziałem się od mieszkańców - rezydują w dużej mierze dość krewcy i niebezpieczni obywatele, zostały przez władze kompletnie zaniedbane i straszą przyjezdnych.
Ruszamy w stronę ulicy Żeromskiego, głównego deptaka w mieście, pełniącego funkcję prawdziwego starego centrum. Ulica Rwańska, przez którą przechodzimy, ma w sobie mniej więcej tyle uroku co rynek. O ironio, znajduje się tu jedna z dwóch placówek Centrum Informacji Turystycznej. Przypomina mi się grafika, na którą trafiłem wcześniej na Facebooku. Całkiem słusznie: choć jest niedzielne wczesne popołudnie, punkt jest zamknięty.
(źródło: Memy.pl) (źródło: Memy.pl) Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu. Za chwilę sytuacja jednak się odmienia. Przechodzimy obok pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich, którego formy, przez szacunek dla zmarłych, nie będę komentował. Jesteśmy już na Żeromskiego. Akurat trwa Festiwal Sztuki Ulicznej. Bębniarze, tancerze, iluzjoniści, kataryniarz z siedzącą na ramieniu arą.
Atmosfera fiesty i wypoczynku. Dzieciaki wymachują radośnie wypełnionymi helem balonikami z wizerunkiem Minionków, wiruje różowa wata cukrowa, w powietrzu czuć słodki zapach ciasta na gofry. Trudno się przecisnąć, tym bardziej że każdy krok grozi zderzeniem z gokartami, które można wypożyczyć nieopodal.
Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu (fot. Damian Dziura) Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu (fot. Damian Dziura) Atmosfera zmienia się diametralnie, jakbyśmy przeszli na Rwańskiej przez drzwi do innego wymiaru. Ulica Żeromskiego przypomina nadbałtycki kurort, wciśnięty pomiędzy szpaler całkiem urodziwych dziewiętnastowiecznych kamieniczek. A więc zależnie od preferencji - pełna błogość lub kompletny koszmar. Niezależnie od osądów: ktoś tutaj mieszka.
Wszystko przez „Chytrą Babę”?
Choć warunki do rozmowy nie są najlepsze (za naszymi plecami koncert daje właśnie grupa bębniarzy), staram się zasięgnąć informacji u mieszkańców. Dyskretnie, z odpowiednią dozą delikatności. W końcu nikt nie lubi pytań w rodzaju: „Ej, czemu z was się tak wszyscy śmieją?”
Zaczynam od dwóch nastolatków, którzy przystanęli tu na chwilę, by obserwować uliczne zamieszanie. Są uprzejmi, choć wyraźnie niezadowoleni. Najwyraźniej przerabiali to już wiele razy. Zaczyna wyższy z nich: - No tak, w kółko coś się o nas mówi. Kiedyś więcej się wspominało o Sosnowcu, Wałbrzychu. Teraz tylko: Radom, Radom, Radom. W sumie to trochę przykre, bo miasto nie jest najgorsze. To ważne: w końcu licealiści prezentują zwykle postawę w rodzaju: „Tylko zrobię maturę i wyjeżdżam z tej dziury”.
Drzwi radomskich budynków prawdopodobnie nie staną się, jak w przypadku Dublina, bohaterami pocztówek (fot. Damian Dziura) Drzwi radomskich budynków prawdopodobnie nie staną się, jak w przypadku Dublina, bohaterami pocztówek (fot. Damian Dziura) Drugi z nich, wyżelowany chłopak w adidasach, dodaje: - Też nie wiem w sumie, skąd się to wzięło. Miasto jak miasto, nie jest jakieś najmniejsze lub najbrzydsze. Pierwszy doznaje jednak olśnienia: - Boże, wiem, kiedy to się tak naprawdę zaczęło. Chodzi o „Chytrą Babę z Radomia”. Wcześniej właściwie nikt o nas nie wspominał, ale od tego czasu... masakra.
Niezorientowanym w kwestiach internetowych mód i wszelkiej maści memów należy się wyjaśnienie. W 2012 roku w Radomiu zorganizowano miejską wigilię. Uczestnicy mieli do dyspozycji poczęstunek i napoje. Jedna z pań obecnych przy wigilijnym stole poczekała na swoją kolej i zabrała ze sobą aż trzy butelki napoju, prawdopodobnie wbrew oczekiwaniom organizatorów. Zdarzenie Pobierz z Rapideo.pl zarejestrowały kamery. - Słyszałem, że ona to brała dla jakichś krewnych czy coś. W sumie możliwe - stwierdził jeden z chłopaków. Internet, jak to zwykle bywa, okazał się jednak bezlitosny. Zdarzenie zaowocowało serią grafik i przeróbek, a do Radomia, być może już na dobre, przylgnęła etykieta stolicy „cebulactwa”.
Pomnik Sashy Grey
Radom, jako znak tego, co podłe i gorsze, zyskał sobie w internecie sporą popularność. Uwagę przykuwa facebookowy fanpage „Polska Radomiem Europy”. Przed wyjazdem na Mazowsze wysłałem właścicielowi strony prywatną wiadomość. Chciałem dowiedzieć się, co to tak naprawdę znaczy „Radom Europy” i jakie skojarzenia spowodowały, że fanpage ma taką, a nie inną nazwę.
Jak się dowiedziałem: Tego hasła oczywiście nie można traktować do końca poważnie, jednak w świadomości wielu ludzi Radom funkcjonuje jako miasto, w którym żyje duża liczba dresiarzy, kiboli, chuliganów. Sam, będąc tam kilkakrotnie, napotykałem na dość dziwaczne sytuacje z nimi związane. Również moi znajomi pochodzący z Radomia nigdy nie zaprzeczali, że panowie w sportowych ubraniach i białych czapeczkach stanowią znaczący element krajobrazu tego miasta.
Na fanpage'u można znaleźć rozmaite żarty z szeroko pojętej Polski B. Zamieszczone zdjęcia i grafiki nie pochodzą rzecz jasna tylko i wyłącznie z drugiego pod względem wielkości miasta w województwie mazowieckim. - Absurdalne rzeczy dzieją się praktycznie w każdej części naszego kraju, tym samym podważając sens traktowania stereotypów w całkowicie poważny sposób - mówi admin strony. Przeniesienie ciężaru z gruntu lokalnego na ogólnokrajowy zapala pewną lampkę.
Mieszkańcy Radomia wszystko mają pod ręką (fot. Damian Dziura) Mieszkańcy Radomia wszystko mają pod ręką (fot. Damian Dziura) O tym jednak później. W międzyczasie przychodzi mi na myśl inicjatywa, o której głośno było kilka lat temu. Mowa o zamiarze wybudowania w Radomiu pomnika Sashy Grey, znanej gwiazdy porno. O absurdalnym pomyśle pisano między innymi w polskiej edycji „Playboya”. Idea znalazła prawie osiemnaście tysięcy zwolenników.
Choć spodziewałem się, że adminem fanpage'a Komitet budowy pomnika Sashy Grey w Radomiu jest osoba, która posłużyła się nazwą miasta dla żartu, okazuje się, że mam do czynienia z rodowitym radomianinem. Gdy pytam o stereotypy związane z jego miejscem pochodzenia, odpowiada: - Każde miasto ma jakąś chytrą babę. Sam Radom natomiast to miejsce jak każde inne. Dodaje jednak, że sporo winy za dość kiepski PR miasta ponoszą sami mieszkańcy: - Gdy radomianie mają gości, to omijają miejsca, które powinni im pokazać, szerokim łukiem. Wiesz gdzie ich zabierają? Na zapiekanki na ulicę Moniuszki, gdzie „sprzedaje” się historie o tym, jakie to klasyczne miejsce z trzydziestoletnią tradycją.
„Jak Warszawa się śmieje, to wszyscy podłapują”
Rezygnujemy jednak z zapiekanek i wybieramy jedną z pobliskich spaghetterii. To, co nam serwują, okazuje się jednak dość fantazyjną interpretacją kuchni włoskiej. Całość nurza się w zawiesistym sosie, w skład którego wchodzi zielony groszek. Na ladzie stoją rzędem słoiczki z podziurawionymi wieczkami. To pojemniki na przyprawy. Najprawdopodobniej miały sprawić, że poczujemy się tu nieco bardziej swojsko. Nic z tego. Opuszczamy lokal z niepokojem w żołądkach.
Słynny w mieście neon zamkniętego już dawno temu sklepu Słynny w mieście neon zamkniętego już dawno temu sklepu "Kasia" (fot. Damian Dziura) Choć w okolicy znajduje się kilka godnych uwagi zabytków w rodzaju klasztoru Bernardynów, postanawiamy pozwiedzać miasto trochę na opak. Konsultuję się z pochodzącą stąd znajomą w sprawie miejsc, które niekoniecznie pasują do stereotypu Radomia.
Nie należy do nich na pewno zalew na Borkach, gdzie w sezonie można kontemplować rumiane piwne brzuszki tutejszych mieszkańców. Ani tereny byłej Fabryki Broni „Łucznik”, które - choć stanowią swego rodzaju miasto w mieście - raczej świadczą o tym, że Radom nie radzi sobie ze swoim postindustrialnym statusem (znajdują się tu między innymi dość szemrane kluby taneczne).
W końcu jest! Prawdziwa perełka. Dawny budynek miejskiej elektrowni został przekształcony w siedzibę Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej. To bardzo dobry przykład tego, w jaki sposób rewitalizować pozornie bezużyteczne już budynki (więcej na ten temat pisał w Weekendzie Filip Springer).
Zagaduję pana w średnim wieku, który prowadzi rower wzdłuż ulicy. O co chodzi z tym stereotypem? - A to ta warszawka cała. Śmieją się z nas od zawsze, jak z takich ubogich krewnych - mówi. - A jak Warszawa się śmieje, to wszyscy to podłapują - co zrobić, stolica. SMS do znajomej: Najbardziej warszawskie miejsce w Radomiu? Odpowiedź przychodzi niebawem: Kawiarnia Czytelnia Kawy.
Warchoły i czarne owce
Kawiarnia jest ukryta we wnęce przy ulicy Curie-Skłodowskiej. Teoretycznie wszystko się zgadza: modny wystrój, masa książek, przemiła obsługa. I ani żywej duszy - oczywiście poza barmanką i kilkorgiem jej znajomych. Gdy podpytuję o popularność lokalu, dowiaduję się, że zostanie on niebawem zamknięty. To i tak cud, że utrzymał się w tym otoczeniu aż siedem lat.
Ulica Rwańska prowadzi do Ulica Rwańska prowadzi do "lepszego" Radomia (fot. Damian Dziura) Jak twierdzi Ziemowit Szczerek, pisarz i dziennikarz, zdobywca Paszportu „Polityki”, który wychował się w mieście numer dwa na Mazowszu: - Gęba Radomia jako kogoś gorszego pochodzi jeszcze z okresu międzywojnia. Wówczas powstała droga, która łączyła miasto ze stolicą. Złota warszawska młodzież mogła testować na trasie swoje nowe maszyny, gdyż była to w tamtym czasie właściwie jedyna w okolicy szosa z prawdziwego zdarzenia. Do Radomia jeździło się więc pobawić.
Damian Maciąg ze stowarzyszenia „Kocham Radom” zwraca uwagę na nieco inne przyczyny. Jego zdaniem dzisiejszy wizerunek Radomia to wynik reakcji władz komunistycznych na wydarzenia Czerwca 1976: - Sam Gierek to zapowiedział: „Powiedz tym swoim radomianom, że ja mam ich wszystkich w dupie i te wszystkie działania też mam w dupie. Zrobiliście taką rozróbę i chcecie, by to łagodnie potraktować? To warchoły, ja im tego nie zapomnę”. „To musi być atmosfera pokazywania na nich jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami”. Odwet władz komunistycznych polegał nie tylko na szeptanej propagandzie, że Radom to warcholstwo i grajdoł, ale też na realnym wstrzymaniu inwestycji.
Nie ulega wątpliwości, że mamy tu również do czynienia z klasyczną animozją „centrum a prowincja”. Mieszkańcy stolicy śmieją się z radomian (zagadnięty przeze mnie znajomy warszawiak odpowiada: No weź posłuchaj, jak niektórzy z nich mówią...), ci natomiast patrzą z zawiścią na wygodnych warszawiaków.
„Łatwo śmiać się z Radomia”
Mieszkańcy Radomia niespecjalnie dbają zresztą o swój wizerunek. Dziewczyna rozdająca ulotki na Żeromskiego mówi mi: - Masa moich znajomych wyprowadziła się do Wawy. Z tego, co widzę, to zamiast w jakiś sposób bronić swojego miasta, dołączają do ogólnej beki, razem z warszawiakami. Odcinają się zupełnie, mówią: „Dobrze, że już nie mieszkam na tym zadupiu”, jakby chcieli się wkupić w czyjeś łaski. Przecież w Warszawie prawie nikt nie jest z Warszawy i gdyby się chciało tropić „słoików”, to byłoby w czym wybierać. Po prostu śmiać się z Radomia jest łatwo, bo wszyscy od razu to rozumieją.
Już wiemy, skąd bierze się spora część tutejszych szyldów (fot. Damian Dziura) Już wiemy, skąd bierze się spora część tutejszych szyldów (fot. Damian Dziura) Zgadza się z tym admin wspomnianego „Komitetu budowy pomnika Sashy Grey”: - Zauważ, że sami radomianie, zamiast robić wszystko, żeby promować miasto jako fajne miejsce, robią profile z tzw. beką.
Reprodukowanie takiego, a nie innego stereotypu może mieć duży wpływ na odbiór Radomia, nawet w przypadku osób, które mają z miastem sporo wspólnego. - Byłem tam jakieś dwa tygodnie temu, kręciłem się samochodem po mieście i okolicach. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać: to naprawdę wygląda tak źle, czy może jestem już uprzedzony? - mówi Ziemowit Szczerek.
Miasto jak każde inne?
Muszę się do czegoś przyznać. Od początku droczę się z Tobą, Drogi Czytelniku. Celowo oglądam otoczenie przez „bekowy” filtr. Wyśmiewane przeze mnie na początku Stare Miasto nie jest przecież Starym Miastem z prawdziwego zdarzenia. Radom może poszczycić się unikatowym układem przestrzennym - wystarczy rzut oka na mapę, aby prześledzić, jak miasto ewoluowało od średniowiecznego grodu do dzisiejszego kształtu.
Mogę rzecz jasna opisać widok wyjeżdżającego z ulicy Wałowej autobusu, który miał otwartą klapę od silnika, podtrzymywaną przy pomocy plastikowej butelki. Pominę wówczas jednak, że po mieście kursują wte i we wte eleganckie Solarisy Urbino.
Mogę też wspomnieć o okalających centrum bloczyskach (o którym z większych miast nie da się powiedzieć tego samego?) i przemilczeć, że sporo tu terenów zielonych, w rodzaju Parku Gołębiów, które pozwoliły nam ukryć się na chwilę przed wiosenno-letnim upałem. Zamiast rozpisywać się nad dziwną odmianą kuchni fusion, jaką napotkaliśmy we wspomnianej spaghetterii, mógłbym napomknąć o licznych kawiarniach i cukierniach znajdujących się w okolicach głównego deptaka.
Dworzec PKS jest, owszem, raczej brudny i obskurny, ale czy ten stan rzeczy można uważać w skali krajowej za ewenement? A może lepiej skupić się na znajdującym się obok gmachu dworca kolejowego z 1885 roku, przebudowanym w międzywojniu na modłę renesansu polskiego, uważanego wówczas za polski styl narodowy?
Zarówno budynek PKS-u, jak i pojawiające się tu pojazdy, pamiętają czasy PRL-u (fot. Damian Dziura) Zarówno budynek PKS-u, jak i pojawiające się tu pojazdy, pamiętają czasy PRL-u (fot. Damian Dziura) A skoro w Radomiu nie ma nic do oglądania, jak mówi mi para w średnim wieku, spotkana w okolicach dworca, to dlaczego pracownik Centrum Informacji Turystycznej, z którym rozmawiam telefonicznie po powrocie, wymienia na jednym oddechu atrakcje miasta. Największy zbiór prac Jacka Malczewskiego w Polsce, wspomniane wcześniej Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej, unikatowy skansen w postaci Muzeum Wsi Radomskiej. Do tego funkcjonujący od 40 lat Teatr Powszechny. A więc to chyba nie jest aż taka dziura, jak byśmy tego chcieli?
Bezrobocie i brak tożsamości
Nie popadajmy jednak w skrajności. Radom ma swoje, dość poważne, problemy. Należy do nich choćby wysokie bezrobocie. Wedle danych Mazowieckiego Obserwatorium Rynku Pracy pod koniec marca wynosiło ono w przypadku miasta ok. 15-20 proc. (w powiecie radomskim aż 20-25 proc.). Bliskość Warszawy (blisko godzina jazdy samochodem) sprawia, że coraz trudniej zatrzymać w mieście młodych.
PODPIS (fot. Damian Dziura) Kino "Atlantic" zostało zamknięte dekadę temu (fot. Damian Dziura) Problemem może być również historia miasta. Radom znajduje się w historycznej Małopolsce, dziś należy z kolei do Mazowsza. Bliżej mu natomiast do ziemi sandomierskiej, o czym świadczy swoisty „kult Jana Kochanowskiego”, o którym mówi mi pracownik Centrum Informacji Turystycznej. - Ta mieszanka sprawia, że trudno mówić w wypadku Radomia o wytworzeniu się jakiejś historycznie zakorzenionej, regionalnej tożsamości - twierdzi Szczerek.
Dodajmy do tego kłopotliwe położenie. Na północy stolica, z którą z jasnych przyczyn ciężko się równać i która „zasysa” pieniądze przeznaczone dla całego regionu (ostatnimi czasy znów głośno było o oddzieleniu Warszawy od województwa mazowieckiego - rolę wojewódzkiej siedziby przejąłby właśnie Radom). Na południu, w podobnej odległości, rozwijające się w dość dynamiczny sposób Kielce.
Lektura forów, na których porusza się temat miasta, daje do myślenia. Przyczyną niezadowolenia z miejsca własnego pochodzenia mogą być aspiracje niedopasowane do możliwości. Choć Warszawa pozostaje poza zasięgiem, radomianie, ku własnej frustracji, sięgają po porównania z Wrocławiem czy Krakowem, miastami zdecydowanie większymi, będącymi stolicami własnych regionów. Przeglądając dotyczące Radomia memy i grafiki, natrafiam na zdjęcie ruin znajdujących się w Parku im. Tadeusza Kościuszki. Napis głosi: Radom - jakie miasto, taki zamek. Teraz nie musimy już jeździć do Krakowa. W porządku, Wawel to nie jest. Tylko co z tego?
(źródło: Demotywatory.pl) (źródło: Demotywatory.pl) Z samych siebie się śmiejemy
W tym rzecz. To drugie miasto w województwie nie jest żadnym tam ewenementem. Rynek pracy i przestrzeń miejska cierpią tu na te same bolączki, co inne większe polskie ośrodki. Radom to po prostu skumulowana przeciętność: ani olśniewający, ani odpychający, ani zaniedbany, ani dopracowany w każdym szczególe. Wszechobecna szyldoza, bloki wokół centrum, sporo „dresów”, nieszczególnie gustowne elewacje - czy nie jest to coś, co możemy powiedzieć o dowolnym mieście w kraju?
Ktoś jednak musi pełnić rolę kozła ofiarnego. Patrząc na Radom, patrzymy tak naprawdę na naszą przeciętność, którą chcemy wyprzeć i wyśmiać. Zrzucamy tym samym jarzmo „cebulactwa”, a przynajmniej tak nam się wydaje. W rzeczywistości bowiem chodzi tylko i wyłącznie o kompleksy umoszczone w głowie już na dobre. Śmiejąc się z mazowieckiego miasta, pamiętajmy, że - jak u Gogola - z samych siebie się śmiejemy.
Przykład radomskiej Przykład radomskiej "szyldozy", charakterystycznej niestety dla całego kraju (fot. Damian Dziura) A żeby sięgnąć po nieco nowszą literaturę, przytoczę fragment „Siódemki”, powieści Ziemowita Szczerka, której akcja ma miejsce na trasie numer 7, łączącej Warszawę, Radom, Kielce i Kraków. W pewnym momencie w mieście, będącym bohaterem tego tekstu, dochodzi do bombardowania. Główny bohater słucha medialnych komunikatów: (...) mijałeś fabrykę napojów Zbyszko Trzy Cytryny, salony samochodowe, domy weselne, włączyłeś radio i słuchałeś, jak wszyscy, w Warszawie, w Krakowie, w Gdańsku, deklarują, że cała Polska jest Radomiem. „Kochani - rechotałeś - cała Polska od zawsze jest Radomiem”.
PS „Chytra Baba” wcale nie zabrała z wigilijnego stołu aż trzech butelek napoju tylko dla siebie. Jedną z nich podała przechodzącej obok osobie. Druga natomiast mogła być śmiało przeznaczona dla kogoś bliskiego, kto nie mógł tego dnia pojawić się na wigilii osobiście. Już mniej śmiesznie, prawda?
Mateusz Witkowski (ur. 1989). Redaktor naczelny i współzałożyciel portalu Popmoderna.pl. Absolwent krytyki literackiej na Wydziale Polonistyki UJ, obecnie doktorant na tym samym wydziale. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Zdecydowanie sprzeciwia się dzieleniu kultury na „wysoką” i „niską”. Publikował m.in. w „Dwutygodniku”, „Xięgarni”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, stale współpracuje z Gazeta.pl i Wirtualną Polską.
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,150913,20133176,wszyscy-jestesmy-z-radomia-dlaczego-drugie-pod-wzgledem-wielkosci.html#TRwknd
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.05.19 21:20 ben13022 Nagroda Nike 2016 - nominacje. Oto 20 książek roku.

Jubileuszowe, 20. rozdanie nagrody Nike stoi pod znakiem poezji i reportażu. Obok powieści, prozy poetyckiej, wspomnień i eseju są cztery tomy wierszy i w gronie nominowanych do najważniejszego wyróżnienia literackiego w Polsce jest aż siedem zbiorów reporterskich. Całą dwudziestkę ogłoszono podczas Warszawskich Targów Książki. Nike to nagroda za najlepszą książkę roku. W konkursie mogą startować wszystkie gatunki literackie. Nagrody nie można podzielić ani nie przyznać. Lista dwudziestu nominowanych jest ogłaszana w maju na Warszawskich Targach Książki, siedmiu finalistów - na początku września na łamach "Wyborczej".
W tym roku w jury nagrody Nike są: Piotr Bratkowski, Tomasz Fiałkowski (przewodniczący), Irena Grudzińska-Gross, Rafał Marszałek, Stanisław Obirek, Maria Anna Potocka, Paweł Rodak, Andrzej Werner i Maria Zmarz-Koczanowicz.
Oto książki, które jurorzy nominowali do nagrody Nike za rok 2015.
Opowieść o życiu trzech dziewcząt dorastających w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku. Lata dzieciństwa i dojrzewania, szkolnych przyjaźni, pierwszych przykrości. Te wspomnienia mają melancholijny, nostalgiczny ton. Później drogi dziewcząt się rozejdą: jedna z nich, najlepiej sytuowana, utknie w agencji reklamowej, życie drugiej, sprzątaczki, będzie upływać na trudnym wiązaniu końca z końcem, trzecia z powszechnego biegu wypadnie na zupełny margines. Smutek egzystencji każdej z kobiet jest wyraźny, ale niedefiniowalny, jakby nie miał powodu.
"Chciałabym, aby tytuł 'Nieważkość' pozostał tajemniczy. Niedopowiedzenie to ważny aspekt każdego tekstu literackiego, bo w niedopowiedzeniu kryje się tajemnica, czyli to, co najprawdziwsze. To, co jest już poza słowami" - mówiła Fiedorczuk w jednej z rozmów. (Marek Radziwon)
"Inżyniera Iwanowskiego Mieczysława oraz Kozłowskiej Teresy ostatnio przebywających w obozie Oświęcim poszukuję...". Takich ogłoszeń w 1945 r. ukazały się setki. Obok nich pojawiały się reklamy usług ekshumacyjnych, szycia ciepłej bielizny, jasnowidzenia, kursów rosyjskiego, skupu książek (które w 1945 r. były towarem pierwszej potrzeby), obwieszczenia o wiecach, oczyszczeniu tego i owego z zarzutów o kolaborację... W książce Grzebałkowskiej ogłoszenia drobne są refrenem i swoistym kalendarium wydarzeń roku, w którym kończyła się wojna i zaczynał pokój. Choć tak naprawdę nic się jeszcze nie skończyło i nic do końca nie zaczęło. Reporterka "Wyborczej" wkracza na ziemie przez chwilę niczyje, by bez osądzania przyjrzeć się z bliska losom ostatnich żyjących świadków tamtego czasu. Ludzi, którzy gonieni strachem próbowali się przedrzeć przez skuty lodem Zalew Wiślany, przesiedleńców, wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holocaustu, szabrowników... Wspaniała reporterska panorama. (Juliusz Kurkiewicz)
Autor m.in. tomu "Pełna krew", za który w 2013 roku dostał Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej. O jednym z wierszy z tomu "Kardonia i Faber" powiedział tak: "Wiele moich wierszy rodzi się w snach, półśnie. Nie zawsze jestem do końca świadomy tego, co mi dyktuje noc. Dopiero po wielu dniach, miesiącach, dociera do mnie, co pisałem i po co".
W jego poezji znajdziemy obrazy osobiste i intymne. W wierszu "Dziadek Jarosz": "mój ojciec starzeje się/ i upodabnia do mnie. Trzymam mu młotek, kombinerki,/ gdy przybija sosnowe ćwierć wałki". W wierszu "Kwadra": "Skąpa historia: przyjeżdża rodzina/ wujek coś tłumaczy w sieni ojcu,/ potem zrzucają się na wieniec i wódkę". A potem przychodzi już inny czas, jak w wierszu "Królestwa": "Jechałem do domu okrężną drogą,/ pociąg stał na moście, w słońcu tkwiła jesień. Żona zadzwoniła, powiedziała, że zostanę ojcem". (Marek Radziwon)
Zbiór reportaży o współczesnym Egipcie Piotra Ibrahima Kalwasa - mieszkańca Aleksandrii i Warszawy, znawcy i wyznawcy islamu. W jego reportażach czuje się ciekawe rozdwojenie. O Egipcie i Kairze Ibrahim Kalwas mówi tak: "codziennie go chwalę i przeklinam. Kiedy tam jestem, męczy mnie intensywność tej rzeczywistości, hałas, smród, jakiś surrealizm. Ale kiedy jestem tu, tęsknię za tym wszystkim. Za tą cudowną gościnnością, opiekuńczością". Tytułowy haram/halal to ciągłe rozgraniczenie między tym, co wolno, a tym, czego nie wolno. Granica, jak cały nowoczesny i jednocześnie tradycyjny, archaiczny świat islamu, jest ciekawsza, bardziej skomplikowana, różnobarwna i znacznie bardziej chaotyczna niż można by sądzić. (Marek Radziwon)
Ta książka nie mogła trafić na lepszy czas. Właśnie teraz, kiedy po raz pierwszy w polskim parlamencie zasiadają przedstawiciele Ruchu Narodowego jawnie odwołujący się do ideologii faszystowskiej, kiedy przez polski internet przechodzi fala brunatnej nienawiści do uchodźców, opowieść o mieście, które opanowała "biała siła", może nam wiele wyjaśnić. Fala szowinizmu, która ostatnio przybrała na sile w stolicy Podlasia, jest tu jedynie punktem wyjścia do znacznie szerszej analizy. Jej tematem jest mechanizm zapominania i wymazywania, który stwarza warunki do rozwoju ksenofobii. Symbolem tego mechanizmu jest w książce Kąckiego obraz żydowskiego kirkutu w centrum Białegostoku, który po wojnie został zasypany warstwą ziemi i gruzu ze spalonego getta, bo przeszkadzał w odbudowie miasta. (Roman Pawłowski)
Stryjeńska - wiadomo: malarka, projektantka tkanin, plakatów i przedmiotów, dziś powiedzielibyśmy, że działała w designie. Ale może właśnie nie wiadomo, bo kto tak naprawdę pamięta dziś o tej zmarłej w latach 70. w Genewie artystce? Była jedną z najbarwniejszych postaci dwudziestolecia, temperamentu miała tyle, że możnaby obdarzyć nim kilku ludzi, a i tak pozostaliby interesujący. Dość powiedzieć, że krótko przez I wojną zapisała się jako chłopiec na monachijską akademię, która jeszcze wtedy nie przyjmowała dziewcząt. W kryzysy jej burzliwego małżeństwa z architektem Karolem Stryjeńskim (dwukrotnie usiłował zamknąć ją w szpitalu psychiatrycznym) zaangażowane było niemal całe środowisko artystyczne Warszawy i Zakopanego - Witkacy miał się nawet pojedynkować z jej mężem. Jednak z punktu widzenia tej książki najważniejsze, że prowadziła bardzo stylowe zapiski, które Kużniak w fantastyczny sposób wysunęła na plan pierwszy, podporządkowując im narrację i dając nam wyobrażenie o jej dowcipie, zmyśle obserwacji (a obracała się wśród niebywałych ludzi) i dystansie do własnego, niełatwego życia. (Łukasz Grzymisławski)
W tytułowym wierszu czytamy o bezrefleksyjnej nowoczesności: "Nasze wirtualne pliki ciał/ w albumach/ blogach/ notesach znajomych./ Nowe zdarzenia./ Nowe polubienia". I dalej: "Jesteśmy już/ w kontaktach/ i w powiadomieniach". "Pisałam te wiersze w zasadzie bez żadnego klucza, a potem próbowałam je ułożyć w całość - mówiła Ewa Lipska o najnowszym tomie poezji (...) Tytuł miałam już wcześniej. Czytnik linii papilarnych był dla mnie pewnym symbolem. Z jednej strony to biometryczne zabezpieczenie jako symbol czasów w których żyjemy, a jednocześnie linie papilarne jako coś osobistego i jedynego. I wiedziałam, że połączenie tych dwóch rzeczy razem będzie świetnie obejmować wszystkie wiersze, które są w tym tomiku". (Marek Radziwon)
W Grasse żona i ukochana Bunina na przemian czytały i przepisywały "Nathalie". Żona wiedziała, że Jan (tak z polska nazywała Bunina) "musi być zawsze trochę zakochany", żeby móc pisać. Otoczony aurą kobiecości opisywał miłości, jakie "zdarzają się studentom i nigdy nie przechodzą do następnej fazy". Czym były dla niego te powroty? Nostalgicznym wspomnieniem? Czymś znacznie więcej. Renata Lis widzi w tym grę z życiem prowadzoną przez pisarza gnostyka nieufnego wobec materii, a jednocześnie zakochanego w niej. Nie wierzył w zmartwychwstanie ani w prawosławną, ewangeliczną symbolikę Przemienienia - wywodzi autorka. Według Zinaidy Gippius Bunin pisał tak, "jakby Chrystus jeszcze nie przyszedł na świat". Panicznie uciekając przed śmiercią, sam siebie zbawiał za pomocą literatury. (Tadeusz Sobolewski)
W twórczości, tak poetyckiej, jak i eseistycznej Piotra Matywieckiego są tematy stałe i ważne: Warszawa - miasto własne, realne i jednocześnie zmitologizowane. "Bo tylko tutaj żyjemy, ciężko i pracowicie" - czytamy w wierszu "Mit". Także Warszawa i prywatna żydowska przeszłość: "Dwa razy ekshumowano mojego Ojca./ Najpierw wyjęto Jego ciało z podwórza,/ gdzie gruz Go zasypał po bombardowaniu/ i uroczyście pochowano przy głównej ulicy./ Po kilkudziesięciu latach wyjęto Go/ z miejsca zbyt zaszczytnego na grób - tak uznali urzędnicy ratusza. Może nawet mieli rację".
"Marzę o tym, żeby być poetą ostrej obserwacji, widzenia" - mówi Piotr Matywiecki. Taki jest cykl zatytułowany "Człowiek" - mikrowiersze, obrazy sytuacji codziennej i niecodziennej, nagłej, widzianej przez chwilę. (Marek Radziwon)
Radziecki sadownik z tytułu nie fantazjował; porywał się na to, co niemożliwe, nie zrywając z racjonalnością. Być może Murek również wkroczyła na tę ścieżkę. Ale równie dobrze można widzieć w "Uprawie " pokaz nieokiełznanej wyobraźni. Autorka perfekcyjnie operuje skrótem; jej gęste, eliptyczne zdania wymuszają na czytelniku niezwykłą aktywność. Właściwie wszystko tu trzeba sobie opowiedzieć po swojemu - nie ma innej rady. Osobliwie aktywność odbiorcy wymuszają nad wyraz pojemne metafory - na przykład motyw mięsa pojawiający się w opowiadaniach "Organizacja snu w przedszkolu" oraz "Ołówek, siekierka, kijek". W tym pierwszym utworze przedszkolak Piotruś został odtrącony przez dzieci, które uznały, że "jest z mięsa", w drugim na mięsie lęgną się pszczoły. (Dariusz Nowacki)
W jednym z wywiadów Bronka Nowicka mówiła: "Nie pragnę, żeby martwe rzeczy były żywe. Chciałabym, żeby żywi ludzie byli mniej martwi. O tym jest dla mnie ta książka". Nie śmierć zatem, ale właśnie jakieś jednoczesne trwanie życia i nie-życia cały czas jest w tej krótkiej prozie widoczne. "Dziecko martwi się, bo nie umie nakarmić kamienia. Nie dlatego, ze nie umie znaleźć w nim ust. Wie - cały jest ustami". W tekście "Statek" czytamy: "Dziecko wzięło stołową łyżkę i poszło kopać grób resztkom ryby. Nie był to dobry pochówek, bo nie szyty na miarę, zbyt obco skrojony".
"'Nakarmić kamień' ma swój wymiar dokumentalny - mówi Nowicka. Dokumentalny nie znaczy autobiograficzny. Świat opisany w książce jest zbudowany ze wspomnień, ale nie są to wspomnienia w ich pierwotnej formie". (Marek Radziwon)
Opowieść Joanny Olczak-Ronikier o powojennym Krakowie jest ciągiem dalszym "W ogrodzie pamięci" - nagrodzonych Nike znakomitych wspomnień o przodkach autorki. O potrzebie sięgania do rodzinnej przeszłości Olczak-Ronikier mówi w rozmowie z Angeliką Kuźniak: "Musiałam zrobić coś, czego unikałam w młodości, czyli zbliżyć się do nich na nowo". W książce pojawia się słynny Dom Literatów na Krupniczej i pisarze, którzy się przez ten dom przewijali: Staff, Szaniawski, Andrzejewski, Różewicz. "Fotografie, notatniki, kalendarzyki, zaproszenia, katalogi wystawowe. Przez lata miałam poczucie, że skoro te dokumenty nie zniknęły, trzeba z nimi coś zrobić. Wydaje mi się, że obowiązkiem każdego z nas jest pamiętać, skąd się wzięło na tym świecie" - mówi Olczak-Ronikier. (Marek Radziwon)
Imiona oraz adresy bohaterów zostały tu zmienione. Wystarczy jednak chwila, by w internecie odnaleźć autentyki, w tym dane 19-latka z Bydgoszczy, który w marcu 1996 r. z zimną krwią zamordował młodszego kuzyna, a po trzech latach - nastoletnią sąsiadkę. Nie wiadomo, co bardziej poruszyło opinię publiczną: bestialstwo chłopaka czy indolencja policji, której nie udało się wykryć sprawcy pierwszego mordu i w efekcie zapobiec drugiemu. Orbitowski świetnie uchwycił moment konstytuowania się społeczeństwa konsumpcyjnego w III RP, pokazał, jak pieniądz wchodzi w świat ukształtowany wedle starych zasad, jak dezorientuje nie tylko młodziutkich bohaterów. Kapitalna powieść. (Dariusz Nowacki)
Lata 80. ubiegłego wieku, dekada, w której dojrzewa tytułowy skoruń, czyli niesforny chłopak, trochę łobuz, trochę leń. Konkretu historycznego mamy tu niewiele. Ojciec chłopięcego narratora jest działaczem "Solidarności". Mimo że zasadniczo jest sadownikiem, pracuje także jako nauczyciel w jednej z sandomierskich zawodówek. Gdzieś daleko w tle pojawiają się echa stanu wojennego, nad wyraz wątłe. Wiadomo - czas w takiej opowieści musi być inny, a więc mierzony rytmem pór roku i prac gospodarskich. Zwraca też uwagę niezwykła żywotność spraw przeszłych - związanych z II wojną światową czy nawet z okresem, kiedy okolica należała do ziemiańskiego rodu Siekierskich, nie mówiąc o ciągle na nowo przeżywanych konfliktach rodzinnych czy sporach o miedzę. Płaza z wyczuciem odświeża te stare, po części archetypiczne motywy. (Dariusz Nowacki)
W poezji Uty Przyboś znajdą się odwołania do ważnych dla poetki tradycji literackich: "Twardym ołówkiem i giętkim słowem/ wymówił ze świateł prawdę swojego istnienia" (o Schulzu), "Wśród drzew jesiennych/ dom pusty tłumem ludzi i zwierząt umarłych... (to o Stawisku Iwaszkiewicza)".
W innych miejscach będzie przeważać doświadczenie osobiste, prywatne, jak w wierszu "Stanąć": "W drodze stanąć, najlepiej o zmierzchu. Gdzieś, gdzie nie ma ludzi/ albo z bliskim człowiekiem". Albo jak w wierszu "Wtedy: "wtedy przede mną pies biegł/ las wokół wzrastał/ ślady zostawiała z tyłu/ górą chmury wzbierały".
Ale lepiej uważać z interpretacjami: "Panowie krytycy zgięci nad słowami/ najbardziej lubią znaki zapytania" - czytamy w wierszu. (Marek Radziwon)
"Chrześcijaństwo pochodzi ze Wschodu. Wszystko zaczęło się w Antiochii, Jerozolimie, Aleksandrii, Konstantynopolu" - pisze we wstępie do swojego zbioru reportaży Dariusz Rosiak. I jedzie na Bliski Wschód, żeby zobaczyć i opisać współczesny, coraz bardziej kurczący się świat tamtejszych chrześcijan: iracki Kurdystan i pogranicze z Turcją, Koptowie i Egipt, do którego chrześcijanie dotarli około 40 roku po śmierci Chrystusa, rządzony przez Hamas i Fatah Zachodni Brzeg, Liban z sięgającą VI wieku tradycją maronicką. "W Egipcie niełatwo się żyje, ale jesteśmy przyzwyczajeni do muzułmanów. Modlimy się za nich i za to, żeby zrozumieli, że Chrystus przyszedł zbawić wszystkich, nie tylko Koptów, ale także ich i Żydów" - powiada jedne z bohaterów Rosiaka. (Marek Radziwon)
"'Dom z witrażem' ma jakby kilka warstw: historię kraju i historię rodziny, osobistą mapę Lwowa, przewodnik po emocjonalności bohaterek. (...) Uwielbiam słuchać o tym, co kto odkrył w mojej książce, bo każdy czyta przecież przez siebie" - mówiła Słoniowska w jednym z wywiadów.
"Dom z witrażem" jest debiutem Żanny Słoniowskiej - pisarki, tłumaczki, Ukrainki. To rodzinna mikrohistoria, opowieść o kilku pokoleniach sięgająca lat radzieckich: matce i babci narratorki. Jest głównie o kobietach, ponieważ mężczyźni w tym świecie odchodzą albo giną wcześnie, wielu w czasie wojny. Tytułowy lwowski dom z witrażem jest więc szeroką panoramą, w której przegląda się historia Ukrainy ostatniego stulecia. (Marek Radziwon)
Zbiór esejów o wierze świeckich. "Myślałem, że jesteś... mądrzejszy - mruknął przed laty ksiądz, opiekun ministrantów, na wiadomość, że przychodzę służyć do mszy niewyspany, bom minioną noc spędził na festiwalu Jazz Jamboree". Czy możliwe jest sacrum w sztuce niereligijnej? Opisuje "swoistą alergię naszej kultury: mechanizm obronny skierowany przeciwko wszystkim postaciom, którym skłonni bylibyśmy przypisać status proroka naszych czasów", czyli pyta o chrześcijaństwo człowieka współczesnego i o wiarę praktyczną, nie zamkniętą w tekstach i wyobrażeniach sprzed dwóch tysięcy lat. Kilkanaście tekstów poświęca interpretacjom Ewangelii, bo "nasze doświadczenia wpływają na to, jak ją rozumiemy". Cały czas mówi sobie: sprawdzam. (Marek Radziwon)
Psy i koty bez jednej czarnej plamki, idealnie biały lukier do ciasta, rewolwer trzymany w dziecięcym wózku, a gdy się komuś wypsnie, to pochwała Hitlera. Surmiak-Domańska zabiera nas do Pasa Biblijnego, czyli do tej części amerykańskiego Południa, która zawiązała Konfederację, co rozpoczęło amerykańską wojnę domową. Zatrzymuje się w miasteczku tak sielskim, że aż czujemy, iż coś tu nie gra. Na ulicy nie uświadczysz ani jednej czarnoskórej osoby. Ten reportaż to coś więcej niż tylko panoramiczny obraz historii Klanu. To uniwersalna opowieść o narodzinach i zaklętym kręgu przemocy ożywianej przez poczucie krzywdy, wykluczenia i chęć rewanżu. Nie znajdziemy tu biało-czarnej (nomen omen) opowieści a rebours. Za to dowiemy się np., jak absurdy poprawności politycznej pogłębiają rasowe podziały w Ameryce. (Juliusz Kurkiewicz)
"Wiedziałem, czym była Radziecja, i uważałem, że trzeba było całe to imperium posłać do piachu, ale faktem też, że to, co rodziło się na jej gruzach, to na razie były krew, pot i łzy wsiąkające w zimny, podchodzący wodą step i pokruszony beton, i popękany asfalt".
Reporterskie obrazy z Donbasu - Słowiańska i Kramatorska, Kijowa oraz z Ukrainy Zachodniej - ze Lwowa, z granicy z Polską, czyli niby z Zachodem i z tzw. jedenastki, drogi prowadzącej do Lwowa od granicy z Polską. "Ukraina naprawdę tworzy się na nowo. To państwo dopiero teraz się konstruuje. Wcześniej niepodległość Ukrainy nie zależała od samych Ukraińców. Teraz to oni zdecydowali, że przebudują swoje państwo i je stworzą. Dzieje się to na naszych oczach" - powiada Szczerek. (Marek Radziwon)
Julia Fiedorczuk, "Nieważkość", Marginesy Magdalena Grzebałkowska, "1945. Wojna i pokój", Agora Łukasz Jarosz, "Kardonia i Faber", Biuro Literackie Piotr Ibrahim Kalwas, "Egipt. Haram Halal", Dowody na Istnienie Marcin Kącki, "Białystok. Biała siła czarna pamięć", Czarne Angelika Kuźniak, "Stryjeńska. Diabli nadali", Czarne Ewa Lipska, "Czytnik linii papilarnych", Wydawnictwo Literackie Renata Lis, "W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu", Sic! Piotr Matywiecki, "Którędy na zawsze", Wydawnictwo Literackie Weronika Murek, "Uprawa roślin południowych metodą Miczurina", Czarne Bronka Nowicka, "Nakarmić kamień", Biuro Literackie Joanna Olczak-Ronikier, "Wtedy. O powojennym Krakowie" Łukasz Orbitowski, "Inna dusza", Od Deski do Deski Maciej Płaza "Skoruń", WAB Uta Przyboś "Prosta" Forma Dariusz Rosiak, "Ziarno i krew", Czarne Żanna Słoniowska, "Dom z witrażem", Znak Jerzy Sosnowski, "Co Bóg zrobił szympansom", Wielka Litera Katarzyna Surmiak-Domańska, "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość", Czarne Ziemowit Szczerek, "Tatuaż z trybuzem", Czarne
Źródłó: http://wyborcza.pl/1,75410,20101677,nagroda-nike-2016-nominacje-oto-20-ksiazek-roku.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.01.21 13:58 SoleWanderer Dziary narodowe. Polska z tatuaży patriotów - Konrad Oprzędek

Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać.
Daniel masuje się po Polsce, którą ma wytatuowaną na ramieniu. Polska trochę boli, bo dwa dni wcześniej kazał postawić ją w płomieniach i dodać żołnierza Armii Krajowej z karabinem. Za tatuaż zapłacił zasiłkiem dla bezrobotnych.
Chłopak wodzi smętnym wzrokiem za ludźmi, którzy biegają po galerii handlowej. Od kiedy stracił robotę w biurze, przychodzi tu codziennie. W domu ciągle czuje na sobie ojcowskie spojrzenie, które robi z niego nieudacznika i darmozjada, dlatego o dziewiątej wychodzi na miasto. Dwie-trzy godziny meandruje po ulicach Krakowa, a koło południa przysiada w galerii, żeby się ogrzać. Potem wraca do domu i rozsyła CV.
Chłopak przerywa, bo właśnie zauważył piękną brunetkę w tweedowym płaszczu i czarnych spodniach ze skóry.
Daniel od dziecka wiedział, że z ludźmi, którzy mają dość czasu i pieniędzy, by się stroić, lepiej nie krzyżować spojrzeń, bo skończy się to dla niego upokorzeniem. Wychował się w domu szewca i sprzątaczki, którzy powtarzali, że kto przyszedł na świat w dziurawych portkach, w takich umrze. Zmienili zdanie dopiero, gdy zobaczyli, że nawet ludzie skromniej żyjący od nich posyłają dzieci na studia. Nabrali nadziei, że wykształcenie wyrwie Daniela z zaklętego kręgu dziurawych portek, w którym ich rodzina tkwiła od pokoleń. Chłopak został magistrem marketingu. Nie znalazł pracy w zawodzie, więc trafił do biura firmy meblarskiej. Szef dał mu najniższą krajową, ale zapewnił, że lepsze życie zacznie się Danielowi, gdy kryzys minie. Tylko że zamiast tego firma splajtowała, a chłopak wylądował na bezrobociu. Jak wielu jego znajomych z uczelni.
Daniel znów zaczyna masować się po Polsce i wzdycha: - Kiedyś wystarczyło chwycić za karabin, żeby znaleźć się w elicie narodu. Teraz trzeba się w niej urodzić.
Młoda Polska prawicowa
Emigracja do dawnej Polski
Gdy Dominik Rozwał ma gorszy dzień, podwija rękaw bluzy i przygląda się małemu powstańcowi, którego wytatuował na przedramieniu. Dzieciak ma nie więcej niż 13 lat, a już dźwiga karabin. Co takie małolaty miały w głowach - zastanawia się 39-latek - że nie wymiękły podczas powstania warszawskiego.
Tatuaż zrobił sześć lat temu, gdy rzucił robotę w fabryce części samochodowych. Przepracował tam ponad pięć lat - na śmieciówkach. - Do tego szef tak dociskał psychicznie, że zrobił ze mnie kłębek nerwów - wspomina Rozwał. - W nocy nie spałem, miałem stany lękowe i drgawki. Skończyło się na psychotropach.
Dominik nie chciał wyjechać do Anglii, jak zrobiło wielu jego znajomych. Wolał emigrować do dawnej Polski. Na ławce w parku, gdy syn zasnął w wózku, otwierał książkę o drugiej wojnie. Przypominał sobie też o wujku, który walczył u Andersa, i o siostrze babci, która przez całą wojnę ukrywała w komórce młodą Żydówkę.
Teraz Dominik jest kontrolerem produkcji w fabryce hamulców, ma umowę o pracę i co miesiąc dostaje 2700 zł na rękę. Pensje jego i żony wystarczają, żeby utrzymać trzyosobową rodzinę. Tylko że gdy porównuje swoją pracę i tę, którą dawniej wykonywali Polacy, wychodzi mu, że jest na minusie. Bo w Peerelu, zdaniem Rozwała, robota nie zabierała ludziom całego czasu, po fajrancie mogli być mężami, żonami i rodzicami. A Dominik widuje żonę tylko w weekendy i święta. W dni powszednie wychodzi do fabryki, gdy Kasia jeszcze śpi, a wraca, kiedy jej już nie ma. Wieczorem też nie rozmawiają, bo zanim ona przyjdzie z pracy, on zasypia.
Tatuaż na przedramieniu przypomina mu o wielkości, której wokół siebie nie widzi. - Ten powstaniec, choć mały łebek, był wielki, bo pokazał charakter: poszedł na wojnę i narażał siebie dla innych - mówi. - Dzisiaj ciężko być wielkim. Nawet nie wiem, co musiałbym zrobić, żeby takim się poczuć. Mogę tylko harować, żeby opłacić rachunki, ale wtedy jestem szaraczkiem. Już pogodziłem się z tym, że o wielkości muszę zapomnieć. Ale inni nie zapomną. Widzę to po kilku kumplach z tatuażami patriotycznymi i po tysiącach ludzi, którzy co roku 11 listopada maszerują przez Warszawę.
Wyklęci i niesprowokowani. Uliczna lekcja patriotyzmu
Czas patriotów
Wychodzi do drugiego pokoju, żeby się przebrać, a jego żona mnie uspokaja: - Szymon to potulny misio, tylko łatwo się denerwuje.
Potulny misio ma 186 cm wzrostu i 91 kg wagi. Jego ciało jest tak wielkie, że mieści się na nim prawie cała historia męczeństwa narodu polskiego. Na ręce wytatuował sobie napis "1940 Katyń - 2010 Smoleńsk", na plecach - daty powstania listopadowego, styczniowego i warszawskiego, a na piersi - kotwicę Polski Walczącej.
Szymon prowadzi mnie na cmentarz Rakowicki w Krakowie, gdzie w długich rzędach białych grobów leżą legioniści. Często to jedyne miejsce, jakie przychodzi mu do głowy, gdy Paulina każe wziąć dzieciaki na spacer.
Jeśli macie dość nazioli plugawiących swoim hołdem pamięć pomordowanych dzieci z Woli, sybiraków i "leśnych" z AK, zawalczcie o serca i dusze
Szymon zna je od dzieciństwa. Jeszcze zanim usłyszał o nich w szkole, wkuwał je na polecenie ojca. Bo Henryk był synem żołnierza kampanii wrześniowej i nie wyobrażał sobie, że można być Polakiem, nie znając dat zrywów wolnościowych swoich przodków. Dlatego podsuwał Szymonowi czytanki o Traugucie, Chłopickim, Borze-Komorowskim, a potem z nich odpytywał. Karą za nieprawidłowe odpowiedzi był szlaban na grę w piłkę.
Historię męczeństwa Polaków Szymon wytatuował sobie po katastrofie w Smoleńsku. Wierzy w teorię o zamachu. Zaczął zakładać koszulki na ramiączkach, bo polubił sytuacje, gdy na widok jego dziar ludzie w autobusach poważnieją, jakby się go bali. Dzięki temu czuje się silny. Ale tylko na wiosnę i w lecie, bo gdy robi się zimno, musi zakryć tatuaże ubraniami.
Szymon jest dumny, że ma dwoje dzieci, żonę patriotkę i tatuaże. Ale jego zdaniem to za mało, żeby umrzeć jako dumny Polak. Marzy o własnym serwisie samochodowym, wybudowaniu domu i skrzyknięciu znajomych patriotów, którzy spotykaliby się co tydzień i gadali o Polsce. Chce, żeby jego dzieci widziały, jak coś tworzy.
W razie "W" - przeżyję. Preppersi przygotowani na każdą apokalipsę
W kolejkach
Marcin ma astmę, więc co kilka tygodni musi stanąć w kolejce do lekarza. Ale żeby mieć prawo do niej wejść, wcześniej musiał zająć miejsce w innym ogonku - do rejestracji na bezrobociu. Bo pracuje na czarno w sklepie internetowym i nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Urząd pracy o tym nie wie, dlatego co jakiś czas wzywa Marcina, żeby stawił się w kolejce - po skierowanie na rozmowę kwalifikacyjną do jakiejś firmy. Chłopak bierze świstek i idzie do pracodawcy, gdzie czeka już rządek bezrobotnych - po zaświadczenie o braku kwalifikacji. Gdy Gorączko je dostanie, musi jeszcze wrócić do kolejki w pośredniaku - do gabinetu urzędniczki, która odbierze od niego świstek.
W różnych kolejkach czeka już sześć lat, czyli całą dorosłość. Gdy tak opiera się o ściany gabinetów, urzędów i sekretariatów, myśli o powstańcu, który wykrwawia mu się na plecach.
Ziemowit Szczerek: Lemingi zapewnią światu pokój
Polska zaczęła wkurzać Marcina po katastrofie smoleńskiej. Nie myślał, że to zamach, raczej przesilenie, do którego musiało doprowadzić dziadowskie państwo. Wcześniej słuchał o nim setki razy, gdy media donosiły o firmach, które upadały przez błędy urzędników skarbowych. O świeżo zbudowanych drogach, które kończyły się w szczerym polu. O przedsiębiorstwach, które były prywatyzowane za grosze, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że w rękach państwa i tak by splajtowały. Słyszał, ale nie przejmował się dziadowską Polską. Aż do 10 kwietnia 2010 roku. Wtedy odkrył prawicowy internet. Felietony o potrzebie przeorania państwa i zbudowania go na nowo mieszały się tam z esejami o Piłsudskim, powstaniu warszawskim i żołnierzach wyklętych. Utknął w tych tekstach na długie lata i nadrabiał zaległości. Ze szkoły, bo jako uczeń jeszcze nie miał głowy do historii. I z domu: - Mój tata jest hydraulikiem, mama kucharką, a prości ludzie w starszym pokoleniu nic o historii nie wiedzą i nie mogą zaszczepić dzieciom patriotyzmu.
Gdy zrobił tatuaż, miał opory, żeby pójść na basen, ściągnąć koszulkę i pokazać krwawiącego powstańca. Bał się, że ludzie będą patrzeć na niego jak na oszołoma. Teraz już się nie boi. - Bo naród się obudził, patriotów jest coraz więcej - mówi. - Od ostatnich wyborów czuję się w Polsce całkiem nieźle. Nie chcę zapeszać, ale teraz nawet nie wzywają mnie do urzędu pracy, żebym odstał swoje w kolejkach. Może wreszcie Polska zmusi takich szefów jak mój do płacenia pracownikom ubezpieczenia. I pozwoli nam żyć.
Laski chcą dotknąć dziary
Z okna widzi dwóch "zielonych ludzików". Omiatając ulicę spojrzeniem, upewniają się, że jest bezpiecznie. Potem przechodzą pod mur kamienicy spod piątki. Przewieszają kałachy przez ramię, ściągają hełmy i kominiarki, żeby zapalić szlugi. Wojtek szybko wyciąga z szafy pistolet maszynowy Sten, kultową broń powstańców warszawskich, otwiera okno i oddaje do ludzików serię strzałów. Trafia, ale czuje niedosyt. Bierze z kuchni nóż, wybiega na ulicę, żeby poderżnąć trupom gardła.
Ten krwawy sen to ślad, jaki w głowie Wojtka Szlachetki zostawili Rosjanie, zajmując Krym. Pomyślał wtedy, że "zielone ludziki" nie poprzestaną na Ukrainie, pójdą dalej - na Litwę, Łotwę, Estonię, a w końcu dotrą do Polski. Zaczął więc czytać o walkach, które polscy partyzanci toczyli z okupantami. Zapisał się na kurs strzelecki i wytatuował na łydce kotwicę Polski Walczącej.
Już od maleńkości w Polsce przesiąkamy skrajnie nieprawdziwym obrazem wojny - romantycznej, młodzieńczej przygody
Wojtek ma żal do swoich dziadków, bo nie chcieli mu opowiadać o wojnie. Podejrzewa, że zamiast wykorzystać szansę na bohaterstwo, jaką daje okupacja, orali pole, karmili kury i doili krowy. Na swoje podobieństwo ulepili jego rodziców, którzy zamiast sprzeciwiać się komunie, pokornie podbijali kartę - ojciec w stolarni, a matka w zakładzie fryzjerskim. Dla Wojtka umieranie za ojczyznę jest ważniejsze niż życie. Twierdzi, że gdyby dostał szansę na przelewanie krwi za Polskę, umiałby ją wykorzystać. Ani chwili nie wahałby się z rzuceniem posady agenta nieruchomości.
Pensja starcza mu na wynajem kawalerki w Krakowie, koszule z modnych sieciówek, steki z najlepszej wołowiny, wakacje w Hiszpanii i balowanie w weekendy na mieście. Uważa, że żyje w dostatku, ale nie czuje, że coś od niego w świecie zależy ani że coś po nim zostanie. Gdy się zastanawia, jak naznaczyć sobą świat, do głowy przychodzi mu scena ze snu, w którym patroszy "zielone ludziki".
Od kiedy Wojtek jest prawdziwym mężczyzną, o wiele rzadziej ściele łóżko.
1600 brutto i potęga PiS-owskiej propagandy
Tam, gdzie każdy Polak się zaczyna
Orzełka Eweliny nikt z obcych nie zobaczy, bo schowała go pod majtkami. - Miałam wątpliwości, czy jeśli wytatuuję go koło pachwiny, nie sprofanuję godła Polski, ale potem pomyślałam, że to miejsce u kobiety jest jakoś święte, bo każdy Polak tam się zaczyna - uśmiecha się 21-letnia studentka. - Chciałam, żeby orzełek był tylko dla oczu mojego chłopaka. Maciek poczuł się tym wyróżniony, ale i tak później odszedł do innej.
Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać. Twierdzi, że dzisiaj mężczyznom wzrasta poziom testosteronu, dlatego trudno jej znaleźć chłopaka, który już na pierwszej randce nie proponowałby "wjazdu na chatę". A najbardziej niecierpliwi są faceci z tatuażami patriotycznymi.
Ewelina wyciąga z szafki zdjęcie, na którym dziadek Jan wtula się w babcię Jadwigę. Już wtedy cierpiał na demencję. Zapominał, jak to było, gdy walczył w AK i gdy siedział u komunistów w więzieniu. Pewnie zdrowo dostał w skórę, domyśla się Ewelina, widział krwawe sceny, ale na starość prawie o wszystkim zapominał. Została mu tylko miłość.
Ewelina szuka stowarzyszenia, do którego mogłaby się zapisać i działać na rzecz zniesienia umów śmieciowych. Wyobraża to sobie tak: ktoś stworzy projekt ustawy, inny skonsultuje z ekspertami, ona i jej podobni będą zbierać podpisy na ulicach i w internecie, a potem wyślą to politykom.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


NAJGŁUPSZE OSOBY W INTERNECIE Pozytywni znajomi, ludzie z dobrą energią skąd ich wziąć w swoim poczciwym życiu SW5M#12 Jak poznawać ludzi w internecie? - YouTube Komentuje ludzi w internecie - YouTube GŁUPI LUDZIE W INTERNECIE - YouTube Jak Czatować i Zdobyć Przyjaciół w Internecie - Dale Carnegie Gdzie i jak znaleźć ludzi? GŁUPI LUDZIE W INTERNECIE 4 - YouTube Skąd brać ludzi do MLM ? INTERNET: BŁĄD, KTÓRY WIELE KOSZTUJE.

Szczegółowe informacje na temat sposobu, aby znaleźć ludzi ...

  1. NAJGŁUPSZE OSOBY W INTERNECIE
  2. Pozytywni znajomi, ludzie z dobrą energią skąd ich wziąć w swoim poczciwym życiu SW5M#12
  3. Jak poznawać ludzi w internecie? - YouTube
  4. Komentuje ludzi w internecie - YouTube
  5. GŁUPI LUDZIE W INTERNECIE - YouTube
  6. Jak Czatować i Zdobyć Przyjaciół w Internecie - Dale Carnegie
  7. Gdzie i jak znaleźć ludzi?
  8. GŁUPI LUDZIE W INTERNECIE 4 - YouTube
  9. Skąd brać ludzi do MLM ?
  10. INTERNET: BŁĄD, KTÓRY WIELE KOSZTUJE.

głuuuupi GRUPA NA FACEBOOKU: https://www.facebook.com/groups/Ciurakowagrupa/ SNAPCHAT: naruciakgaming GOŁE FOTKI: https://www.facebook.com/NaruciakGaming INS... Często słyszałem, że można poznać ludzi przez internet, ale w sumie to mało mam takich znajomości. Zgłębiłem więc temat i poszukałem aplikacji mobilnych dzię... Jak Czatować i Zdobyć Przyjaciół w Internecie - Dale Carnegie ... PRZESTAŃ w końcu BYĆ ... 15:38. Jak Zdobyć Przyjaciół i Zjednać Sobie Ludzi - Dale Carnegie - Duration: 5:34 ... 👍poznasz 30 konkretnych strategii, do znajdywania ludzi w internecie, które będziesz mógł zastosować natychmiast 👍otrzymasz sam konkret! zero zbędnej wiedzy, 'lania wody' czy ... W tym filmie poruszam zagadnienie, które spędza sen z powiek wielu ludzi (nie tylko początkujących) w branży MLM. Gdzie i jak znaleźć ludzi? W Internecie! Tylko jak? Jak do nich dotrzeć ... niestety dzisiaj nie ma miniaturek :\\ W tym filmie podaję jeden z podstawowych powodów dlaczego nie możesz znaleźć ludzi w Internecie. Błąd ten popełnia 95% ludzi i niektórzy nawet twierdzą że .... TO NIE DZIAŁA (sic!) . MAIL ! - [email protected] GRUPA NA FACEBOOKU: https://www.facebook.com/groups/Ciurakowagrupa/ SNAPCHAT: naruciakgaming GOŁE FOTKI: https://www.facebook.com/Na... Pozbyłeś się już haterów, ale nie wiesz jak znaleźć pozytywnych ludzi? Skąd czerpać inspirację, jak mieć więcej dobrych ludzi w kręgu najbliższych ci osób? W tym filmie dowiesz się ... Dzisiaj bedziemy reagowac na glupich ludzi w internecie. Dostalem kilkanascie postów od znajomego ktore sa po prostu glupie, i bedziemy z wami dzisiaj razem na nie reagowac! ★ Instagram https ...